Hurra! Mam General Provisional Registration(dziekuje za trzymanie kciukow), czyli moge pracowac, czyli jedziemy!
Wynajeli nam dom w super-posh dzielnicy Auckland, takiej z porzadnym centrum handlowym i supermodna kafejka obok hipermodnej kafejki, gdzie 'yummy mummies' sacza skinny latte (nie pytajcie - cytuje z przewodnika) zerkajac na dzieciecia ubrane w desajnerskie ciuchy (hm, chyba nie chodzi tu o dresik najki czy adidasika?).
W ciuchach kupionych na eBay'u, z twarzami naznaczonymi bloga ignoracja dla wyznawanych lokalnie zasad i celebrytow, bedziemy pasowac tam jak kozuch do kwiatka, ale niewazne - grunt, ze kota mozna miec (na specjalne nasze zyczenie) a i wszedzie blisko (ponoc). To i tak tylko na pierwsze kilka tygodni, zebysmy mogli sie z miastem oswoic i znalezc cos bardziej nam odpowiadajacego, lokalizacja i, ekhm, cena.
NZ izba lekarska przyprawia mnie o rozstroj nerwowy. Ich strona internetowa glosi, ze proces rejestracji specjalistycznej (Vocational Scope) zajmuje 4-6 miesiecy od czasu otrzymania dokumentow, a wstepny werdykt 'likely/unlikely to be eligible' dostaje sie po 15 dniach roboczych. Dokumenty otrzymali na poczatku wrzesnia.
5 tygodni zajelo przydzielonej do mojej sprawy urzedniczce (lub urzednikowi, bo pierwsze imie zenskie ale drugie meskie, tak ze cholera wie) powiadomienie mnie, ze poniewaz specjalizacje robilam w kraju, ktorego kwalifikacji nie uznaja, nie sa w stanie powiedziec mi czy jestem czy nie jestem 'eligible'. Czyli dokladnie tyle, co i ja wiedzialam po zrobieniu prostego testu na ich stronie internetowej.
Poproszono mnie o oddatkowe informacje, ktore pospiesznie wyslalam. Tylko po to, zeby otrzymac 'out of office message'. Mail, ze zalaczony dokument byl pusty przyszedl po 3 tygodniach. Wyslalam to wszystko ponownie. Po tygodniu przyszedl mail, ze porzebuja jeszcze tylko referencje i juz beda mogli wyslac cala dokumentacje do ichniego royal college of psychiatrist. A potem to juz proces rejestracji zajmuje od 4 do 6 miesiecy.
No zesz kurwa!
'No a czego oczekiwalas?' - mowi do mnie TP - 'Luzik maja, nigdzie im sie nie spieszy, jutro tez bedzie dzien. Przeciez my sie tez po to tam przeprowadzamy.'
Wypowiedzenie wreczylam w piatek popoludniu, z drzeniem rak i zalem - co jak co ale do ludzi to ja mam szczescie.
Dom odgracony i wysprzatany czeka na wizyte agenta nieruchomosci z aparatem fotograficznym. Nasza kuchnia wyglada calkiem przytulnie w cieplym kolorze brzoskwiniowym. TP mowi, ze jak beda przychodzic ogladac dom, to mam piec chleb, zeby sie zapach roznosil. Sie zrobi. Byleby tylko przychodzili.
Rozwazamy,co warto zabrac a co sie rozleci. Kupujemy ciuchy, bo tam ponoc handel na poziomie Polski w latach 80-tych, nawet w Auckland nie ma co na zakupy chodzic. Niepotrzebne nam juz graty probujemy opchnac na eBay'u.
Mamy specjalna skrzynke na papiery: a to moje aplikacje o rejestracje w NZ izbie lekarskiej, a to wnioski do Policji o zaswiadczenia o niekaralnosci, a to dokumentacja Kociuni. A jeszcze czekamy na papiery do wiz.
Wlasnie kupilam bilety do Auckland przez Hong Kong na 5.02. Na szczescie karta kredytowa wytrzymala. jeszcze trzeba Kociunie wyekspediowac. Czas trwania lotu: 25h i 5 minut. Baggage allowane 20kg/passanger. Reszta zycia poplynie w kontenerze.
Rozwalili mnie, kiedy zaproponowali, ze zaplaca takze za bilet dla kota i wysla taksowke na lotnisko, zeby zabrala cala nasza radosna rodzinke do wynajetego umeblowanego mieszkania. A poza tym byli o wlos szybsi w skladaniu mi oferty pracy i nie przeszkadza im fakt, ze na specjalistycza rejestracje musze troche poczekac - chca mnie nawet na ogolnej.
A zatem dyrektorem medycznym to juz chyba w tym zyciu nie zostane. Trzeba bedzie znow zagryzc zeby i wytrzymac. Bedzie za to mniej stresu, i -mam nadzieje - wiecej czasu na pisanie.
Tym razem w oczekiwaniu na decyzje Nowozelandzkiej Izby Lekarskiej o tym, czy uznaja mi moje polskie kwalifikacje. Urzedniczka zajmujaca sie moja sprawa w miedzyczasie wyjechala sobie na urlop a po powrocie przyslala mi informacje, ze nie sa pewni czy uznja mi kwalifikacje, bo zdobylam je w kraju, ktorego system ksztalcenia lekarzy nie jest poki co uznawany przez NZ za kompatybilny. Dokladnie tyle, co i ja wiedzialam po zrobieniu krotkiego testu na ich stronei interenetowej. Ale dodatkowe informacje, ktorych sobie zazyczyli wysle im.
I bede przetrwalnikowac dalej.
Troche mnie to martwi, bo wbrew biologii, przetrwalnikowanie pozera mnostwo mojej energii i szkodzi zyciu. Nie mozna przeciez spedzic zycia ciagle na cos czekajac.
