Świata stan psychiczny
środa, 22 lutego 2006
Pierwsze oznaki zangielszczenia?
albo: Placz nad dolanym mlekiem.


W niedziele po dlugich poszukiwaniach
- knajpy czynnej o 3pm
- knajpy serwujacej jedzenie o 3pm
- knajpy serwujacej cieple jedzenie o 3.30pm
zjedlismy obiad w jakims barze.
Godnym zaznaczenia jest fakt, ze najsmaczniejszym elementem posilku byl gravy, ktory wreszcie smakowal tak, jak sobie wyobrazam, ze powinien smakowac (ciemny sos pieczeniowy).
Najdziwniejszym elementem posilku bylo warzywo o kolorze wygotowanej marchewki, smaku wygotowanej kalarepy, pokrojone w kostke. Sledztwo identyfikacyjne w toku.
Najbardziej rozpaczliwym elementem posilku byla herbata - nie sama w sobie (zapomnialam poprosic o dzbanek, wiec dostalismy herbate w filizankach + mleko w dzbanku), bo byla zwyczajnie po angielsku za mocna, ale to, co TP z nia zrobil.
Otoz - z zgrozo!!!- on DOLAL SOBIE MLEKA.
Dolal MLEKA do HERBATY.
I
wypil to.
brrrr... Musialam sie odwrocic, bo mi sie niedobrze zrobilo.

Mam nadzieje, ze to byl taki wyglup z jego strony, zeby mi dokuczyc, i ze nie ma co plakac nad dolanym mlekiem.

;)
10:54, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (7) »
wtorek, 21 lutego 2006
Murki

Obiecane niegdyś zdjecie słynnych tutejszych murków, co to wynurzyły się razem z górami kumbryjskimi albo zostały wzienione przez pomysłodawców stonhendge z odpadów.
Zaznaczam, że obfotografowany poniżej murek jest tylko marnym współczesnym naśladownictwem tych_które_przetrwały_wieki


22:27, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
Kobieta i technika
zjawisko zwane także Podstawowym Dylematem Cywilizacji

Mam przyjaciółkę, francuzkę - K. Jest ona przemiła, sympatyczną, pogodną młodą kobietą. Poznałam ją chyba z 10 lat temu i nadal pisujemy do siebie długie listy.
Napisałam: 'pisujemy', chociaż w zasadzie aktualnie nie pisujemy, bo w chwili przeprowadzki do UK straciłam z K kontakt. Wysłałam do niej list krótko po przeprowadzce, ale nie dostałam odpowiedzi
K jest nauczycielką. Pracuje w wcale_nie_takim_małym_mieście, w szkole podstawowej. Ma otwarty umysł, spędziła sporo czasu podrózując po europie. Przez jakiś czas pracowała w austrii.
Niestety, otwartość jej umysłu konczy sie tam, gdzie zaczyna się technika.
Wiele lat upłynęło zanim przesiadła sie z roweru na samochód (Renault 5 - jeśli wiecie o czym mówię ;-)) dojeżdzając do pracy.
Od kilku (7?) lat pytam, czy JUŻ może założyła sobie konto e-mailowe, bo mi pisanie ręczne sprawie coraz wiecej trudności, a jak już napiszę, to daleko na pocztę, itp, itd.
Jakiś miesiąc temu zdecydowałam się do niej zadzwonić. Cięzko było mi gadać po francusku, ale w koncu się udało odnowić kontakt.
Miałam nadzieję, że K w końcu może założyła sobie konto e-mailowe, ale nie.
Kupiła sobie za to WRESZCIE komórkę.
Wysłałam wiec jej SMSa, żeby przeprosić za kolejną zwłokę w pisaniu listu. To było pod koniec stycznia.
Raport dostarczenia otrzymałam dziś. A zaraz potem SMSa- że przeprasza, że tak późno, ale.. posiała gdzieś ładowarkę do komórki...
Dobrze, że tradycyjna poczta jeszcze działa, bo z gołębiami mogłyby być kłopoty.
Czyż nie jest słodka?

;)
19:48, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 20 lutego 2006
Zgaduj zgadula
Jaka pora roku hula?


a. Zdjecie zrobione 7.lutego 2006 o 8.30 rano, w Polsce:



b. Zdjecie zrobione wczoraj, tj 19.lutego 2006 w parku, w sąsiednim mieście ( to dla tych wszystkich, którzy nie wierzyli mi)



I jeszcze zbliżenie:
21:51, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (8) »
piątek, 17 lutego 2006
Fasolki wszystkich smaków
albo: Pick'n Mix

Skusiłam się dziś na cukierki wystawione na stoisku Pick'n Mix - czyli: wybierz i zmieszaj.
Wzięłam sobie na spróbowanie trochę czegoś, co wyglądało jak polskie cukierki owocowe (z sokiem w środku). Spróbowałam pomarańczowego, spodziewając się smaku.. pomarańczowego, ale cukierek miał smak... miętowy.
Zielony w białe paski (spodziewany smak: miętowy, agrestowy, ew. jabłkowy) smakował... anyżkiem.
Biały (anyżek?) był cytrynowy.
Cytrynowego (w kolorze) nie udało mi się spróbować, bo mi upadł na podłogę w samochodzie (TP powiedział, że znajdzie go jutro, sprzątając samochód - pewnie wtedy będzie już miał 'full car carpet flavour')
Ten, który wyglądał jak polska kukułka (smak karmelkowo-wódczany) smakował eukaliptusowo.
Ale najdziwniejszy był czerwony (oczekiwany smak: truskawkowy lub malinowy) - miał smak... dentystyczny, tzn tego ohydnego 'lekarstwa', którym 'zatruwa' się zęby.
Brrr... Nie będę dalej eksperymentować.
Nie w kraju, w którym wymyślono Fasolki Wszystkich Smaków.

