Świata stan psychiczny
poniedziałek, 31 stycznia 2005
"Gratulujemy! Wygrała pani
dziś konkurencję "Jak bardzo nie chce mi się iść do pracy" - za pomysł, żeby wpaść pod samochód, albo do kiepsko zamarzniętego jeziora! W nagrodę moze pani zlecic zbadanie mało rozmownego pacjenta Młodszej Koleżance. jeszcze raz gratulujemy!"

Dziękuję. Przyznam, że czułam, że dziś wygram te konkurencję. Że znów ją wygram.
;)

p.s. Jako usprawiedliwienie jeszcze dodam, że pomysłów nie mogłam zrealizować, bo:
1. Mało samochodów jeździło dziś rano (ferie?)
2. Pomyslałam sobie, że jak wlezę do jeziora w tej puchowej kurtce i polarowym kompleciku, to tak nasiąknę wodą, ze sama się nie wygramolę. A czekajac na pomoc (kto chodzi koło jeziora o 6.45, kiedy jeszcze ciemno?!), mogłabym niechcący utonąć. A ja przecież nie chciałam umrzeć, chciałam tylko nie musieć isć do pracy...
Niestety, musiałam. i teraz też muszę- do gabinetu. Już się jedna osoba 'odmówiła', z powodu braku pieniędzy. Trudno...


15:12, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
Jest ciężko,
jest nawet coraz ciężej: coraz bardziej nie chce mi sie wstawać do pracy. A myślałam, że to już nie może się pogorszyć...
i znów Dzień Swistaka z zajętym popołudniem.
Jedyna pocieszajaca rzecz, to fakt, że jutro będzie mi pewnie jeszcze ciężej niż dziś. Jutro bowiem mam dyżur :(
To może sie ucieszę, że dziś przynajmniej nie mam dyzuru?
;)

Miłego dnia od poniedziałku :)
06:01, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 30 stycznia 2005
Kiedy już zaczęłam wyśpiewywać
na melodie arii operowych co trudniejsze zdania wpisywane w kolejny formularz, postanowiłam wyłączyć komputer i wyjsć. I poszłam do Kolezanki z Sąsiedniego Osiedla na herbate. Zupełnym przypadkiem okazało się, ze była własnie piąta popołudniu, czyli normalny Five O'Clock. Wypiwszy herbatę i złamawszy sie dla porcji galaretki (zelatyna, proszę panstwa, oprócz potencjalnego niebezpieczenstwa zarazania BSE, zawiera zestaw niemal wszystkich aminokwasów niezbednych człowiekowi), poużalawszy się nad moim paskudnym losem przyszłej emigrantki (formularze... formularze..), wróciłam do domu. Z zamiarem dokonczenia formularza, ale:
- zadzwoniłam do dawno niesłyszanej kolezanki po Drugim Fachu, zeby jej jednego trudnego pacjenta przekazac, kiedy juz wyjadę
- zadzwonił TP, szczęsliwy, ze ma za sobą Szkolenie Dla Niegrzecznych Kierowców (i zdejmą mu 4 punkty)
- Zrobiłam kopytka i własnie się obsuszaja w przygotowaniu do zamrozenia (to na srode, dla TP)
- dostałam i odpisałam na maila do Pana Doktora z UK - huuuraaa! wreszcie się do mne odezwał jakiś Pozytywny Przykład.
- I przyszedł czas na BBC.
No to.. chyba juz nie zdążę tego formularza, co?
;)

dobrej nocy panstwu :)
21:12, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
Mocne postanowienia albo plan urlopowy
Pobudka - rano (pierwsza propozycja: 6.45; mozliwe, ze w weekend jakies 45 min pozniej- do przedyskutowania z Autorką)
Mycie, ubieranie, poranna kawa z przegladaniem poczty i czytaniem Czytadeł w sieci ( w tym Blog)- zaraz potem, max 30 minut
Gimnastyka poranna przy dzwiękach BBC - 30 minut.
NAuka - cz. I - do egzaminu specjalizacyjnego - godzin 5 , czyli do 13.00
Przerwa obiadowa, tzn na gotowanie, jedzenie i zmywanie po obiedzie -  (mozliwe łaczenie z nauką słowek w supermemo) - razem ok. 1,5 godziny
Angielski medyczny - do 15.30
od 15. 30 Przerwa na: gabinet (do 20.00) lub basen (do 18.30)
szybka kolacja (ew. sprawdzenie poczty itp.)
Od 19.00 (20.00) - powtórka z tego, czego nauczyłam się rano (czyli znów nauka do egzaminu)
21.00 - 22.00 - BBC (i machanie rączkami i nózkami, bo to się dobrze łączy)
od 22.00 'czas wolny" - znaczy się trzeba się wykąpac, pozmywać zawalające zlew kubki, mozna zajrzec rekreacyjnie do sieci; wskazane gadanie do siebie po angielsku
cisza nocna ok. 23.00

