Świata stan psychiczny
środa, 31 stycznia 2007
Pierwsze koty...

Zaatakowany najpierw na zewnątrz, a potem - dla poprawki- we własnej kuchni, przestał wychodzić z domu. Pocieszenia szukał w jedzeniu, nic dziwnego, że dużo przytył - tzreba było drzwi poszerzać, bo się nie mógł zmieścić.
Lekarz prowadzacy powiedział, że to depresja i lęki i przepisał Amitryptylinę (jeden z najstarszych przeciwdepresantów) i ścisłą dietę.
Po 5 miesiącach, lżejszy o połowę znów zaczął wychodzić do ogrodu.
Twiglet- jeden z pierwszych leczonych antydepresantami kot w brytanii.

Tym, którym przyszło na myśl odchudzanie się przy pomocy amitryptyliny uprzedzam, że bardziej prawdopodobne jest, że kota odchudziła dieta i zakaz dokarmiania przez sąsiadów.
A na lęk przed wychodzeniem pomogła wyprowadzka właściciela zwierzaka, który zaatakował Twigleta.

Już widzę te długie kolejki właścicieli z kotami w depresji, psami na anger management, lękliwymi króliczkami i histerycznymi świnkami morskimi...


;)

08:25, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 29 stycznia 2007
Wplyw big brothera na polityke i edukacje
Wielka afera wokol rasistowskich klimatow w ostatniej edycji Celebrity BB zakonczyla sie usunieciem panienki, ktora uzyla obrazliwych slow wobec hinduskiej aktorki.
Do akcji wlaczyl sie sam kanclerz Gordon Brown chociaz przyznal, ze nie oglada programu.
Hinduska aktoreczka zostala wczoraj ogloszona zwyciezczynia tej edycji BB.
Ale to nie znaczy, ze sprawa zostala zakonczona. O, nie!

Minister edukacji skomentowal  te wydarzenia jako odbicie stanu brytyjskiego spoleczenstwa. Powiedzial, ze mlodziez powinna sie uczyc 'british values', takich jak sprawiedliwosc, tolerancja czy respekt dla innych kultur.
Zapowiedzial wiec wprowadzenie lekcji z wychowania obywatelskiego, podkreslajac, ze nie bedzie sie tam nauczac poprawnosci politycznej, a nowoczensej historii brytanii, jako wyspy zamieszkanej przez ludzi wielu kultur.
Lekcje te beda skupiac sie na tym, co sklada sie na "Britishness" and what brings British people together as a nation.




;)
11:17, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (3) »
czwartek, 25 stycznia 2007
Jak poderwac panienke?

Jak juz kiedys pisalam uwielbiam filmy  Davida Attenborougha .
Moge je ogladac na okraglo: Planet Earth, Life on Earth, The Living Planet, Blue planet, The Private Life of plants... i wiele wiele innych.

Wlasnie obejrzalam The best of DA.
Moim hitem zostaje piesn podrywna Lyrebird- lirogona (dziekujemy 3promile za podpowiedz)
Faceci to jednak potrafia, jak sie postaraja:
http://img.dailymail.co.uk/video/384Kbps.wmv


Przyznaje otwarcie, acz niesmialo, ze mnie 'skusilby' klik migawki.
a was?


;)
23:25, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (7) »
środa, 24 stycznia 2007
Ready? Steady? Go!

Bieg po miejsca szkoleniowe w ramach nowego systemu specjalizacyjnego rozpoczety.
'Hospital doctor' podaje, ze najbardziej oblegane specjalnosci to chirurgia (15% wiecej kandydatow niz miejsc), anestezjologia (10%), psychiatria (12%) i medycyna ogolna (20%).
Mimo staran rzadu, by przerzucic jak najwiecej uslug medycznych (i pieniedzy) z secondary care do primary, mlodzi lekarze jakos nie rzucili sie na general pratice, pozostawiajac okolo 1700 wolnych miejsc na tej specjalizacji.
Inne niezbyt oblegane keirunki to emergency medicine (6% wolnych meijsc), pediatria (9%) i ginekologia (6%).

Rosnie mi konkurencja?


;)

12:21, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (8) »
wtorek, 23 stycznia 2007
The best healthcare system in the world
Dr Crippen  biada na tym, ze New Labour niszczy to, co kiedys bylo najlepszym systemem opieki zdrowotnej na swiecie.

