Świata stan psychiczny
wtorek, 30 listopada 2004
"Pieniądz to podstawa,

 ale są też inne sposoby dowartościowania ich ciężkiej pracy - mówi Krystyna Zaleska, dyrektor specjalistycznego szpitala miejskiego, który rozpoczął walkę o swoje siostry

Pionierski program wymyśliła  przełożona pielęgniarek, gdy kilka bardzo doświadczonych i wysoko wykwalifikowanych sióstr złożyło wypowiedzenia i pojechało za chlebem do Włoch. - Nie możemy czekać z założonymi rękoma, bo za chwilę nie będzie komu pracować."

napisała Wyborcza kilka dni temu. No to sie budzą nasi pracodawcy? hehe... budzą... akurat... zrobią kilka zajęc z aerobiku w basenie albo z nowoczesnych sposobów podnoszenia pacjentów i myslą, ze to wystarczy? tym bardziej, ze za chwilę znów na to nie bedzie pieniędzy. a i tak z pewnością pielęgniarki będą skarzyc sie, ze wolałyby, zeby podwyzszono im pensje niz uczono sposobów podnoszenia pacjenta... blizsza koszula ciału,  a bułka żoładkowi...
ciekawe, kiedy zorientuja sie, ze wyjechali im lekarze. ponoc na sląsku pustawo w szpitalach. tylko, ze doktorka nie da sie zatrzymac zajęciami aerobiku... boszsz... ktos powiedział, ze moze w tym roku bedzie "karpiowe"- taaa.. oby wystarczyło na puszke sardynek. doktorzy za duzo zarabiają, zeby z socjalnego im cos dokładac.

"Jakie są pierwsze efekty? - Bardzo duże - mówi Małgorzata Siekierska, pielęgniarka z 20-letnim stażem, która przez wiele godzin dziennie w ciężkim fartuchu rentgenowskim asystuje lekarzom podczas zabiegów hemodynamiki. - Miałam poważne problemy z barkami. Teraz po wodnym aerobiku jest znacznie lżej. Ja i koleżanki jesteśmy szczęśliwe, że wreszcie ktoś o nas pomyślał."

Szczesliwe, ze ktos wreszcie o nich pomyslał. To zenujace, wstydzę sie! pomyslał o nich i... podarował im godzine zajec w basenie, za które na dodatek pielegniarka musi sama zapłacic. bla... bla... bla... niech wyjada z tego kraju wszystkie pielegniarki! niech jadą tam, gdzie zapłacą im rzetelnie za ich ciezką pracę.. zreszta, tam beda miały lzejszą prace (ja wiem,ze istnieja maszyny do podnoszenia chorych.. widziałam je 10 lat temu na zachodzie), tam nikt nie bedzie ich pdoszczypywał, czy zagladał w dekolt - bedą je traktowac z szacunkiem... i jesli jakis doktor powie do siostry Kasi "Kasiu"- to bedzie oznaczało, ze ona moze do niego powiedziec "JAnku" a nie "Słucham, panie doktorze". Na zachodzie pielegniarka to jest Ktos! jest tak samo wazna jak lekarz i jest szanowana. Widziałam.


"•  W Polsce może zbraknąć wkrótce pielęgniarek. Z Łodzi wyjechało ich już 500, podobnie jest na Śląsku. Z otwartymi ramionami czekają na nie we Włoszech USA, Norwegii, Francji, Wielkiej Brytanii czy Danii. Kuszą wysokimi pensjami. Pielęgniarka, która w Polsce dostaje średnio 1,1 tys. zł miesięcznie, we Włoszech może zarobić tyle samo, tyle że w euro. W Niemczech pensja wynosi około 2 tys. euro, w Stanach Zjednoczonych nawet 3,5 tys. dolarów. "

... bez komentarza.

a ja nadal w zawieszeniu. do jutra. musze jeszcze wymijajaco odpwoeidziec jakies babce z firmy rekrutacyjnej, która domaga sie ode mnie deklaracji, któe z zaproponowanych miejsc pracy najbardziej mi odpowiada.
A minister nadal milczy...

