Świata stan psychiczny
czwartek, 29 grudnia 2005
A w drodze do pracy
mogę podziwiać takie oto arcydzieła z cyklu 'Dzwięk i światło' (z racji trudności technicznych dzwięk niedostępny):
10:15, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (13) »
I po świętach
Each year we spend £23 per household on Christmas decorations - napisał Guardian.
Patrząc na niektórych moich sąsiadów, głowę człowiek dałby, że więcej:

09:42, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
środa, 28 grudnia 2005
Listy od starych przyjaciół

z racji świat nadchodzą, głównie pocztą elektroniczną.
Wygląda na to, że w ciągu ostatnich 5 lat jedyne, czego nie zmieniłam poza nazwiskiem to.. adres mailowy. Zaskakujące. Ale pomaga utrzymać kontakt.

Bohaterką dzisiejszego wpisu jest: K: kobieta, lat ok 40, 2 stopień specjalizacji z interny zrobiony 8 lat temu, rozpoczęta lat temu 4 czy 5 podspecjalizacja - już nie pamiętam z czego; rozpoczęta z licznymi przeszkodami, przy pomocy znajomości ówczesnego szefa, przyjaciół i jeszcze kilku trików, których nie pamiętam. Oczywiście, dla zwyczajnych ludzi, jak K miejsc nie było.
Specjalizację mogłaby już dawno skończyć, gdyby nie konieczność żebrania o każdy staż, zarówno u własnego szefostwa, jak i u prowadzących potrzebne kliniki.
gdyby nie koniecznośc zarabiania na życie, spłatę samochodu marki seicento i ... rozpoczętej budowy maleńkiego domku na działce ofiarowanej przez rodziców, gdzieś poza miastem. Budowie rozpoczętej jakieś 6 lat temu, bo K od lat mieszka w mieszkaniach służbowych. Oczywiście, jest uczciwa, więc nie ma nic i jest nikim.

'Dom na razie w stanie surowym otwartym. NA wiosnę wezmę kredyt hipoteczny, żeby go wreszcie wykończyć. Parę miesiecy temu starałam się o kredyt, ale okazało się, że nie mam tzw. zdolności kredytowej. Teraz więc dużo dyżuruję, żeby podwyższyć moje dochody.Od stycznia bedę miała dodatkowa pracę w domu starców ...'

Myśli też o wyjeździe za granicę. Ale jeszcze nie teraz: chce skończyć specjalizację, bo przecież tyle w nią włożyła. chce skończyć dom, bo przecież koniec jest tak blisko. Chce...
Czego ona jeszcze chce?
Napiasałam jej, że nie ma na co czekać. Ze ma wyjezdżać, póki kaczory nie pozamykały granic.
Tutaj od ręki dostanie stanowisko konsultanta z jakimiś 75-80.000 gbp/ rocznie.
I nie będzie musiała dyżurować ani dorabiać w domu starców, żeby przetrwać.
Na co jeszcze czekasz?
Cudu nie będzie

:-(

21:20, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
sobota, 24 grudnia 2005
Season's Greetings
Nie lubię tego całego szumu przedświatecznego: zakupów, ubierania choinki, wysyłania kartek. Obrzydzenie mnie bierze, kiedy patrzę jak się Boże Narodzenie skomercjalizowało - co w tym kraju 'szczęśliwych zakupów!' - jest jeszcze bardziej widoczne. Zakupy zminimalizowałam do rzeczy niezbędnych do jedzenia - normalnie jak co tydzień (no dobra, z racji bliskosci terminu przydatności do spożycia kiszonej kapusty przywiezionej przez M bedzie bigos).
Choinka jest - mała, żywa, niepachnąca, krzywa, bez światełek. Żadnych dekoracji tzw świateczno-zimowych na zewnątrz.
W domu jeszcze bałagan.
Na Wigilię będzie sałatka grecka. I jakieś dobre wino.
Ale kartki wysłałam - z tym, że tylko do tych osób, do których nie mogę napisać maila z życzeniami. Nie lubię pisania kartek światecznych. A poza tym- dziwne jakieś były te moje: jedne kupione w tutejszym 'empiku', drugie - w supermarkecie. Ładne, ładne, ale jakieś dziwne.

