Świata stan psychiczny
środa, 30 listopada 2005
Jedna nóżka bardziej
albo: na przekór poprzedniemu wpisowi


Już pierwszy dzisiejszy pacjent dostarczył mi dość emocji. Zaniedbany, bezzębny, mówiący niewyraźnie z silnym lokalnym akcentem i niezbyt wyszukanym językiem, na dodatek w sposób, który bardzo szybko dał mi do zrozumienia, że podejrzenia moich poprzedników były niesłuszne. A mówił tak mgliście, tak zawile, tak dookoła, że chyba ani razu nie zdarzyło mu się odpowiedzieć wprost na moje pytanie. I już wiedziałam, że oto stoję przed bardzo trudnym wyborem: nie tylko to CO MÓWI ale też to JAK O TYM MÓWI zadecyduje, po której stronie cieniutkiej linii dzielącej zdrowie od choroby znajduje się mój pacjent. A byłam tam tylko ja i on. I mój kulawy angielski między nami.

Późniejsza batalia o to, żeby nie 'przemedykować' starszego pana, którego personel z care home najchętniej widziałby śpiacego 24/dobę miała telefoniczną dogrywkę - menager care home zadzwonił niezadowolony  z tego, że zdecydowałam, ze staruszek ma dośc leków, że teraz trzeba, żeby oni zmienili swoje podejście do niego. I jak to grzecznie acz stanowczo powiedziec przez telefon PO ANGIELSKU, kiedy obie strony zdenerwowane?

Rozmowa telefoniczna w sprawie raportu, którego nie miałam zamiaru pisać, bo nie znam pacjenta, była ostatnim gwoździem do mojej językowej trumny. Czułam, że kiedy prosiłam o powtórzenie po raz TRZECI tego, czego ode mnie oczekują, bo nijak nie mogłam się dogadać - facet po drugiej stronie słuchawki pomyślał, że ma do czynienia z upośledzoną umysłowo.

W dwóch ostatnich rozmach telefonicznych, z których wywnioskowałam, ze próbuje się mnie wrobić w coś, co nie jest moim obowiązkiem, nawet nie siliłam się na dyplomację - odesłałam do odpowiednich osób.

W takich dniach, jak dziś czuję, że usiłuję biec a tymczasem jedną nózkę mam bardziej a drugiej prawie wcale.
19:22, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 29 listopada 2005
Postępy, postępy
1. Językowe.

Po wczorajszym wyczynie polegającym na tłumaczeniu pacjentowi, w jaki sposób leki, które bierze mogą mieć ewentualny wpływ (poprzez hamowanie produkcji białych krwinek w szpiku, obniżenie ich iloście we krwi, spadek odporności wywołany tym zjawiskiem - mniejszą odporność na zakażenia) - małoprawdopodobny zresztą scenariusz w jego przypadku - na trzy skomplikowane infekcje, jakie ostanio przeszedł oraz czym się rózni to zjawisko od anemii złośliwej i czy cukrzyca też mogła się w to wplątać - postanowiłam podnieśc swoją ocenę w dziedzinie: jezyk angielski - mówienie z 7.5/10 do 8.3(8.5)/10. I jestem z tego dumna.


2. Fotograficzne.

Opanowałam już zakładanie filmu do aparatu. Niestety, jak wyniknęło z filmu odebranego w weekend z fotolaba, przesuwanie zdjeć tą wajhą z boku w moim wykonaniu pozostawia jeszcze sporo do życzenia, w związku z  czym Szanowki Czytelnicy muszą jeszcze trochę poczekać na efekty działalności twórczej nizej podpisanej.


3. Zdrowotne.

Kaszlę coraz lepiej i zużywam coraz większe ilości chusteczek higienicznych.



;)
08:24, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 28 listopada 2005
Dialogi na cztery nogi
- I'm fine. I work and I feel fine. I recognize that I was very distress at that time and it was a coincidence that I thought I had a chip in my tooth. Now, I'm fine. I'm mentally completely fine.
- It was a coincidence of what?
- It was just a coincidence that I thought I had a chip in my tooth, it's over now.
- Alright. I know that coincidences happen, but what would you do if a coincidence happened again and you became again disstress in any other way?
- I would go to my dentist and ask him to remove my filling just in case there was a chip in my tooth. But now- I'm fine.

