Świata stan psychiczny
Blog > Komentarze do wpisu
Klątwa

Czyli: było źle a będzie jeszcze gorzej?


Kiedy byłam młodszą nastolatką, na pytanie, kim chę zostać jak będę duża (wersja bardziej 'dorosła': na jakie studia chcę iść), odpowiadałam rezolutnie: 'Wszystko, tylko nie medycyna', argumentując swą niechęć to pięknego zawodu lekarza niechęcią do nadmiaru nauki. Wieść gminna natenczas nosiła wiele opowieści o biednych studentach medycyny i książkach telefonicznych.

Po latach, już jako studentka medycyny, przekonałam się, że choć w każdej plotce jest ziarko prawdy, w tej był worek ziarna. Przyznać się, kto na pierwszych dwóch latach zaprotestowałby przed zakuwaniem 50 stron z książki telefonicznej, gdyby tego zażądali, bo ja chyba nie. Wątpię, czy zauważyłabym różnicę, gdyby ktoś podmienił strony z topografią nerwu twarzowego na listę nazwisk na B.
Tego twarzowego nauczyłam się dopiero jak wymyśliłam o nim piosenkę. Do dziś mogę spiewająco: 'włokna czuciowe nerwu twarzowego rozpoczynają się w zwoju kolanka...'
A inna sprawa, ze jako studneci starsznie zastraszeni byliśmy, zwłaszcza w czasie dwóch pierwszych lat.
Potem było lepiej.

Ale niekoniecznie lepiej w kwestii zakuwania, bo jak już nie musielismy nic zakuwać na pamięć, to się okazało, ze medycyna to taki zawód, w którym się ciagle trzeba uczyć. Powtarzano nam to przynajmniej raz w tygodniu przez następnych kilka lat, argumentując to badaniami, które szacowały, ze wiedza w medycyny wymienia się co 7 lat (ach, ta magiczna 'siódemka'!). Nie wiem, przez ile lat nam to powtarzano, bo trudno mi się w tym połapac, ale wychodzi mi, że skończyło się, jak sama zaczęłam swoim stażystom mówić, że medycyna to taki fach, w którym uczyć się trzeba przez całe życie.

Oczywiście, każdy szanujący się profesjonalista powinien być na bieżąco z ciagle zmieniającą się wiedzą w swojej dziedzinie. Czy jednak nie powinien mnie martwić fakt, że wobec wyrażanej tak otwarcie za młodu niechęci do nadmiaru nauki, do klątwy zakuwania do końca zawodowego życia własnie dorzuciłam jeszcze jedną?

Kurs z Clinical Education w toku, pierwsze zajęcia teoretyczne za mną. Teraz pora na wdrażanie teorii w życie. Zainspirowana entuzjazmem prowadzących kurs i kolegów, którzy 'bawią' się w nauczanie młodziezy medycznej od jakiegoś czasu, rzuciłam się i ja, by kaganek oświaty nieść. Mało mi męczenia mojego biednego stażysty, mało sporadycznych wystąpien na cotygodniowych Case Conference, rzuciłam się na studentów. Ba! Dziś zgłosiłam się na ochotnika do przygotowania krótkiego szkolenia z zaburzeń osobowości dla mojego zespołu.

Jutro mam moje drugie zajecia ze studentami (5 rok) - seminarium będzie obserwowane, w roli obserwatora wystapi kolega z kursu. Następne zajęcia będą obserwowane przez przydzielonego mi przez Uniwerek Tutora.
Muszę zrobić próbę generalną jutrzejszych zajęć, żeby sprawdzić, czy zmieszczę sie w przesłanym obserwatorowi planie. Muszę nanieść kilka poprawek na 'case studies' do zadań praktycznych. Muszę sprawdzić, czy mam wszystkie pomoce naukowe (Power Point twoim worgiem!). A, i jeszcze trzeba wymyślec i 'wyklepać' kwestionariusz feedbacku dla studentów. No bo przecież chcę się rozwijać jako nauczyciel!

Powieść lezy odłogiem, nowa seria Poirota wciąż czeka na rozpakowanie, czasu an blogaska brak, chleba znów dziś nie upiekę. Jutro na obiad będą pierożki z pudełka.
Myślicie, ze to TA klątwa?
Obyś cudze dzieci uczył!
?


;-)

wtorek, 21 października 2008, formaprzetrwalnikowa

Polecane wpisy

  • Nie badz taki szybki Bil

    albo: Slower doctors, safer patients Najnowszy absurd GMC to przypomnienie kolegom, by donosili Wielkiemu Bratu o kazdym popelnionym i ukaranym mandatem wykrocz

  • (Nie)oczekiwana zmiana miejsc

    Czyli: Being (a) patient. Przyznaję szczerze, nienajlepiej radzę sobie z sytuacjami, kiedy to znajduję się po drugiej stronie biurka/łóżka. Jak już zawiedzie mo

  • Operacja się udała, pacjent przeżył

    Albo: Zawołajcie lekarza! Wiadomością nr 1 w medycznych kręgach była w tym tygodniu była historia chirurga, który amputował rękę, korzystajac z instrukcji otrzy