Tak wyglada mój wstępny plan urlopowy :]
Prawda, że napięty?
;)

No to mam jeszcze prawie 3 tygodnie wzglednego obijania się, ale dziś też zrobię rozgrzewkę.

08:44, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
sobota, 29 stycznia 2005
Boli mnie tyłek
od siedzenia i uczenia sie. Dziś poswieciłam już 3,5 godziny na naukę angielskiego, 1,5 godziny na naukę do specjalizacji (trzeba zacząć wcześniej, bo przecież do konca bedę musiała szkolić jezyk) i już dobrą godzinę na uzupełnianie CV do konkursu 'ściereczkowego' (ee.. mam wrazenie, ze konkurs jak wiekszość konkursów ordynatorskich w polsce jest 'ustawiony', tzn. z góry wiadomo, kto wygra; tym bardziej, że od 3 dni czekam na odpowiedz na moje pytania dot. wypełniania owego CV- a pisali, że chętnie odpowiedzą na wszyskie pytania). Aktualnie pochłania mnie szczegółowy opis mojego dnia pracy...
Poszłam na basen, ale pocałowałam klamkę, bo okazało się, że jednak o 17.00 jest zajety, chociaż przez telefon pani powiedziała mi, że wolny... trudno, pojdę jutro.
Oto przedsmak zbliżajacych sie zmagan specjalizacyjno-językowo-wyjazdowych.

A TP siedzi na kursiku dla niegrzecznych kierowców. A ti-ti-ti, niegrzeczny kierowco, bedziesz już jeździł zgodnie z przepisami?
;)
 
20:21, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
piątek, 28 stycznia 2005
Formularze.. formularze...
Wróciłam z Dużego Miasta. Zmęczona. W skrzynce e-mail, od firmy rekrutującej, tej od spotkania. Myslałam, ze jakies konkretne propozycje zawiera.. ale on zawierał kolejny formularz do wypełnienia. A w tym formularzu nastepujace rubryki:
- basic health history
- immunisation history (czyli pytanie o szczepienia i przebyte choroby: swinka, rózyczka, ospa wietrzna, gruzlica, polio, dyfteryt, tęzec, wzw typu B i C - rodzaje i daty kolejnych przyjetych przeze mnie szczepionek, poziom przeciwciał we krwi... ( nie wiem, czy w polsce jakies ogolnodostępne laboratoria robią te badania a jesli robią, to z pewnością nie za darmo...)
- serious communicable disease
- numery konta w banku, ubezpieczenia zdrowotnego, itp, itd, razem 15 stron.
Czy oni, kurwa nie wiedza, jak jest w Polsce? Po co sie chwalą, ze wysłali już tylu-a-tylu polskich lekarzy? jeszczesie nie nauczyli? Ze te wymyslne badania sa drogie, kiedys nikt nie zapisywał rodzajów szczepionek w burawych ksiazeczkach zdrowia dziecka (kto z dorosłych jeszcze ma swoje??), że skoro szukam pracy w UK, to znaczy, ze jeszcze nie mam numeru polisy ubezpieczeniowej? Kurwa! Ja nawet nie jestem jeszcze zarejestrowana w ich izbie lekarskiej, bo to kosztuje 290 funtów+ koszty tłumaczen przysiegłych wszystkich dokumentów+ koszty przesyłki ubezpieczonej (ok. 400-500 pln). Czy oni w ogole myslą? Jakbym miała kasę, to bym nie chciała stad wyjechać.
Odechciewa mi sie tego wyjazdu, jak widze tę bezmyślną biurokrację. Nie mam juz siły na wypełnianie kilometrów bezsensownych formularzy. A konkretnej pracy ani widu ani słychu. Chyba oleję i tę firmę, tak jak olałam tę wczorajszą, która tez wyskoczyła z idiotycznym formularzem.
i Ch*j!
20:59, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
Nie ma jak krzepiąca rozmowa
nawet przez Sieć.
Znajoma opowiedziała mi wczoraj o swoim znajomym- lekarzu anestezjologu, który wyjechał we wrześniu ub. roku do Brytfanni. Wraca w czerwcu, bo ma dość... (...ocenzurowano... ;))
I co ja mam o tym wszystkim myśleć?