Właśnie trafiłam na dwa artykuły w gazecie - o 'odchristmasowaniu christmasa' i początkach buntu przeciwko temu:
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3082742.html
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3082742.html
Podobno jakaś paniusia w telewizji powiedziała, że chrześcijanie chcą zepsuć te wspaniałe święta zakupów i prezentów - christmas wplątując w to swojego Boga.
Ale dopiero po przeczytaniu tych artykułów zrozumiałam, co było nie tak z moimi kartkami...
Na froncie mają napis 'season's greetings'. A w środku to samo albo (druga porcja) '... and happy new year'.

A ja Państwu życzę niepoprawnie:
Wesołych Świąt!

09:32, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (7) »
środa, 21 grudnia 2005
Ciemno wszedzie
glucho wszedzie..
nic dziwnego: 21.grudnia - przesilenie zimowe i najkrotszy dzien roku.
Tu jakos to bardziej widac - jeszcze w takiej nocy jak dzis rano do pracy nie szlam.
I ledwie sie jasno zrobilo - znow ciemno, choc do 'fajfokloka' daleko.
A glucho, bo przed swietami prawie wszyscy robia rozne rzeczy, ale nie siedza w pracy (to personel) ani nie przychodza do lekarza (pacjenci).
Zwlaszcza takiego lekarza.
Przeciez wszyscy chca miec Merry Christmas!

Zlamane serca niedoszlych samobojcow latac bedziemy po Nowym Roku.
16:45, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (6) »
Dzikuska
spoleczna bylam
jestem
i zapewne bede.
Niezaleznie od jezyka.
Wlasnie urwalam sie z 'christmasowej' imprezy zespolowej, jeszcze przed wreczeniem przygotowanych wczesniej prezentow (Losowanie odbylo sie pod koniec listopada, wzielam w nim udzial, losujac osobe, ktorej.. hehe i: o, iroinio losu! - jako jedynej w zespole nie lubie).
W razie czego, jak zwykle mialam przygotowany w zanadrzu pretekst (o.. musze jeszcze skonczyc to_i_owo przed swietami). siedze sobie i pisze cd Pozoranta i krolewny.
W poniedzialek urwalam sie z 'christmas lunch' w lokalnym pubie.
Najwyzej uznaja, ze jestem dzikuska spoleczna.
Ale to juz przeciez wiem.

;)
15:53, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (3) »
Kiedy dzwoni budzik
najtrudniej przypomniec sobie, jaki dzis dzien tygodnia a w związku z tym, ile jeszcze dni do piątku.
Potem krótka modlitwa do boginii porannego wstawania- Kavy i litania do opiekuna pracujących- Byledopiątku.
Po pół roku (mija dziś- fanfary!) intensywnej pracy mój organizm domaga sie odpoczynku.
Byle do piątku wiec.
Od poniedziałku ide na tygodniowy urlop.

:)
08:06, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 19 grudnia 2005
Za bardzo pani chlapie
albo: zgaduj, emirgancie!

Zapisałam się wreszcie na basen, a dokładniej: do klubu, bo tu chyba wszystko 'sklubowane'. Basenik okazał się maleńką 11-metrową 'leisure pool', ale to nic - pomyślałam - będę pływac w kółko, żeby wyrobić 'normę', czyli co najmniej 800-900m.
Poszłam w sobotę i niedzielę rano. Zakręcać się nie dało, bo za wąsko. Musiałam się odwracać. Raz-dwa-trzy-cztery-pięć machnięć rękoma przy crawlu i szóstym łapiesz ścianę. Za płytko, żeby uczyć się nawrotów.
Na szczęście, ludzi było niewiele: zwykle jakieś 1-3 pań leniwie poruszajacych się odkrytą żabką i konwersujących w trakcie. Z racji małej ilości miejsca, też pływałam głównie żabką.
W niedzielę zdarzyło mi się coś dziwnego: podszedł do mnie ktoś z personelu i powiedział, że były na mnie skargi, bo ZA BARDZO CHLAPIĘ.
- You splash too much.
No, cholera, ja przecież pływam, a jak sie pływa to się chalpie; od tego woda jest.
Ale grzecznie przeprosiłam. W końcu, faktycznie: to jest 'leisure pool'.
Ale ja bladego pojęcia nie miałam, że na 'leisure pool' nie można chlapać. A żadna z konwersujących pań nie wyglądała na to, że ma cokolwiek przeciw mojemu pływaniu.