;)
20:29, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (10) »
środa, 15 lutego 2006
Walczący lekarze
'Lekarze będą walczyć o podwyżki biorąc urlopy!'- krzyczy tytul w dzisiejszej Gazecie
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3163843.html

Hyhy. Szanowni państwo pewnie sobie nie wyobrażają jaką bronią jest lekarski, zaległy urlop. Są oczywiście, nieliczne z tego co wiem, jednostki, które wysyłają pracowników na obowiązkowy urlop, zgodnie z kodeksem pracy. Ale to nie takie łatwe pozbyć się taniej siły roboczej...
jeden z moich polskich kolegów na ten przykład miał zaległy urlop z trzech lat (razem: dni 78), bo ten wcześniejszy mu przepadł, inny tylko z dwóch (52).
Ja swój urlop wykorzystałam - jak wiadomo - na naukę do specjalizacji; było tego z 8 tygodni.

Nikt nie lubi, kiedy jeden z lekarzy pracujących na oddziale lub w przychodni idzie na urlop: koledzy- którzy musza za niego pracować, pielęgniarki, które muszą wysłuchiwać narzekan pacjentów, sami pacjenci, którym znów wydłuza się kolejka. No chyba, że ktoś inny przyjmuje tę 50-tkę pacjentów urlopującego się kolegi; albo robi za niego wypisy; dyżuruje...
Jak na urlop idzie dwóch lekarzy z zespołu - katastrofa!
Nieźle wymyślona broń, podstępna. Bo przecież każdemu nalezy się urlop wypoczynkowy.
Nawet lekarzowi, prawda?

;)
08:22, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (5) »
wtorek, 14 lutego 2006
The best team

Allocation meeting jest moze troche przydlugim zebraniem, ale bardzo je lubie. Fajnie jest moc dzielic sie watpliwosciami, odpowiedzialnoscia oraz radzic sie kolegow.
A poza tym lubie styl, w jakim 'moj zespol' pracuje. Moj zespol. Maja podobne poczucie humoru, ktore i ja lubie. Maja zdrowe podejscie do swojej pracy. Maja niesamowite wyczucie, kiedy ktos rzeczywiscie potrzebuje pomocy, a kiedy to tylko taka zabawa w chorego.
Mam poczucie, ze pracuje z naprawde swietnym teamem.
Powiedzialabym, ze moj zespol jest najlepszy w okolicy. ale nie powiem, bo nie mam bladego pojecia, jak pracuja inne zespoly.
Ale A ma. Pracowal w dwoch czy trzech zespolach a jako manager mial wglad w prace innych.
Na dzisiejszym allocation A powiedzial, ze jestesmy najlepszym zespolem w okolicy.
Great!
W zwiazku z czym poprosil nas, zebysmy sami przygotowali te nowe procedury, nad ktorymi wszyscy (czyli nikt) mecza sie od wielu miesiecy.
Niezly chwyt menagerski, c'nie?

;)

16:09, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
Idzie wiosna?
Ptaki swiergola od wczesnego ranka, ktory zaczyna sie zdecydowanie wczesniej (wschod slonca 7.33 czasu lokalnego), a swiergola tak glosno, ze zagluszaja mewy.
Wczoraj omal nie zagotowalam sie w moim tzw zimowym stroju, wiec dzis poszlam do pracy bez szalika.
W mijanych po drodze ogrodkach widzialam kwitnace przebisniegi, krokusy i.. zonkile.
Coraz wiecej kabrioletow na ulicach.
Znow pada deszcz (czy wiosna jest pora deszczowa?)
TP dostal prace - dzis jego pierwszy dzien.
Jak nic idzie wiosna.
Hurra!

:)
09:47, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (5) »
sobota, 11 lutego 2006
Skąd się biorą lekarze wojskowi

? - pada pytanie w najnowszym numerze Gazety Lekarskiej http://www.gazetalekarska.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2006/n200601/n20060104
To tak w kontekście pomysłu na zamknięcie WAMu - Wojskowej Akademii Medycznej.
- Jak to skąd?! - zaśmiał się TP - Lekarze wojskowi biorą się z powołania.
Do wojska, oczywiście.


Zwłaszcza w świetle ostatnich gróźb pana Dorna z MSW
Pozdrawiam kolegów w Polsce, szczególnie tych, którym grozi powołanie

;)

22:50, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
Modern Times
Z cyklu: Sens życia według Monty Pythona


Modern Times to rubryka w sobotnim The Times, poświeconatzw dobrym manierom.
Jedno z dzisiejszych zapytań:

' I have friends who insist that milk goes in the cup before the tea. I say not. I always argue that one may not always want milk - perharps a slice of lemon instead. Which is correct?'

Jak to co??
Herbata jest herbatą, jest herbatą, jest herbatą.
Bez cukru i bez mleka.
I o co się tu jeszcze kłócić?

;)
22:39, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2