Wczoraj odezwał się kolejny pośrednik, do którego wysłałam swoje CV (to była ta sama baba, która dzwoniła w ub. piątek- tym razem ją rozumiałam)- przysłano mi kolejny formularz do wypełnienia (jeszcze bardziej wymyślny niż poprzednie, bo jest jednocześnie zaswiadczeniem o zdrowiu. A kto u nas robi badania takich wymyślnych przeciwciał? Kto zapłąci za te badania, bo na pewno nie sa refundowane?). Mam juz dosć wypełniania kolejnych formularzy i czekania, czekania, czekania...
Mam dosc i zaczynam się bac, że ..
Ale ciii, bo bedzie że zapeszyłam :x

Zna ktoś  pozytywne przykłady kariery polskich lekarzy w UK?
Z góry dziekuję.
06:00, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (3) »
czwartek, 27 stycznia 2005
Afirmacja?
Lubię swój blog.
też tak macie?
;)

p.s. pora na BBC 4.
C.U. 2-morrow.
21:11, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 stycznia 2005
Obiecanki-cacanki?
Ponieważ liczba telefonów z brytfanni może sie zwiększyć, co zapewne spowoduje wzrost liczby 'non-standart accentcs', z którymi przyjdzie mi sie zetknąć jeszcze przed wyjazdem, czyli- w konsekwencji- wzrost poziomu stresu u niżej podpisanej, podjęłam postanowienie, że będe słuchać codziennie (wyjąwszy dni dyżurowe, bo w szpitalu to niemożliwe) przez 30 - 40 minut Radio BBC, wynajdując rozmaite lokalne stacje, np. szkockie lub walijskie.
Poza tym, żeby mi się dobrze słuchało, bedę się w tym czasie aerobikować, co by byc 'fit', żeby się dobrze walizki dzwigało (walizki a nie własne zbędne kilogramy).
Ponadto, postanowiłam, że codziennie będę poświęcać ok. 30 minut na angielski, poza tym, co na mnie wymusza SuperMemo, najlepiej, żeby to było gadanie do siebie po angielsku ('Żeby w kuchni ktoś przy zielsku mówił po angielsku')
Wczoraj zaczęłam.
Ciekawe, czy bedę mieć zakwasy..
;)
Miłego wtorku (a ja mam dziś wolne popołudnie :P)
06:02, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 stycznia 2005
One step ahead
Dostałam dziś polecony list. Wczoraj zresztą też, ale ten wczorajszy nie miał większego znaczenia dla sprawy- ot, lokalny osredek doskonalenia kadr medycznych powiadomił mnie, ze całą moją dokumentacje dot. egzaminu wysłał do centrali. Teraz czekam, co z tego wyniknie. Najlepiej, jakby bezproblemowo wynikł egzamin (cóz, nie miałam już serca do sprawdzania kolejny raz, czy są wszystkie niezbędne pieczątki, podpisy i daty w mojej świętej książeczce. No, i znów zapomniałam, że brakuje mi kilku punktów edukacyjnych w latach 2001-2003, przy czym w pozostałych latach mam ich wiecej niż wymagane minimum - liczę więc, ze zostanie to potraktowane całosciowo, czyli pozytywnie).

Ale chciałam napisac o dzisiejszym liscie: Okręgowa Rada Lekarska przysłała mi niezbędne do rejestracji w GMC dokumenty. One step ahead.
Wydrukowałam Application form dla GMC - teraz będę to uzupełniać- brr.. ale liczę na pomoc kolegi-anglisty.

Wysłałam kolejny e-mail do kolejnej firmy rekrutującej- rozbawili mnie: zrobili konkurs na najlepsze CV w styczniu. Hehe... takie "Kup teraz, a dostaniesz ściereczke gratis".  'Ściereczka' jest warta 1750 pln, a to kwota nie do pogardzenia. On va voir- jak mawiają francuzi.
A tak by the way, czytałam w Polityce, że Francuzom brakuje lekarzy. MAm głęboką nadzieję, ze w zwiazku z tym wkrótce otworzą się bardziej na tak nielubianych obcokrajowców. Na razie marzenia o pięknej prowansji pozostaja marzeniami.
Czy można polubić mgłę? Podobno dobrze wpływa na cerę?
;)
21:26, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4