Moj zespol jest przerazony, bo nagle po nowym roku nastalo nowe szefostwo, ktorego nikt nie zapowiadal i nikt sie nie spodziewal.
Nowe szefostwo, ktore zarzadza zmiany, o ktorych nikt wczesniej z nikim nie rozmawial. Zmiany, ktore nijak sie maja do planow wolno opracowywanych przez poprzednie szefostwo i nas samych przez ostatnich 18 miesiecy.
Nowe szefostwo nagle oswiadcza, ze rozdzial social services i health jest najlepszym systemem pracy w mental health services, chociaz od 10 lat w calym kraju robi sie dokladnie cos przeciwnego.
Nowe szefostwo zapowiada centralizacje i juz szykuje nowe kwatery w opustoszalych murach wielkiego szpitala psychiatrycznego.
A wszystko to bez informowania nas. Cos na zasadzie: o jutra pani pracuje tam-a-tam, prosze oproznic biurko.

Mlodsi koledzy z mojego zespolu wymachuja rekami i odgrazaja sie, ze jesli zostanie to wprowadzone w zycie, to oni zmieniaja zawod albo wyjezdzaja do australii.
Starsi koledzy mowia, ze juz to kiedys przerabiali: wielkie szpitale psychiatryczne, pielegniarki i pracownicy socjalni pracujacy oddzielnie i odsylajacy sobie pacjentow przy pomocy sterty papierow; pacjenci zagubieni w biurokracji i 'rozkawalkowanym' podejsciu do ich problemow.
Mlodsi koledzy krzycza, ze tyle pieniedzy wydano na ich ksztalcenie, a teraz sie okazuje, ze te wszystkie wyszukane umiejetnosci psu na bude.
Starsi usmiechaja sie ironicznie, tlumaczac, ze przeciez racja bytu menagerow lezy w usprawnieniach, jakie wprowadzaja, wiec nic dziwnego, ze ledwie zakoncza jeden projekt, juz pracuja nad nastepnym. A ze ilosc pomyslow mozliwych do zastosowania w sluzbie zdrowia jest ograniczona, w pewnym momencie musimy wrocic do punktu wyjscia.

A mi jest szkoda tego kawalka dobrej roboty, zrobionej z moim zespolem przez ostatnie 1,5 roku, ale nadal pamietam, jak bylo w polsce, wiec niewiele jest mnie w stanie zdziwic.
Slucham tego wszystkiego, starajac sie sama nie popasc w panike.
Przeciez nikomu sie jeszcze nie udalo wymyslic idealnego systemu opieki zdrowotnej: bez wzgledu na to, ile pieniedzy wpakujesz, ilu ludzi zatrudnisz, jaki sprzet kupisz, jak bedziesz tym wszystkim zarzadzac, zawsze bedzie za malo, zawsze beda kolejki, zawsze ludzie beda umierali...
Taki juz los panstwowych systemow opieki zdrowotnej.


:(
21:28, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 stycznia 2007
Polacy ze szkockim akcentem
W dzisiejszym Timesie artykuł o rodakach, którzy polubili szkocką kratkę.
Ba, szkocka kratka też ich polubiła i od niedawna występuje w polskich barwach narodowych.
Polacy coraz chętniej noszą kilty i cieszą się z 'a nice recognition of our contribution here' .
Contribution istotny, bo 'businesses across the Highlands “would have collapsed without the Poles'.

I tylko martwi mnie ta wzmianka, że szkocki akcent może nie służyć polskim ustom.
Bo zaczęłam trenować...


;)
15:24, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (5) »
piątek, 19 stycznia 2007
Robin Hood albo pies ogrodnika
Z cyklu: Reformy pani minister.


Szkic strategii pracowniczo-płacowej NHS przepowiada, że do 2010  będzie za dużo o 3200 konsultanów, a za mało o 1200 lekarzy rodzinnych.
Zdawałoby się, że najprostzsym rozwiązaniem będzie zachęcanie młodzieży medycznej do tego, by zamiast kariery szpitalnej, wybierała GP. I takie kroki już podjęto.
Niestety, najnowsze wystąpienie
 minister zdrowia Patricii Hewitt zagraża skuteczności tego planu. Któż bowiem chce zrezygnować z płacy powyżej 100000gbp rocznie?
Oczywiście, wszyscy doceniają pracę GPsów, aczkolwiek niektórzy sprzeczaja się, że dostają oni ciężkie pieniądze a nie chcą pracować wieczorami, w weekendy i święta i komuś za tę robotę dodatkowo trzeba zaplacić.