Komentarze
2008/10/22 09:48:29
Rozumiem az za dobrze. Cholerne nauczycielskie geny zawsze na wierzch wyplyna (jak Smutek z Hotelu New Hampshire;)
Ciagnie mnie do "training practice", oj ciagnie:)
Ale najpierw MRCGP, howgh.
-
2008/10/22 09:49:32
Jeszcze prywata:
"W zależności bowiem od odgrywanej przez nas roli, rozpatrywanie zjawiska umierania będzie inne. Owa osobista świadomość śmierci kreuje się przede wszystkim w oparciu o bogactwo kultury, w której żyjemy i stajemy się sobą.
Racjonalista

Muszę kupić i przeczytać: "Oskara i panią Różę" E.E. Schmitta,"Rozmowy o śmierci i umieraniu" - Kubler-Ross Elisabeth, "Ostatnie historie" O. Tokarczuk a także"Sztukę umierania" Czagduda Tulku. Może wtedy zrozumiem...
Znacie jeszcze jakąś dobrą literaturę na ten temat? "

Mozesz cos polecic?
-
2008/10/22 11:00:41
gypsi: mocno trzymam kciuki za MRCGP - masz juz jakis termin, ustalony lub obrany?

a co do smeirci - prawde mowiac nie myslalam o tym wiele. ladnych kila lat temu pod wplywem rozmowy z kilkorgiem znajomych zakupilam Tybetanska Ksiege Umarlych, nawet zaczelam czytac, ale daleko nie zaszlam. Niedawno pozyczyla ja ode mnie jedna z kolezanek - mam andzieje,z e podzieli sie wrazeniami przy oddawaniu. niestety, nie potrafie wiec nic polecic, ale moze ktos z Szanownych Czytelnikow. ja chetnie poczytam dyskusje.

Co do cytatu: zgadzam sie z tym, ze uczymy sie rozumiec smierc i umieranie w kontekscie kultury, w ktorej wzrastamy (jak zreszta wiele innych kwestii, np zycie czy szczescie).
-
2008/10/22 11:36:09
Tak, ostateczny termin jest znany - portfolio trzeba zlozyc do 31.07.2009
Rejestruje sie zaraz po half-termie, na poczatku listopada i ruszam z kopyta - najpierw PDP/CPD i audyt. Potem, rownolegle, pozostale 16 kryteriow, brrr...
-
2008/10/22 12:14:06
Hi hi - dokladnie nie wiadomo czy do podsumowania lepszy Platon ("Nieszczesny, bedziesz mial to czegos sam chcial") czy Dante ("Porzuccie wszelka nadzieje") :D

Ja o nauczaniu, nie o MRCGP
-
2008/10/22 21:21:04
Klątwa!
Już Mata cuś o tym wie.
-
2008/10/22 22:28:23
gypsi: oho, sporo trzymania mnie czeka. chyba zacznę trenować kciuki :]

abnegat: bardziej podoba mi się Platon - zostawia nadzieję na coś pozytywniejszego (bo jeśli chcę czegoś pozytywnego, to mzoe to tez dostanę. w pakiecie z neiszczęsciami, ma się rozumieć ;-))

Mata: witaj w klubie ;-)
-
j_u
2008/10/26 01:24:16
To zemsta natury za Twą nadaktywność ;-P

Nie masz ochoty z historii się podszkolić i skończyć mój doktorat? Bo ja już tracę cierpliwość ;-)
-
2008/10/26 09:06:30
j_u: rzadko snią mi się koszmary, jednym z nich jest sen o maturze, na której z niewiadomego mi powodu (nie sądzę, zeby to był mój wybór) mam pisac egzamin z historii.
o, nie... nie historia! jest kwintesencją tego, czego nie potrafię się zapamiętać: dat, nazwisk, nazw miejscowości, a do tego zbyt wiele zalezy od interpretacji i aktualnie obowiązującego stanowiska. ja to mogę się uczyć albo czegoś logicznego, bazujacego na zestawie praw (biologia, chemia, fizyka, ba! nawet matma) albo pozwalajacego na kreatywność i swobodne odkrywanie/wdrazanie zasad w trakcie nauki (języki, rozmaite inne 'sztuki').
A co, przestało Ci się podobac?
-
j_u
2008/10/26 09:36:21
Historia? Nie, nie przestała. Pisanie doktoratu - i owszem. Mam go dość :-/ Chciałabym już móc robić coś innego.
-
2008/10/26 09:40:49
mam swietny pomysł: ty wez się i go skoncz. jak najszybciej! bedziesz maiła z głowy i bedziesz wreszcie mogła zajac sie czyms innym
:]
-
j_u
2008/10/26 10:50:14
To jest myśl :-) Idę po kawę, wyłączam portal Gazety i kończę ;-)
-
hejjupiter
2008/10/27 11:42:15
" jest dokładnie tak jak piszesz: to klątwa
-
2008/10/27 18:38:47
hejjupiter: Ajajaj - zmartwiła się - a ja mialam nadzieję, ze ktoś zaprzeczy

;-)
-
2008/10/27 22:10:22
ja nawet probowalam, ale mnie sie ta klatwa nie trzyma. moge ewentualnie kogos nauczyc jak cos zrobic, ale teoretyczne wyklady to mnie nie kusza...
no ale, historia tez nie bardzo, lubie sluchac historii o historii, ale zapamietywac daty... I niestety mnie dopadlo, bo tu niby biologia, ale trzeba pamietac ze "Smith et al, 2005" ;)
-
2008/10/30 13:57:17
BLOGI.PL. Blogerzy lepsi od dramatopisarzy?

www.e-teatr.tv/film.php?when=121