Ps. update w/s ofert pracy i backdate z najnowszych 'ostatnich podrozy po Europie' juz wkrotce.
Po akcji z pielgrzymka do Czestochowy i zostaniem lekarzem powinnam sie juz nauczyc, ze w zawodowych kwestiach to ja nie powinnam zartowac. Bo kiedy po 2-tygodniowej pielgrzymce w palacym sloncu i ulewnym deszczu, na stopach, na ktorych nie wierzylam ze mozna miec jeszcze wiecej pecherzy, po nocach przespanych w niezupelnie rozlozonym ze zmeczenia namiocie zapytano mnie: - To co, idziesz jeszcze raz w przyszlym roku? Nierozwaznie odpowiedzialam: - Nastepna pielgrzymka? Chyba jako lekarz, w sanitarce. W sensie, ze never again! Bo pielgrzymkowy lekarz jezdzil samochodem. A ja bylam swiezo upieczona uczennica klasy 2 LO z planami akademickimi streszczanymi krotko: 'Wszystko tylko nie medycyna'. Podejrzewam, ze to wtedy wlasnie w niebie zapisano: A, Forma Przetrwalnikowa - medycyna!
Kiedy ponad 4 lata temu rozmawialam z TP o ofertach pracy w UK, on w zamiarze 'sciagniecia mnie na ziemie' powiedzial: - Nie tak szybko. Ministrem zdrowia zostaniesz nastepnym razem. - Chyba najpierw dyrektorem medycznym! - odpalilam z ironia, jako ze grzebanie sie w polityce mnie brzydzi. To taki zart mial byc!
Tak se czytam i czytam ten Job Description. I nawet z Dyrem dzis o tym pogadalam. I jak nic mi wychodzi ze ta pierwsza robota, co to se ja sama znalazlam to jest odpowiednik associate medical director. Interview w przyszly wtorek. Przez telefon. Odebrany przeze mnie w hotelu we Francji, jako ze bede na wakacjach.
Na tegoroczne lato na wyspach nie mozna narzekac. Psiolka narodowosci zabiarskiej wrocila wlasnie z wakacji u rodziny 'do domu' i sie zdziwila, ze my opaleni a sliwki w ogrodzie znajomych przepysznie dojrzale.
Moja przesylka dzis rano wyladowala w miejscu przeznaczenia:
Wstepne interview wstepnie umowione na srode - jeszcze sie waham czy w tym czy w przyszlym tygodniu. Jesli wszystko pojdzie zgodnie z planem ten rok bedzie mial dwa lata.
Potem zaczely sie pojawiac pierwsze azyle- miejsca, w ktorych chorzy mogli sie schronic, a z czasem takze liczyc na proby ulzenia im w cierpieniach. Szpitale te rozrosly sie, w odpowiedzi na zwiekszajace sie potrzeby spoleczenstwa. Towarzyszyl temu zjawisku szybki rozwoj psychofarmakologii, psychologii i innych metod leczenia chorob psychicznych. Wielu uwaza, ze to byl Zloty wiek psychiatrii.
Anglicy zamkneli swoje wielkie szpitale psychiatryczne (asylums) w latach 80-tych ubieglego stulecia w ramach wielkiej akcji deinstytucjonalizacji (deinstitulisation). Pacjentow przeniesiono do opieki srodowiskowej, domow pomocy spolecznej i innych, podobnych miejsc bez stygmy asylum. Niektorzy z tych ludzi zaadaptowali sie bardzo dobrze do nowych warunkow i czuja sie szczesliwsi, innym powiodlo sie troche gorzej. Jeszcze inni odczuli to jak wyrzucenie ich z domu, bo innego domu od dziecinstwa nie znali. Skonczyla sie pewna era.
Niedawno zdarzylo mi sie spedzic przedpoludnie w jednym z takich miejsc. Budynki nosza jeszcze slady dawnej swietnosci, trwa remont, trawa jest jeszcze koszona, ale nic nie jest w stanie stlumic wszechogarniajacego uczucia smutku, smierci i rozkladu. Tak umieraja niepotrzebne idee.
czyli: Dlaczego klamstwo, w przeciwienstwie do prawdy musi byc prawdopodobne
Czy gdybyscie sie dowiedzieli, ze przydzielono was do asystenta, ktory ma reputacje wyszukiwacza niescislosci i czepiacza drobiazgow, i gdybyscie wiedzieli, ze im wiecej niescislosci i drobiazgow, tym bardziej sie czepia i na dodatek znajduje to odbicie w jego raportach/ocenach, to czy probowalibyscie sie wywinac od wspolpracy z takowym stosujac trick 'To ja bede do pana/pani chodzil na superwizje, a raporty/oceny napisze mi ktos inny' tlumaczac tym, ze sa dwa nazwiska na liscie, wiec chcieliscie asystentowi ujac pracy? I to juz w pierwszym dniu??
Rozbawil mnie gosciu. Mialam mu ochote powiedziec, ze powinien sie bardziej z tym kombinowaniem postarac
Podejrzewam, ze nastepne 4 miesiace beda pelne emocji.
Po kolejnej rozmowie z Pania, U Ktorej Jest Juz Jutro Rano zapadlam w krotka zadume nad zjawiskiem stref czasowych oraz podwojnego znaczenia wyrazenia 'Kobieta z Przyszlosci'. Rzecz w tym, zeby mi sie udalo te przyszlosc zlapac.
Z ufnoscia, ze mi sie to uda, udaje sie wypelniac wniosek o rejestracje w kolejnej izbie lekarskiej, majac nadzieje, ze to juz ostatni przystanek przed wysiadka. Wiecej szczegolow w Lepszej Przyszlosci.