Wola pozostania zdrowym ogromna, ale czy czy tej woli można wierzyć?
08:48, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (5) »
niedziela, 27 listopada 2005
Dyżurowy protest

Nie zawsze dyżury przebiegają cicho i spokojnie. Np wczorajszo-dzisiejszy zaczął się dla mnie już w piątek pierwszą próbą przekonania starszego, nieco zrzędliwego pana, że chodzenie boso w listopadzie nie jest najlepsze dla jego zdrowia, nawet jeśli poltergeist nasikał mu do wszystkich butów. Starszy pan miał nas w nosie i poszedł se do pobliskiego pubu.
Wczoraj było drugie podejście - udane tylko częściowo, ale zajęło nam całe przedpołudnie: starszy pan wyrzucił nas (tj mnie, dyra - który wciąz dzielnie mnie wspiera, pracownika socjalnego i dwóch paramedyków z ambulansu) z domu. A zatem nadal nie wiadomo, czy ów pan jest już bezpieczny w szpitalu czy też nadal walczy z poltergeistem, duchami i niemcami, którzy go porwali.

A tak poza tym, uprzejmie donoszę, ze chwilowo mam dośc niecodziennych zjawisk pod postacią podsłuchu w uchu, kamery w oku i nadajnika w zębie - ostatnie trzy dni wyczerpały limit X-files na następne pół roku.

I bardzo poproszę o święty spokój do jutra rana.

10:58, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 listopada 2005
Jak można żyć z benefitów?
No jak??
Jeśli człowiek od lat nie pracuje, bo chory; albo może jeszcze ma żonę na utrzymaniu...

- jak np pan S, lat 64 - który błaga, żeby go nie wypisywać z naszego rejestru, bo on może przychodzić nawet raz do roku, byleby tylko być naszym pacjentem; bo jeśli przestanie być pacjentem 'secondary service' straci zasiłek na wakacje - ot, żeby pobyc w dobrym klimacie - np w Turcji, gdzie był z żoną już kilka razy i bardzo im się podobało;

- albo jak pan A, której opiekunowie w jakimś care home zainteresowali się faktem, że ich wieloletnia podopieczna (lat 56) wypłaciła niedawno ze swojego konta 10.000 GBP i śladu po tych pieniądzach nie ma;

- albo pan P, lat 56 - wyglądający jak ofiara losu, którego stan zdrowia się ostatnio znacznie pogorszył i w ogóle już biedak życ nie może, kiedy okazało się, że wydział przyznawania zasiłków socjalnych wytoczył mu proces o wyłudzanie benefitów - bo wyszło na jaw, że nie przyznał się do sporej sumki w banku i nabrał zasiłków na 12.000 GBP; szum się zrobił, pan P drzącą ręką wypisał czek na wymienioną kwotę i odetchnął z ulgą; ale już się rozeszła wieść, że dom (dom!!) kupił za gotówkę (!!) a w banku ma nadal ponad 100.000 gbp - człowiek, który nigdy nie pracował...

I jak tu zyć z benefitów?
Jak??
Dobrze.

;)
08:25, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
czwartek, 24 listopada 2005
Znow zima zaskoczyla drogowcow?
Zaczelo sie od tego, ze L - moja Supersekretarka - oznajmila wczoraj
- Forma, przygotuj sie dobrze: jutro bedzie snieg.
- Snieg? Prawdziwy? - nie ukrywalam zdziwienia, no bo w koncu 'mild climat' ma tu byc.
- Tak. - powiedziala stanowczo L - Prawdziwy. Powiedzieli, ze 5-7 cali. Moj tata mowi, ze bedzie ciezka zima tego roku, bo wczesnie sie zaczela. (faktycznie, od ponad tygodnia mamy poranne przymrozki). Pogoda ma sie zmienic w nocy.
- Aha - przyjelam informacje do wiadomosci, bez osádzania jej prawdopodobienstwa. I tak nie kupie sobie cieplejszych butow do jutra.

Informacje potwierdzila F z recepcji. Tak, snieg ma padac w czwartek i piatek.

Wczoraj wieczorem lokalna TV ciagle podawala informacje o nadchidzacych obfitych opadach sniegu. Pokazywali tez, ze drogowcy sa przygotowani na te okolicznosc: puszyli sie przed swoimi wielkimi plugami snieznymi i z duma poklepywali cysterny z piaskiem.

Nic wiec dziwnego, ze ledwie wstalam, pobieglam do okna, zeby sprawdzic, czy pogoda sie zmienila.
Pogoda sie zmienila.
Zrobilo sie slonecznie i cieplej.
A to ci zima! Zaskoczyla drogowcow.
Nie przyszla.


