Świata stan psychiczny
sobota, 25 marca 2006
Lepiej zapobiegać niż leczyć

z cyklu: Latający cyrk Monty Pythona


'Claim: It is important to open your mouth when you open your bowels.
What you should know - the advice comes in a patient information leaflet entitled Good defecation dynamics from NHS Tayside. It aims to help users "find the correct position to empty your bowels and decribes a way of allowing the easier passage of stool". The basic message is: keep breathing and don't slump when you dump.'

[za: The Times, 25.03.06]

Troska NHS zrozumiała wobec powszechności skarg na zaparcia: ulotka - do it yourself: pacjencie: naucz się srać poprawnie sam.

;)

19:31, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (3) »
niedziela, 12 marca 2006
O obrotach sfer ziemskich
W Albionie, rzecz jasna.

Sfery ziemskie w tym kraju dzielą się, wiadomo jak. Marzeniem większości społeczenstwa jest przynależność do klasy średniej sredniej, czego świetnym przykładem jest Hiacynta B(o)u(q)cket.
Różne są 'wyróżniacze' klasowe, ale do czołowych należy to jaki i gdzie dom posiadasz, jakim samochodem jeżdzisz ty i twoja zona, gdzie spędzasz wakacje, itp itd. Zapewne rodzaj czytanej prasy również się do tego zalicza, bo skąd wzięłoby się takie oto pytanie w rubryce "Modern Manners' The Timesa (dla niewtajemniczonych: odpowiednik naszej Wyborczej):

'A colleague of mine who I have to work with on a daily basis reads a popular national tabloid newspaper. In him choosing this newspaper, I feel I can have no respect for his level of intelligence yet I have to work alongside him.  Should I continue to trust his judgement in work matters or stand by my principles?'

Straszne. Ja też musze znośic tych wszystkich czytelników The Sun'a, Daily Mirror i innych kolorowych szmatławców (Metra nie liczę, bo darmowe i każy chwyta przed wejsciem do wagonika). Straszne.
Mój dyr smiał się już kilka miesiecy temu, ze w metrze nikt do mnie nie zagada, bo czytam Economista.

Ale z drugiej strony, nie wiem, jak powinnam się czuć ja, predendująca do wyższych sfer i wyższych celów, wsiadająca do publicznego srodka transportu - przecież Margaret Thacher powiedziała, że jeśli ktoś po 30-tce jeżdzi autobusem (i zapewe innymi publicznymi srodkami transportu) jest zyciowym nieudacznikiem.

A zatem: czy ja obracam się we właściwych sferach?

;)
23:54, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (12) »
wtorek, 07 marca 2006
Wyspy szczęśliwe, aczkolwiek nie dla wszystkich
Albo: Pick a doctor by computer

Sobotni The Times http://technology.timesonline.co.uk/article/0,,20410-2068944,00.html pisze na pierwszej stronie o fiasku komputerowego systemu Pick a Doctor. Miała być innowacyjna, sprawiedliwsza niż dotychczasowe interview metoda przydzielania do pierwszej po studiach pracy. Wyszło: ponad 600 młodych lekarzy 'graduated this summer', w tym z idealnymi wynikami z egzaminów, zostało bez pracy a 208 'foreign trained' studentów, w tym 2/3 z unii europejskiej zostało przyjętych.

Metoda polega na tym, ze wypełnia się online formularz, opowiadając o swoich osiągnięciach w róznych dziedzinach. Komputer dobiera 'jak najlepiej' osobę do stanowiska- znaczy: wygrywa ten, kto sie lepiej sprzedac potrafi.
Zawsze popierałam metodę 'na dobre sprzedanie się'; myślę, że dostałam pracę nie tylko dlatego, ze jestem świetna (hehe, co do tego nie ma wątpliwosci), ale także dlatego, ze się potrafię sprzedać.
Inna sprawa, ze doskonałe wyniki egzaminów jeszcze nie czynią człowieka dobrym lekarzem. Iluż ja znam niemyslących kujonów... iluż głupich zwyczajnie... Znam też mądrych, rozważnych lekarzy, którzy rok powtarzali.

Młodzi brytyjscy lekarze wścieli, starsi też - musieli wyrzucić mnóstwo kasy na dokształcanie zatrudnionych; 60 z zatrudnionych osób nie spełniało niezbędnego minimum medycznych kompetencji.
3/4 z nich to lekarze wykształceni za granicą.
A ponad połowa z nich nie zna wystarczająco angielskiego.
No to ostatnie to już skandal! Ja rozumiem, ze języka można i trzeba się douczać przez całe zycie, ale żeby nie można było się dogadać na poziomie podstawowym z lekarzem?
Z lekarzem??
Tak jak ja z panią w pobliskiej 'surgery' - ona mnie nie słuchała - albo nie rozumiała, ja jej nie rozumiałam, bo mamrotała coś w indian-english; a do tego była niemiła i 'clumsy' -zraniła mnie przy badaniu.

Idę odwalić dzisiejszą porcję nowych słowek.

:)
08:37, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (8) »
środa, 01 marca 2006
Zapuszczanie korzeni
Zalozylam konto oszczednosciowe (pierwszy raz w zyciu, od czasow SKO, stac mnie na oszczedzanie!) - to na dom.
Przy okazji zrobili mi kwotacje mortgage.
Dyskutujemy o lokalizacji nowego domu.
Dostalam informacje od councilu, ze jestem zapisana na liscie wyborcow.
W kwietniu mam interview na substantial post.
Formularz P86 - dowod rezydencji podatkowej w UK w drodze.
TP zakupil ksiazke  'Life in the United Kingdom - a journey to
Citizenship' i zaczal czytac 'Wyspy' Davisa.
Czas plynie. Pora zacumowac.
09:58, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (18) »