Świata stan psychiczny
niedziela, 27 lutego 2005
Szukając motywacji do nauki
Ciezko mi idzie nauka, a właściwie: brak mi motywacji. Snuję się po domu, usiłując nie podjadać, idę na basen, wracam zmordowana, uczę sie angielskiego, przeglądam strony z ofertami pracy. Tymczasem czas kapu-kap... Dostałam już nawet 'zaproszenie' na egzamin. test - 30. marca. Ustne: 25 i 26 kwietnia. Miesiac czekania! Bez sensu. Nie sadzę, zeby mi się jeszcze po teście chciało uczyć, zwłaszcza, że wolałabym wyjechać wcześniej a przynajmnie poczuć sie wolna wcześniej, chocby to miało być tylko tydzien wcześniej.
Motywacja do nauki jakoś mi wyparowała. Zapytałam więc o motywację Szefa- a ten napisał mi: prestiż, uznanie, więcej kasy i lepsze szanse na pracę na zachodzie.

Prestiż? Phi! Jaki prestiż?! To zakichany obowiązek każdego lekarza zrobić specjalizacje. Zwłaszcza w tej rzeczywistosci, kiedy zlikwidowano podział na pierwszy i drugi stopień. bez specjalizacji jestes felczerem - zerem (ładny częstochowski rym, n'est pas?). A ze specjalizacją- nikim specjalnym; ot, jednym z wielu... Zeby chociaz jakiś podział wprowadzili, np. na wybitnych/bardzo dobrych/dobrych/miernych/i przepchnietych... tak, żeby pacjent, który trafia do specjalisty, wiedział, jaki to typ specjalisty. Tylko, że trzeba by wtedy wprowadzić wieloczynnikowy system oceny, bo przeciez ocena z egzaminu nie oddaje wprost wiedzy i umiejetności (oraz tzw. charakteru zawodowego) lekarza...

Skoro prestiżu brak, jakżesz mówić o uznaniu? Czyim uznaniu? Kiedy mój szef  uczył się do 'dwójki', starsi i młodsi koledzy dopingowali go: dzwonili, smsowali, pytali, dawali rady. Kiedy moi niewiele starsi koledzy zdawali egzamin jesienią- grzały się łacza telefoniczne i mailowe. Pewnie powiecie mi, że jestem przewrażliwiona, albo ze przesadzam, albo ze nawet powinnam się udać do psychiatry. Ale tak jakos jest: nie chodzę do pracy ponad 2 tygodnie, koledzy wiedzą, ze sie uczę do egzaminu, Cisza. Moze nie chca mi przeszkadzać?
;)

Dobrze, porozmawiajmy więc o pieniądzach. W Polityce kiedys przeczytałam, że 'awans' za zrobienie drugiego stopnia specjalizacji to... 80 zł netto. Kumpel przyznał mi się, ze u nas trochę więcej, ale moze dlatego, że od razu 'wskakujemy' o dwa poziomy wzwyż (nie ma 'jedynki'). No, dobra, niech będzie nawet 3 razy tyle. 240 zł. Ale kaaaaasaaaaaaa...
No, chyba, ze szef miał na mysli inne źródła zarobkowania. ale chyba te uczciwe zajete, bo dyżury rozdrapują na pieńku młodzi gniewni bijacy się z emerytami, którzy krzyczą, że im się z racji wieku należą dyżury. Ja tam sie z emerytami bić nie bedę- reszte szacunku dla nich mam.
Najbliższe ewentualnie wolne przychodnie to pewnie tak jak w przypadku I_dolki- 200 km stad. Ledwie sie zwracaja koszty benzyny i amortyzacji samochodu. Którego zresztą nie mam.


A do tego szlag mnie trafia, bo im wiecej czytam, tym bardziej rozumiem, że leczy sie u nas wbrew standardom. Leki nie te, dawki nie te, nie takie czasy stosowania. O produkowaniu tabunów uzależnionych od leków, nie wspomnę.
A najbardziej trafia mnie szlag, kiedy czytam w tych mądrych ksiązkach, ze wskazana w tej chorobie, albo w tamtej i jeszcze w owej jest metoda X i to prowadzona przez wykwalifikowanego fachowca. czyli np. mnie. I na samą mysl o tym, ze w tym kraju robi sie inaczej, szlag mnie trafia. I znów wsciekam się, że niepotrzebnie wyrzuciłam tyle pieniędzy w błoto na edukacje.
Pearls before swine?

Ech.

Jedyna sensowna motywacja: lepsze perspektywy na pracę Tam, gdziekolwiek owo Tam bedzie.