;)
09:49, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (5) »
piątek, 18 listopada 2005
Dzieci z gołymi nogami

albo: Rzeczy nie zawsze są takie, jakimi się wydają być.

Miejsce akcji: Gabinet Lekarki
Występują: Lekarka, Żona Pacjenta, Pacjent (jako statysta)
[tłumaczenie wolne]

- Skąd pani pochodzi? - spytała Żona Pacjenta pod koniec wizyty
- Z Polski - odpowiedziała zgodnie z prawdą Lekarka
- O, z Polski - uśmiech jakby lekko zamarł na twarzy Żony Pacjenta - Tam chyba cieżko się żyje, prawda?
- To zależy - odpowiedziła nieco wymijająco i czujnie.
- Nasz syn jak był w wojsku, był w Polsce - powiedziła Ż P powoli - budował tam most. I opowiadał, że przychodziły tam dzieci - dzieci z gołymi nogami, bez butów!
- Och, proszę pani - roześmiała sie Lekarka trochę nerwowo- Ja tutaj też widuję w listopadzie dzieci w letnich koszulkach i z gołymi nogami... Czy to świadczy o cieżkim życiu?
- Haha! - roześmiała sie ŻP - You've got me!


;)

00:12, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (13) »
środa, 16 listopada 2005
Ballada o polskim mysleniu

(lagodna gitarowa 'palcowka' w tonacji dur, na tle miekkiego kobiecego murmurando cieply meski glos recytuje:)
Byla raz polska dziewczyna
biedna lekarzyna
wyjechala do szczesliwszych krajow
poszukac raju.
Rzekla:
'Jestem mloda i twarda
Kariere rozwine jak petarda
polskim mysleniem nieskazona
Bede ich lekarka wymarzona'.

Chor: Polskim mysleniem nieskazona - angielska lekarka wymarzona.

(na durowa nute, marszowo:)
Wyjechala wiec w dalekie kraje.
Z tych krajow czasem nadaje.
Z nadawania wynika
ze sie nie potyka
i dobrze jej sie wiedzie.

Chor: do przodu jedzie- dobrze jej sie wiedzie.

(w tle pojawia sie werbel, a w meskim glosie nuta napiecia)
Ktoregos dnia przybiega
pewien czujny kolega
'Cos z starsza pania sie dzieje
ratujmy, bo sie przejedzie
do swietego Piotra na teatime'

Chor: ratujmy staruszke przed swietym pietruszkiem

(napiecie narasta, pojawia sie nieco chaotyczna perkusja; meski glos recytuje szybko, z przejeciem)
Zlapala sie za glowe
'Staruszce nie pomoge
Skomplikowana sprawa
i by byla tu poprawa
fachowca rady trzeba'

Chor: Potrzeba porady lba nie od parady.

(w tle slychac przejmujace skrzypcowe staccato)
Dzwoni wiec do specjalisty
objawow przedstawia listy
Prosi o porade
jaki lek da rade
Tym wszystkim problemom.

Chor: Jaki podac lek gdy taki rzeczy bieg?

(dolacza sie gluche dudnienie wielkiego bebna)
Fachowiec wymienia
lekarstwa z imienia
ale jeden z listy
zdal jej sie nieczysty
wiec mysli (zenski, nieco drzacy glosik) Tego nie podam, bo ja zabije.

Chor: Pomyslala - nie dam, no bo bedzie bieda.

Chwyta za sluchawe
i przedstawia sprawe
mlodszemu koledze
liczac ze ma wiedze
szersza od tamtego.

Chor: liczyla na wiedze w fachowca koledze

(znow murmurando na tle gitary; meski glos suchym, rzeczowym tonem:)
Tymczasem mlodszy kolega rzeczonego fachowca uprzejmym glosem najpierw zdziwil sie, o co jej w ogole chodzi, a potem przyznal, ze nie ma zbyt duzo doswiadczenia ze starszymi osobami i najlepszym wyjsciem bedzie pojscie za rada Poprzednika.

Dziewcze sie poddalo
swoje leki dalo
I nagle odkrylo
jak sie zblaznilo
ujawniajac przed Mlodszym niewiedze Starszego

Chor: Nietakt popelnila - kompetencje podwazyla

Strasznie sie zmartwila
na zebrania nie chodzila
tak sie powstydzila
tego co zrobila
Z glupoty swojej

Chor: Jak mozna tak glupia byc? Ach, wstydz sie, wstydz!