Pani minister już zapewniła, że zadba o to, by lekarze rodzinni nie zgarniali tyle do swich kieszeni, a zdobyte w ten sposób pieniądze zainwestowane zostana w poprawę usług dla pacjentów.
Robin Hood?

Ja myślę, że ona może zwyczajnie zazdrościć GPsom ich zarobków:

THE PAY STAKES
£175,000 - The prime minister
£100,000 - GPs
£75,000 - Hospital consultant
£60,000 - University professor
£57,000 - Backbench MP
£35,000 - Plumber
£32,000 - Train driver
£28,500 - Journalist
£26,000 - Nurse
£12,000 - Hospital porter


;)



08:51, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 15 stycznia 2007
O królach, rycerzach, dojrzewaniu i walce o wolność

- Niestety, ten film nie wystawia zbyt dobrej cenzurki szkockim uniwersytetom medycznym - TP podsumował naszą dyskusję o The last king of Scotland
 - Aż wstyd pokazać, że pozwalają, by wyszli z nich tak niedojrzali lekarze.
- Szkockim uniwersytetom? - oburzyłam się - A co ty wiesz o dojrzewaniu lekarzy?! - zaprotestowałam mądralińsko, smutno uśmiechając się ze zrozumieniem nad dr. Garriganem - granym przez uroczego Jamesa McAvoy'a 
- Na medycynie nie ma czasu na rozwiazanie osobistych dylematów dojrzewania, bo jak już masz czas na jakiekolwiek myślenie o sobie, to musisz zacząć myślec o sobie jako lekarzu. I tak wychodzisz, nie dość że z brzemieniem odpowiedzialności za życie i zdrowie innych, to jeszcze ze swoimi problemami...
I co się dziwić, że Garrigan pojechał po przygodę...
Że dał się namówic królowi  (genialna rola!) i został jego najwiernieszym rycerzem...
Aż dojrzał.
Aż dojrzał, że
One man's freedom fighter is another man's terrorist.

Świetny film. Polecam.



ps. A szkocki to mój ulubiony akcent w imperium brytyjskim - it's so sexy

;)

18:18, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (9) »
czwartek, 11 stycznia 2007
Bon mot
Za Słownikiem Wyrazów Obcych PWN:
'bon mot' <z francuskkiego dosłownie: dobre słowo> zręczny zwrot, dowcipne powiedzenie


Polska otworzyła wczoraj swój rynek pracy dla wszystkich obywateli Unii i szuka za granicą budowlańców i lekarzy .
Od tej chwili mogą u nas pracować legalnie wszyscy obywatele UE.
Już widzę te tabuny brytyjskich lekarzy żądnych wrażeń survivalu Jak_Przetrwać_Za_300GBP, szwedów znudzonych nadopiekunczością panstwa, francuskich pracoholików niedowierzających, ze można pracować 80-100 godzin w tygodniu, irlandczyków uciekających przed nadmiarem porządku, niemców spragnionych powrotu do czystych korzeni...
Nawet rumuni i bułgarzy skuszeni propozycją rozwoju kreatywnosci mogliby zrezygnować z wyjazdu do krajów ze znanym im ciepłym klimatem, podobnym językiem i kulturą, o rozleniwiających zarobkach nie wspominając...

Dla ukraińskich i wietnamskich lekarzy i pielęgniarek może zabraknąć miejsc pracy.
No, chyba że zanim załatwią formalności dotyczące pracy w polsce, już zostaną porwani przez firmy rekrutujące na opustoszałe stanowiska w pozostałych krajach unii.

Bo to się, prosze panstwa, nazywa otwarty rynek pracy.


;)

17:37, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (10) »
wtorek, 09 stycznia 2007
Angielska flegma
Historyjka opowiedziana przez znajomego anglika:

- Kilka lat temu, we wsi, w której mieszkam zdarzyło się, że jeden z farmerów, facet ok 40-tki wyjechał na wakacje na filipiny. Jego żona wolała zostać. Facet wrócił z urlopu, ale z jakąś młodą filipinką. Przedstawił ją jako swoją dziewczynę.
Po dwóch tygodniach żona powiedziała, że tak dłużej być nie może i że ma powiedziec tej pani, żeby się spakowała i wróciła na filipiny.
Pani się spakowała i wyjechała.
Dwa miesiące później panią farmerową zaniepokoił hałas na strychu. Weszła więc tam i okazało się, że mieszka sobie tam... filipińska dziewczyna jej męża.
Cała sprawa zakończyła się rozwodem, ale pomyślcie tylko: wytrzymała całe dwa tygodnie!
Prawdziwa angielka.


;)
09:40, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2