14:52, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 lutego 2005
'Oszczędzają bogaci i nam się opłaci'?

A najłatwiej oszczędzać na jedzeniu.


- sucha łuszcząca się skóra
- paznokcie drące się jak papier,
- rozdwajające się włosy,
- niegojace sie, krwawiące zajady w kacikach ust,
- drżenia mięśni,
- drętwienia i zaburzenia czucia rąk
Diagnoza: prawdopodobnie niedobór witamin A, B1, B2, B6, PP, D, magnezu, żelaza, aminokwasów (białka).

kto to? dziecko rumuńskie żebrzące pod dworcem? a może staruszka  z zapyziałej wsi na wschodzie?
Nie. Wykształcona, młoda, pracująca kobieta z średniej wielkości miasta w środku Europy. Lekarz. Ja.

Dziś stłukłam szklaną miseczkę. Po prostu wypadła mi z ręki. Nie czułam jej...
Żyje na kartę kredytową. Za ostatnie 20 zł dostepnego limitu właśnie kupiłam jakieś witaminy i mikroelementy. dobrze, że po drodze znalazłam 20 gr, boby mi nie starczyło na najtańsze preparaty.

Boże, jak ja mam dość tej mojej nędzy. Tego chleba z margaryną na obiad, oszczędzania 2 zł na bilecie mpk i siedzenia na podłodze, bo przez 6 lat uczciwej, cieżkiej pracy nie dorobiłam sie nawet porządnego fotela czy kanapy, o dywanie nie wspomnę (udaje go kawał starej wykładziny, wyproszony u poprzedniego własciciela, ktory i tak tę szmatę chciał wyrzucić na śmietnik).
Ktoś się jeszcze dziwi, że chcę wyjechać?

No właśnie.
17:25, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
czwartek, 24 lutego 2005
Wszyscy w domu?

Na stole, stoliku, parapecie i podłodze- ksiazki. Na stole, stoliku, szafkach i taborecie- karteczki z notatkami. Ołówek wreszcie naostrzony (sie stępia od ciaglego podkreslania, które jest czynnością podstawową w procesie uczenia się), długopisy kulają się gdzie jeszcze mają miejsce.
kawa i herbata- są.
resztki jedzenia w lodówce.
Komputerek wreszcie naprawiony, działa, choc bez archiwum korespondencji mej obfitej z całym swiatem (uczczę to minutą ciszy)- na biurku.
Ja przy komputerku, chyba trzeba sie za tłumaczenie zabrać.
Wszyscy w domu?
Bynajmniej.
TP daleko.
I- niech to szlag!- znów go firma wysłała Jeszcze Dalej. NA caaały miesiąc :(
Bardzo mi smutno.

19:53, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 21 lutego 2005
Operacja: zamykanie
Operacja: zamykanie gabinetu- zakończona; zamknięto.
Operacja: gromadzenie dokumentów do rejstracji w gmc- zakończona; dokumenty oczekują na wysłanie
Operacja: wymiana kurtuazji ze szpitalem w lille- zakonczona; oczekuję na konkretną propozycję zarobków.
Operacja: oczekiwanie na datę egzaminu końcowego- zakończona; termin egzaminu: 30.03
Operacja: zamykanie kolejnego etapu życia- rozpoczęta; zamykanie w toku.
Operacja: formatowanie dysku C w moim-naszym komputerze- w toku; dysk oczekuje na nowe dane.


'Czy chcesz na pewno
rozpocząć operację kasowania?

Nacisnij Enter'
[e.lipska]
20:15, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
sobota, 19 lutego 2005
Ostatnie szlify czy ruchy pozorowane?
Pani V jest na urlopie, ale napisała do mnie szefowa oddziału- C. Napisała krótko po moim telefonie do HR'u. Napisała, ze V. jest na urlopie i wraca 28.02. A poza tym: znów wywinęła się od konkretnej odpowiedzi ILE? Na pocieszenie dodała, że 'kontraktowi' się nie skarzą na zarobki, ich rodziny głodem nie przymierają a in na wakacje zagraniczne ich stać... Hmm.. z jednej strony brzmi to krzepiaco, ale z drugiej... czyz nie jest taki w polsce? widział kto przymierajacego głodem lekarza? A dokąd to polscy lekarze pracujacych 'na kontrakcie' (np. wielu anestezjologów) wyjeżdzaja na wakacje? Ano: latem do egiptu, a zimną na narty w alpy?
A gdzie pracują tacy polscy lekarze? ano: od 8.30 do 13.00 w jednym szpitalu, we wtorki i czwartki- równoczesnie w poradni, od 13.00 do 8.00 w pogotowiu , a między 16.00 a 19.00 w prywatnym gabinecie, w weekendy podobnie. Jakby to powiedziec grzecznie: takie ganianie za robotą mnie nie interesuje.
i już!