(znow gitarowa 'palcowka' i murmurando kobiecym glosem; meski rzeczowy glos opowiada swobodnie:)
Tymczasem nikt sobie z tego nic nie robil. Bo pewnie nikt nie odebral tego jako podwazanie czyichkolwiek kompetencji, tylko zwyczajne szukanie porady. Szukac porady mozna u kilku osob jednoczesnie i wybrac te, ktora jest najbardziej zgodna z wlasnymi pogladami - bo i tak odpowiadac sie bedzie za decyzje wlasna glowa.
A mlodszy kolega wcale nie jest glupszy, bo mlodszy - tylko ma mniej doswiadczenia niz starszy. Tymczasem starszy, choc bardziej doswiadczony moze czasem popelniac bledy i niczym zlym nie jest zwrocenie mu uwagi.
To typowe polskie myslenie, wedlug ktorego ordynator ma zawsze racje a nawet jesli wszyscy dookola mowia inaczej, to i tak - patrz punkt 1; i ani sie waz dawac komukolwiek znac o tym, ze ordynator tak naprawde glupoty wygaduje i wyrabia.

Chor: polskim mysleniem nieskazona - lekarka wymarzona
(slychac tzw szatanski chichot)



;)


ps. ale jaka ulga, ze sie jednak nikt nie obrazil a starsza pani przezyla...


15:50, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (16) »
wtorek, 15 listopada 2005
Zwalniamy.. zwalniamy

Uprzejmie informuje, ze wczoraj wrocila z chorobowego L, moja sekretarka, w zwiazku z czym poczulam sie zwolniona z obowaizku dotrzymania slowa i pojscia na 'sick'.
Zwolnilo sie tez sporo miejsca na biurku L, jako ze ostro zabrala sie do pracy.
Co spowodowalo zwolnienie moich obrotow, jako ze teraz moge wykonywac tylko swoja robote.
A na - jakze mily - dodatek zaczelam i ja zwalniac z iloscia przyjmowanych pacjentow a rozkrecac sie z ich zwalnianiem: wczoraj na umowionych 5, pojawilo sie 4, z czego 2 zwolnilam (swietnie sie czuja, lekow brać nie chcą i nie potrzebuja mojej pomocy), jedna osobe 'odwleklam' na za 4 miesiace (i wtedy ja zwolnie) a jedna zwolnilam, bo nie przyszla na druga z kolei wizyte.
Dzis z umowionych 5 przyszla jedna osoba. Dwie z tych, ktore sie nie pojawili zwolnilam za regularne opuszczanie wizyt.
I tego podejcia w mojej pracy TEZ bede sie trzymac

;)

16:19, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
Po czym rozpoznac, ze idzie zima


A.Dowody bezposrednie, pewne:
1. Na wystawach sklepowych pojawiaja sie balwany (snowman) ze styropianu lub innej wieczystej substancji
2. Dotychczasowe 'postacie wystawowe' (koty, misie, lozka) sa ubierane w kozuszki, czapeczki i szaliki
3. Szyby wystawowe sa dekorowane bialawa substancja w sposob przypominajacy dzialalnosc mrozu
4. Na dworze robi sie ciemno ok 16.30

B. Dowody posrednie, pewne:
1. Na deptaku stawiaja choinke (rozumowianie: idzie Christmas, wiec idzie zima)
2. Ulice obwieszaja lampkami (jak wyzej)
3. Wyglad wystaw jak i samych sklepow, na czele z zestawem towarow jest stopniowo zawlaszczany przez artykuly zwiazne z Christmas (wnioskowanie: im blizej X-mas, tym wiecej)

C. Dowody bezposrednie, niepewne:
1. Wieje tak, ze leb urywa
2. Spadaja liscie z drzew (wnioskowanie: patrz:C.1)

D. Dowody porednie, niepewne:
1. Coraz wiecej ludzi - zwlaszcza kobiet- nosi wysokie, cieple buty a la lapy yeti
2. Coraz wiecej ludzi nosi szaliki i rekawiczki
3. Pojawiaja sie egzemplarze ludzkie w czapkach i psie w kurtkach z kapturkiem

Dowody przeciwko:
1. Nadal sporo osob paraduje w bluzkach z krotkim rekawem
2. Wciaz widuje sie kobiety w klapkach na bose stopy
3. A mezczyzn (zwlaszcza mlodych) w otwartych kabrioletach.


Tutaj, na szerokosci geograficznej 550 N


;)
12:24, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2