Dobrze, że mnie nie wywalili z klubu, bo za np wejście niedokładnie wytartym do przebieralni grozi wyrzucenie z klubu.
Za przybycie na zajecia bez ręcznika - wyrzuceniem z zajeć.
A kamery CCTV wszedzie śledzą cię swym bezlitosnym okiem.

Wczoraj pojechaliśmy robić wieczorne zdjecia na jednej z ładniejszych ulic miasta. Kiedy robiłam pomiar światła moim nowym światłomierzem, minął mnie baaardzo wolno policyjny wóz. Potem zawrócił i zatrzymał się, jak montowałam aparat na statywie. Policjant zapytał, co robimy, bo nasze poczynania wzbudziły jego podejrzenia.
Wyjaśniłam. Pojechali sobie.
Ale wcześniej mijało nas kilka osób i nikt, nawet pies, nie okazał zainteresowania naszymi działaniami. Co pewnie nie oznacza, że nikt sie nie zainteresował.
Tutaj nie wiesz, kiedy łamiesz niektóre zasady, bo nikt ci o tym nie powie. Dowiadujesz się dopiero, kiedy pocztą przyjdzie mandat, albo uprzejmy policjant zabierze cię na posterunek.
Zasad życia w społeczeństwie trzeba przestrzegać. A zasady SIĘ ZNA. Po prostu wypija się je w herbacie z mlekiem i zjada w yorkshire pudding polanym bezsmakowym i bezzapachowym gravy.
I to mnie przeraża.
08:39, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (10) »
czwartek, 15 grudnia 2005
Case conference
Moja pierwsza. Sama przygotowałam, sama przedstawiłam, bo raz, że minijózek pojechał do domu na święta (daleko ma ten dom, więc i droga dłuższa), a dwa, że dr H, który zarządza naszymi 'development meetings' powiedział, ze fajnie by było, żeby konsultanci też przedstawiali pacjentów.
No to przedstawiłam swoją pacjentkę.
Zdecydowałam się na przedstawienie, bo jakoś mi się ta jej 'depresja' dziwna wydała. Im więcej czytałam w jej aktach, tym mniej niepewna byłam.
Ale na wszelki wypadek postanowiłam 'go ahead' i poddać sprawę dyskusji.

Wiedziałam, ze nie będzie dr H - mojego ulubieńca i mądrego lekarza - zaraz po Dyrze.
Dyr przyszedł, ale za chwilę wyszedł i wrócił na koniec.
Z prawdziwych konsultantów był tylko B - typ 'małomówny naukowiec', którego wiedza powala mnie na kolana i odrobinę peszy.
Młodzież, jak zwykle wytężała umysły w poszukiwaniu rozwiązania, próbowała udowadniać, że pani P jednak ma depresję, bo spełnia niektóre kryteria.
A dr B. kiwał głową i zadawał podchwytliwe pytania.
A potem powiedział: 'Ja tam myślę, że nic jej nie jest'.
 - So do I, dr B - uśmiechnęłam się

I generalnie uważam, że się moja prezentacja 'udała'. Mimo braku lunchu (ktoś zapomiał załatwic sponsora), kłopotów ze znalezieniem laptopa, kluczyka do szafki z laptopem, właściwego kabelka oraz hasła, żeby się zalogować.

A tak na deser: na parapecie w sali konferencyjnej czekały na mnie... moja czapka i rękawiczki!
21:51, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
Power failure
Tabela wschodów i zachodów słońca dla NCL głosi:
14 Dec: sunrise: 8.24    sunset: 15.38
21 Dec: sunrise: 8.29    sunset: 15.39

I to nie jest kłamstwo, proszpaństa- to widać!
Na szczęście, po 21-szym będzie już tylko lepiej.
Nie jestem typem osobnika działającego na słońce, ale czuję się, jakby mi prąd w głowie wyłączali - baterii wieczorem starcza do ok. 21.00, a potem-tragedia!
Ranki są też coraz cięższe i TP marudzi, że marudzę.
Ale komu chiałoby się wstawać o 6.17, kiedy zupełnie ciemno na dworze i w taką półciemność wychodzić do pracy?
No, i trzeba pamiętać, że prąd włączą dziś dopiero o 8.25.

Miłego dnia :)
08:03, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2