Świata stan psychiczny
Blog > Komentarze do wpisu
Między ustami a brzegiem pucharu...
Z ulgą powitałam środowy werdykt Trybunału Konstytucyjnego dotyczący jednego z paragrafów Kodeksu Etyki Lekarskiej.

W obliczu sytuacji, w których koledzy ewedentnie narażali zdrowie i życie pacjentów, trudno mi było uwierzyć w sens zapisu Art.52. p.2: Lekarz powinien zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinien publicznie dyskredytować go w jakikolwiek sposób.
Ale rozumiem obawy o oczernianie. Wiem, że dobra reputacja w naszym zawodzie jest ważnym narzędziem pracy, tak samo jak wiedza kliniczna i umiejętności techniczne. Ba, jest trudna do zdobycia, kapryśna i łatwa do utracenia.

Pani dr. Szychowska podjęła heroiczną walkę z zastanym, miejscami cuchnącym potworem i już za to wystawianie głowy przed szereg zapłaciła. Podobnie jak kilka lat temu Marcin Murmyło, który napisał o korupcji w środowisku lekarskim. Obojgu zarzucono naruszenie w/w paragrafu Kodeksu Etyki.
I chociaz, jak dr. Szychowska wątpię, że to orzeczenie otworzy usta milczącym kolegom, mam nadzieję, ze werdykt TK stwierdzający niezgodność tego zapisu z konsytucją rozpocznie proces tak potrzebnych zmian w środowisku. Nie oczekuję rewolucji, ale marzy mi się możliwość otwarcia tychże ust i rozpoczęcia uczciwej rozmowy o lekarzach praktykujących na bakier z obowiązującymi standardami.

Tak się dziwnie złożyło, że w ostatnim tygodniu doświadczylam, jak trudno jest taką rozmowę rozpocząć. Bo może nie jest aż tak źle? A może mi się tylko tak wydawało? W sumie nie stało się (jeszcze?) nic złego... Może wystarczy kolejna rozmowa? Z jednej strony martwię się, że coś jest nie tak i czuję się odpowiedzialna, a z drugiej - jeśli cokolwiek zacznie się formalnie, ślad w papierach młodego człowieka na progu kariery pozostaje. A jeśli się mylę?

Wyobrażam sobie, że pewnie jeszcze trudniej zacząć oficjalną procedurę, zalecaną przez GMC. Zwłaszcza jeśli się ma, jak ja, 'wdrukowaną' polską interpretacją następnego paragrafu Good Medical Practice o respektowaniu i uczciwym traktowaniu kolegów. Pocieszam się myślą, że tutaj postrzega się to raczej przez pryzmat bezpieczeństwa pacjentów i troski o to, by koledzy, zwłaszcza młodsi, uczyli się dobrej medycyny.


Między prawdomównymi ustami a brzegiem pucharu goryczy wiele może się zdarzyć.
Trzymam kciuki za to, by był to zdrowy proces.
piątek, 25 kwietnia 2008, formaprzetrwalnikowa

Polecane wpisy

  • Nie badz taki szybki Bil

    albo: Slower doctors, safer patients Najnowszy absurd GMC to przypomnienie kolegom, by donosili Wielkiemu Bratu o kazdym popelnionym i ukaranym mandatem wykrocz

  • (Nie)oczekiwana zmiana miejsc

    Czyli: Being (a) patient. Przyznaję szczerze, nienajlepiej radzę sobie z sytuacjami, kiedy to znajduję się po drugiej stronie biurka/łóżka. Jak już zawiedzie mo

  • Operacja się udała, pacjent przeżył

    Albo: Zawołajcie lekarza! Wiadomością nr 1 w medycznych kręgach była w tym tygodniu była historia chirurga, który amputował rękę, korzystajac z instrukcji otrzy

Komentarze
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2008/04/26 10:04:21
Ciekawe, że w komentarzach na gazecie.pl tak wszyscy plują na ten wyrok trybunału. Sami lekarze się tam musieli skrzyknąć, a i to nie rozumiem, dlaczego wszyscy polscy lekarze mieliby być za tym durnym paragrafem. No chyba, że boją się ujawnienia własnej niekompetencji. Po ilości komentarzy wnoszę zatem, że niekompetencja polskich lekarzy może być masowa... :-(
-
2008/04/26 10:22:37
oh my, oh my
zagladam wlasnie na strone ST w krakowie, a tam spektakl na podstawie bloga formy!!!
cos mnie ominelo?
gratulacje:D

-
2008/04/26 10:31:10
anuszka: rzuciłam okiem na komentarze bodajże przedwczoraj i wydawało mi się, ze lekarze (a przynajmniej kilka z osób, które napisały,z e są lekarzami) ucieszyli sie z tego werdyktu. mysle, ze mogą się obawiac pewnej 'polskiej skłonności', która sprawi, ze posypią się fałszywe oskarzenia. a jak cie raz obrzucili błotem, to pozniej trudno to zeskrobać.
:-(
sam wyrok TK tak naprawde niewiele znaczy. ogromna większosc spraw dotyczących lekarzy odbywa się za ścisle zamkniętymi drzwiami (samo)sądów izb lekarskich. kwestia samoregulacji środowiska lekarskiego jest żywo dyskutowana nie tylko w polsce. zdaje sobie sprawe, ze polska wersja 'wszystkei brudy pierzemy we własnym domu i tuszujemy, co się da' to nie jest najlepsze rozwiazanie. ale kiedy patrzę na nowe rozwiazanie brytyjskie - z 'civil proof': 'on the balance of probabilities', to skóra mi cierpnie i wolę, żeby moja gildia chroniła moją skórę nadmiernie niż wystawiala mnie na zawodową śmierć przy byle okazji.
jak zwykle, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
-
2008/04/26 10:35:42
iceberg: serdecznie dziękuję :)
-
j_u
2008/04/26 20:21:00
Rany koguta, to wybrali Cię już do tego projektu? Jak wspaniale, że się zakwalifikowałaś! Chciałabym obejrzeć ten spektakl, wspominałaś chyba kiedyś, że będzie można to śledzić przez internet, czy to tylko moje pobożne życzenia?

A tak poza tym: wróciłam i witam z powrotem :-)
-
2008/04/26 23:42:46
j_u: witaj spowrotem po podrózy przez Atlantyk. mam nadzieje,z e napsizesz o tym, jak było.
a co do projektu - półnfinałowe czytanie w internecie odbyło się pod koniec stycznia. kolejny etap to festiwal pod koniec maja, w austrii. wybieram się.
-
2008/04/29 10:28:55
BTW, Foremko: zglosilabys wyzysk przez szefa i "contract rules breach" do GMC?
;)
-
2008/04/29 10:39:45
gypsi: nie wiem, czy do GMC, bo nie wiem, czy to jest ich rola. ale pewnie jest jakieś inne 'body'. zastanowilabym sie tez, czy nie wyzyskuje mnie dlatego, ze jestem polką i boje sie stracic prace albo nie jestem swiadoma swoich praw.
zastanawiam sie, do kogo by to zgłosić...