17:29, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 listopada 2004
"Ja chciałbym, zebys została"
- powiedział wczoraj do mnie mój Szef. I zaczał mi wymyslac sposoby na to, zeby sie jakos ustawic w zawodzie w Polsce.
pewnie mozna. ale i tak długo jeszcze ludzie nie poznają sie na narzedziach zawodowych, jakie posiadłam. jeszcze jakies 5-7 lat. Skoro nawet koledzy lekarze nie mają pojecia, co tak naprawde potrafię.

Skonczyłam tłumaczenie. ciekawe, kiedy zaplacą.
Angielski leży i kwiczy a egzamin za 1,5 tygodnia.

ktos mnie dzis zapytał: Co słychac?
"Nie wiem, co słychać- odpowiedziałam - ogłuchłam na jedno serce".
Nadal nie wiem, co dalej. Mimo dobijania sie o swoje muszę czekac do srody. Do srody jest wiek.
czy mozna umrzeć na zapalenie świata?
Zrobił mi się blog_refleksyjny.
ide spać.
23:15, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 listopada 2004
dobre uczynki wracaja do ludzi

? mam taka nadzieję, bo znalazła się osoba, która zgubiła pieniadze. poprosiłam, zeby zamiast znaleźnego dała na mszę za mnie. przyda mi się. tak, wiem: "jak trwoga to do Boga". A  biedni ludzie cieszą się, ze znalazł sie ktos tak uczciwy jak Nizej Podpisana. Widac, ze sie u nich nie przelewa. mówią, że to w nagrodę za to, ze kiedys On znalazł portfel z pieniedzmi i kartami płatniczymi a potem znalazł własciciela i uczciwie oddał.
trochę się boje napisac, ze moje marzenie chyba zaczęło sie realizowac dzis rano. się, tzn, ze ja zadzwoniłam pierwsza. ech, ci faceci- obrazaja sie jak dzieci.. zreszta, only time will tell...

Wczoraj skrzynkę mailową zawaliła mi jakas babka z posrednictwa - przysłała kilka propozycji pracy w UK. Wszystko fajnie, tylko ze ja nadal nie wiem, co z reszta mojego zycia. a jesli sprawy osobiste ułozą sie dobrze, to i tak nadal nie wiem, kiedy bedę zdawac egzamin specjalizacyjny- wciąż czekam na zgode Łaskawego Ministra.

to może napisze tez, ze zgodziłam sie na spotkanie z kims z gazety- w sprawie reportazu o planującej wyjazd na zachód pracownicy polskiej słuzby zdrowia.

dzis, na małym spotkanku towarzyskim podjełam dyskusję na temat wyjezdzajacych młodych lekarzy- broniłam tezy, ze im nie tylko o kasę chodzi, a własnie o ów "prestiż zawodu", którego w tym kraju juz młodzi nie doswiadczają. Kto bedzie szanował doktorka, który pieszo chodzi? doktorka, którego nie stac na samochód, na rower, a nawet na porządne buty?
zmokłam dzis w drodze do gabinetu - płaszcz zasponsorowany przez Ukochanego jest ładny i dosc ciepły, ale przemakalny. buty (jak wyzej)- niestety, takze.

cholernie sie pilnuję, zeby w zaden sposób nie dac do zrozumienia nikomu (poza nielicznymi wytajemniczonymi), ze mam zamiar opuscic ten piękny kraj i wypiac sie na "czekanie na lepsze czasy". a ze temat wyjezdzajacych lekarzy i pielęgniarek jest coraz czesciej dyskutowanym tematem w mojej pracy- tym trudniej. ech, dzis chyba przesadziłam z przytaczaniem konkretnych liczb dotyczacych wystawionych przez poszczególne Izby Lekarskie zezwolen na prace za granicą.

dostałam jakies tłumaczenie z angielskiego na nasze - spróbuje sie chyba za nie zabrac. w koncu trzeba zarobic na opłacenie kolejnego kursu doskonalacego...
i tak kółko sie zamyka. dobranoc, Polsko. 