Miłego weekendu tym, którzy maja weekend. ja znów na zajecia , ale tym razem ostatnie.
06:12, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 lutego 2005
Elle rentre le 28 Fevrier
czyli: do odważnych świat należy.

Zadzwoniłam do francuzów. okazało się, ze madame, z którą usiłuję prowadzić korespondencje jest na urlopie i wraca 28 lutego. A że- jak to skomentował TP- Francuzi mają 30 dni urlopu rocznie, trochę to korespondowanie trwa.
Uff, zrobiłam to, ale ręce jeszcze mi sie troche trzesą. Rozmowa w języku, ktorego się nie używa od dobrych 3 lat i to bezposrednio po godzinnej konwersacji w innym jezyku jest nieco stresująca.
teraz mogę już spokojnie (?) zabrać się za anukę do egzaminu specjalizacyjnego. A idzie mi jak po grudzie.
11:46, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (3) »
czwartek, 17 lutego 2005
Panta rhei

mam znów komputer. TP poświecił swojego pc'ta i laptopa i ze trzy dni cennego czasu. jeszcze nie wszystko, ale chodzi.

Wydawnictwo przysłało książkę. Jednen egzemplarz... Myslałam, że egzemplarzy autorskich dostaje się wiecej... Szkoda, nie bedę mogła rozdawać znajomym na pamiątkę, z autografem.. ;)

Mój brat został ojcem a ja ciocią. dziwne uczucie. i ten mały taki mały, że sie troche martwię. dlaczego jest tak, że te wyczekane dzieci, z wychuchanych ciąż rodzą sie z trudnem i komplikacjami? a te, piąte czy jedenaste w kolejce, niewiadomo czyje, niechciane, okopcone papierochami i podlane alkoholem zdrowe jak rydze?
nie, nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie :-/


dokumenty do rejestracji zebrane. dzis jade z nimi do tłumacza. odbiór za 1- 2 dni. a potem...

Poszłam wreszcie na urlop. Czas zaczac sie uczyc na poważnie, bo czas płynie.

Czas płynie, a nawet ucieka. Swiat idzie naprzód. a francuzkii nadal milczą. obie. mimo przypominajacych maili z powtarzającym sie w nich pytaniem: ile będe zarabiac. nabrały wody w usta. Czy to jakies niegrzeczne pytanie? bo mnie sie wydaje, ze naturalne, wiecej: normalne, całkiem zdrowe. konczy mi sie nadzieja...


p.s. pozdrowienia dla Czytelników :)

06:55, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
czwartek, 10 lutego 2005
Mała radość od rana.
Są już nieoficjalne wyniki CAE na stronie british council.
ZDAŁAM!
Hurraaa!
Co prawda tylko  na C, ale i tak się cieszę. Nie byłam z siebie zadowolona po egzaminie.

A teraz grzecznie udam się zmarnować kolejny dzień urlopu na wyprawę do Dużego Miasta po świstek z krajowego rejestru karnego. a potem- wiuuuu do zusu :(
Jak ja niecierpię urzędów!
07:22, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (6) »
środa, 09 lutego 2005
O legalizacji homoseksualnych związków
albo: Jak mając dwa doktoraty zrobić z siebie idiotę.

Dziś rano, po odprawie Dyrekcja zaskoczyła nas przedstawiając nam gościa. Gosć przedstawił sie sam, obficie potrząsając wydobywanymi z teczki dokumentami. Była to siostra zakonna, lekarz - specjalista- psychiatra, z podwójnym obywatelstwem, wyspecjalizowany i wydoktoryzowany z medycyny w USA. Ale że tam, mimo, że zyła bogato i zarabiała bardzo dobrze (podała cyfry!) i widziała, że pieniadze szczescia nie dają, postanowiła poszukać tego szczęscia gdzie indziej. No i znalazła, na skórty mówiąc, w zakonie, w ojczyznie. Po drodze zrobiła jeszcze drugi doktorat (z teologii moralnej) i mnóstwo innych kursów. I teraz jezdzi po okolicznych szpitalach, przedstawiajac lekarzom- swiatłym ludziom zajmujacym się zdrowiem duszy i ciała innych ludzi oraz troszczacym się o zdrowe społeczeństwo, swój list otwarty. List otwarty jest adresowany do polskiego rządu, w ramach protestu przeciwko propozycji zalegalizowania zwiazków homoseksualnych w 'kraju, który dał swiatu ojca świętego i prymasa tysiąclecia'. List ten nam odczytała. Zawierał on, m.in. informacje, że zwiazki homoseksualne szkodzą zdrowiu psychicznemu i fizycznemu jednostek, rodziń i spoełeczeństwa, a homoseksualizm jest chorobą (wbrew temu, co smią twierdzić niektórzy) i moża i trzeba tych ludzi leczyć. Leczyć a nie pozwalać im na szerzenie tej zarazy w społeczeństwie! Bo potem ci ludzie zabierają się za zwierzątka i zmarłych...
W miarę , jak czytała, szum na sali rósł. Potem pojawiły się chichoty, a wybuchy śmiechu przy następujących po liscie nawiazaniach do 'licznych przypadków nerwic i padaczki po stosunkach przerywanych, zawałów serca i mózgu po stosowaniu pigułek antykoncepcyjnych' oraz hymnom pochwalnym ("nawet ksiażkę o tym napisałam, podobno czyta sie ją jednym tchem") na czesc 'watykanskiej ruletki', czyli metody Bilingsa. Jedni słuchacze byli rozbawieni, inni rozdrażnieni, jeszcze inni zażenowani. Kiedy poprosiła o podpisanie listu, ludzie zaczęli wychodzić. a ona stała, próbując zachęcać wychodzących do podpisania.
Żal mi się jej zrobiło: w końcu medycyny uczyła się ze 20 lat temu, od tego czasu wiele sie zmieniło. Powiedziałam jej, że od dawna spisie chorób i zaburzen (ICD) nie ma homoseksualizmu, a psychiatrzy bardzo jasno mówią , że tego się nie leczy, bo to nie choroba.
-A ona pewnie by chciała pozamykac wszystkich 'odmieńców' w klatkach i 'leczyc' ich lobotomią. - skomentował mój Szef.
Widać dwa doktoraty nie wystarczą, żeby nie zrobić z siebie idioty.
Załosne.
Smutne.
Twierdziła, że zebrała już pod tą listą ok. 20 podpisów.
Takie coś mogło sie zdarzyć tylko w kraju, który dał swiatu ojca świetego i prymasa tysiąclecia...
smutne.
17:47, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (5) »
wtorek, 08 lutego 2005
Nie uczę się.
- włóczę się po Sieci szukając róznych informacji (np. gdzie leży Inverness, bo mi dziś tamtejsze HR przysłało pakiet dokumentów do aplikowania na stanowisko staff grade'a - closing date: 17. Feb)
- przegladam dokumentację dot. staff grade'a.
- jem (i mam w związku z tym wyrzuty sumienia)
- słucham BBC (i rozgrzeszam się, że szlifuję angielski)
- czatuję (rozgrzeszajac się, ze słucham w tym czasie BBC, czyli szlifuje angielski i czekam az sie strawi pochłonieta w zabójczym tempie sałatka ziemniaczana, bo przecież z pełnym brzuchem trudno się uczyć)
- piszę zaległe maile (dawno je powinnam napisać, wiec czynię swoją powinnosć)
- zmywam naczynia (trzeba sprzatać, bo inaczej się brudem zarośnie, prawda?)
- wymyślam, co odpwoiem jutro jak mnie TP zapyta, czy napisałam do francuzów (bo nie napisałam, przecież nie będę ich popędzać! w koncu to dopiero trzy dni robocze!)
- kombinuję, jak pogodzić moją chęc pojscia na urlop z ograniczoną iloscią urlopu i cholernym (tak, wiem, powinnam się z tego leczyć!) poczuciem obowiązku chodzenia do pracy, zwłaszcza, kiedy mnie tam nie będzie, bo przecież Młodsza pojedzie na staż i Szef zostanie tylko z A- i kto wtedy bedzie pracował? (odpowiedz prawidłowa: szef)
- ciągle i ciągle, i ciągle sprawdzam pocztę. Liczba nowych wiadomości: 0.

Z jednej strony chciałabym już wiedzieć, juz nie być rozdarta miedzy francję a brytfannię. Z drugiej - boje się napisac, zadzwonić. nie lubię byc nachalna. Poza tym, kobieta z HRu mogła zachorowac, miec kilka dni urlopu, mógł im sie zepsuc komputer, mogłą miec wazniejsze niż moja sprawy na głowie, moze kombinuje, jak by mi tu odpwoeidziec na pytanie o zarobki. albo jeszcze sprawdza, ile mogłabym zarabiać. i sama nie wiem jeszcze co.

A teraz przyszedł czas na BBC4.

Jeszcze tylko:
'Idź, nie grzesz więcej'
21:54, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2