Świata stan psychiczny
środa, 23 lutego 2011
Wsi spokojna, wsi wesola

Najpierw tsunami, potem trzesienie ziemi w Christchurch, potem szalony front atmosferyczny i grozba ogromnego cyklonu, teraz kolejne trzesienie ziemi, znow w Christchurch. I kto to mi powiedzial, ze w NZ jest spokojnie i nic sie nie dzieje?
Nie pamietam.
Nie pamietam rowniez, dlaczego uwierzylam w sielankowe opisy przyrody i lagodnego klimatu i nigdy nie doczytalam o trzesieniach ziemi, spiacych wulkanach, cyklonach, powodziach i tsunami.

My jestesmy bezpieczni. Jak slusznie Witek zauwazyl Auckland daleko od epicentrum.
Kto to slyszal, zeby miasto na zlaczu plyt tektonicznych budowac? Nawet, jesli ma w nazwie Zbawce Swiata...



zdjecie: wikipedia (creative commons)


My jestesmy bezpieczni, nasi znajomi, ktorzy niedawno sie z Auckland na Pd wyspe wyprowadzili tez. olezanki mama zrezygonowala z podrozy po wyspie polundiowej, mi tez sie reka zawahala przed siegnieciem po broszure, by zaplanowac lot na South Island w kweitniu.
Chyba sobie ejdnak Christchurch podarujemy. Polecimy prosto do Queenstown.


Serdecznie dziekuje za troske - maile i pytania na blogu.

08:44, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 14 lutego 2011
Koniec przetrwalnikowania cd.

Krotki status update


Jako ze nowy blog jeszcze nie gotowy do pokazania swiatu, a na gone_writing nie zawsze jest miejsce na tego typu wyznania, postanowilam wpasc na chwilke i doniesc o kolejnych krokach zmierzajacych w strone konca przetrwalnikowania.
Sporo dobrych wiadomosci!

1. Mamy Permanent Residency. jeszcze tylko trzeba zaplacic jakies $750 'migrant levy' - podobno na kursy angielskiego dla imigrantow (dziwne, bo albo potencjalni imigranci musza sie wykazac doskonala znajomoscia angielskiego, albo musza wykupic kurs angielskiego za co namjniej $3,500).

2. Moja ksiazka o OCD jest juz na etapie koncowych korekt. W tym tygodniu powinnam dostac zlozona kopie do ostatecznych poprawek.

3. Sfrustrowana ciaglym niezadowoleniem z obecnej roli, bardzo przygnebiajaca rozmowa z doradza zawodowym (oszczedze Wam szczegolow - dosc powiedziec, ze wyszlam z tym, co przyszlam minus nadzieja) i niemozliwoscia zmiany, zdobylam sie wreszcie na rozmowe z Szefem. Efekt? dostalam pozwolenie na prowadzenie kilku wlasnych projektow i zostalam wlaczona do kilku innych, bardzo interesujacych, ale niestety poza zasiegniem normalnego smiertelnika. Jupii! Znow chce mi sie isc do pracy rano!


I chociaz moja pierwsza powiesc romansowa zostala odrzucona przez Harlequina, wcale nie czuje sie pokonana. Pracuje nad poprawkami, zeby zdazyc na konkurs.

Jakby mnie kto szukal to poszlam_pisac.

20:11, formaprzetrwalnikowa , Digging the escape tunnel
Link Komentarze (8) »