22:10, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 listopada 2004
ucz się, dziecino...
a własnie, ze nie pojechałam dzis na zajęcia. olałam dokształcanie zawodowe. skseruje sobie notatki next time. wolę pojsc na basen i spotkac sie z bratem. no i przede wszystkim wolę nie odpowiadac na pytania typu "Cp nowego u ciebie". za duzo tego nowego u mnie i jeszcze sie nie zagoiło.

wczoraj rano wychodząc z domu, znalazłam niemałą (jak na mnie) kwotę pieniedzy. wyglada na to, ze jakas zgubiła je jakas emerytka mieszkająca w mojej klatce, wychodząc rano na zakupy. gdybym ja zgubiła tyle pieniedzy, płakałabym ze dwa dni (no, dobra, przesadzam, ale popołunie by zeszło). oddałabym te pieniądze, gdybym wiedziała komu. najpierw chciałam powiesic ogłoszenie w klatce schodowej: "znaleziono pieniadze- proszę o kontakt". potem pomyslałam, ze to zły pomysł i moge sobie jakichs bandytów na głowe sciagnac. moze lepiej zapytac któras ze starszych sasaidek, czy nie zgubiła pieniędzy- mzoe trafię na własciwą, a jesli nie- to moze bedzie wiedziała, o kogo chodzi- one zawsze znaja wszystkie okoliczne plotki . oczywiscie, zawsze jeszcze moze mnie okłamac, łakomiąc się na łatwą kasę...

wczoraj byłam na innym szkoleniu. własciwie szkole sie juz od piatku. boszsz, alez ja jestem mądra... tylko, ze jeszcze długo ludzie w tym kraju (poza fachowcami) nie zorientuja się,jak przydatna moze byc moja wiedza. policzyłam jeszcze raz wpakowane w swoją głowe pieniadze na "dokształcanie zawodowe". wyszło mi 30000 pln - w wersji podstawowej. w rozszerzonej , np o jezyki obce, trzeba by dorzucic co najmniej 5000.
o, własnie- powinnam sie uczyc angielskiego. egzamin juz 4.12.
08:32, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 listopada 2004
Oraju, mam czytelników!
o, raju... nie sadziłam, ze sie jakowis znajdą. znaleźli się i miło mi było przeczytac, ze czytają. usmiech dla nich.

Własciwie weszłam tu po to, zeby zlikwidowac blog. przewroty w zyciu osobistym sprawiły, ze nie wiem, czy wyjadę. koszmar samotnego pobytu w obcym kraju juz przerabiałam. i nie chcę wiecej. ale, jak mawiała moja przyjaciółka ze studiów: "you never know".

gwoli uzupełnienia:
francuz zadzwonił. pogawędzilismy o tym i owym, o pogodzie w polsce i w paryzu. zazyczył sobie cv po francusku- to mu wymalowałam. zapytałam tez w mailu, gdzie, co i za ile (oczywiscie, w bardziej dyplomatyczny sposób), ale odpisał, ze 'wszystko w  swoim czasie", a ten czas za szybko nie nadejdzie, bo administracja francuska działa powoli.
moj szef sie chyba ucieszył na wiadomosc, ze chyba nie wyjade. rozumiem go- takiego wspaniałego pracownika by stracił ;)
minister zdrowia nadal nie wypowiedział sie na temat skrócenia czasu mojej specjalizacji. zreszta, nie wiem, czy mi to teraz potrzebne, skoro nie wiem, czy wyjade...
angielski idzie powoli. nadal jestem najgorzej mówiacą osoba w grupie. a egzamin ustny 4.12. only time will tell
;)
22:48, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »