Świata stan psychiczny
wtorek, 31 maja 2005
No to siup!
Opublikowałam zakończenie historii niezbyt moralnego doktorka.
trudno, najwyżej zapeszę swój wyjazd.

p.s. mam nadzieję, ze nie zapeszę swojego wyjazdu!

;)
17:32, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
Stęskniłam się za pracą
Dziś poczułam to wyraźnie, ucząc się słownictwa angielksiego potrzebnego do badania. Chciałabym juz, już.. używac tych wyrażeń w pracy z żywym człowiekiem... Zastanowiło mnie to uczucie; pomyślałam najpierw, że moze to pragnienie, by już rozpoczać Nowe Zycie Tam. Ale ta odpowiedź nie zadowoliła mnie. Poszukałam dalej i dotarło do mnie, że przecież miałam bardzo długo przerwę w pracy: ponad 2 miesiące przed egzaminem, i teraz - już tydzień jestem w domu... I niewiadomo jak długo jeszcze będę. A ja uwielbiam moją pracę. Naprawdę.

Dyrektor odpisał, że 'we will be ready for you when you come'. Zapytałam go, czy o znaczy, ze mogę już bukować bilet.
Pani z kadr wreszcie odezwała sie w kwestii accomodation - z pytaniem, czy potrzebuję 'single or married accomodation'. Ją zapytałam, czy da rade załatwić wszystkie sprawy w ciagu 2 tygodni.
W biurach przewoźników mówią, że trzeba sie spieszyć z rezerwacja biletów, bo nadciaga gorący okres - pół polski rusza na podbój UK.
Oczywiscie, ze zdaję sobie z tego sprawę...
17:22, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 maja 2005
zapomniałam się pochwalić...
tak sobie zaglądam na ulubione blogi i czytam, jak ludzie spedzali tzw. długi weekend. Ja mam długi weekend już od zeszłego wtorku do niewiadomo kiedy, bo przecież od jutra jestem bezrobotna, ale weekend tez fajnie spedziłam, a co!
Pobujaliśmy się troche łódką, głównie na żaglach, ale czasem na wiosłowym napędzie formowym. W niedzielę dołączyła do nas I_Dolka, co mnie bardzo ucieszyło, bo TP troche się panoszył i strasznie mądrzył, zwłaszcza jak ja byłam przy sterze. A sterowanie jachtem wychodzi mi tylko odrobinę lepiej niż prowadzenie samochodu.. I_Dolka dzielnie trzymała stronę jajników.. ;)

Opaliliśmy się we wzroki (smarowanie się kremem z filtrem jest trudna sztuką: nie tak łatwo pokryć całe ciało równomierna warstwą specyfiku), przywieźliśmy  w gaciach (jakoś nie pomysleliśmy o kostiuamch kapielowych) trochę mułu (I_Dolka znalazła kroczącego omułka i badaliśmy, z jaką predkością kroczy), przedyskutowaliśmy kwestię zacinających sie kukułek (coraz trudniej zwabic atrakcyjną partnerkę, także w ptasim świecie - stwierdził TP) oraz dodatkowego napędu jachtowego w postaci 'biegnących po wodzie' kaczek. Mieliśmy także okazje podziwiać stare wygi (wilki??) żeglarskie (hmm.. czy wszystkim żeglarzom w pewnym wieku wyrastają taaaakie brzuchy i od czego zależy wielkosć brzucha?) in full swing (tzn na piwkowaniu, grillowaniu i układaniu się w malowniczych pozach na stojącym przy kei jachce (to ostatnie dotyczy tylko kobiet).
A w przyszły weekend...
- Ty spróbujesz sobie windsurfingu, a ja usiadę na brzegu, będę popijał piwko i będę miał ubaw.. - zapowiedział TP.
21:46, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
Sprawy zamknięte

W piątek i dziś sporo spraw udało nam sie załatwić, głównie urzędowych i- niesamowite!- bez wiekszych problemów.
Załatwiłam wykreślenie z rejestru działalności gospodarczej mojego gabinetu, powtórzyłam ten manewr w ZUSie i skarbówce, a potem w IzbieLekarskiej, gdzie załatwiłam wpis specjalizacji do prawa wykonywania zawodu oraz wcześniejsze niż zapowiadane wydanie zaświadczenia o zgodnosci mojej specjalizacji z dyrektywą unijną. Zaświadczenia ma być na środę, ale i tak odbierzemy je w przyszły poniedziałek, bo tak już się umówiłam z tłumaczem, zresztą, TP wyjeżdża do stolycy w celu zamykania swoich zawodowych spraw.
TP natomiast załatwił wymeldowanie się i zameldowanie, złożył wniosek o nowy dowód, no i złożył wymówienie: dziś od rana tłumaczy się kolegom z pracy... ciężko mu to idzie, bo ściemnia trochę..
- Nie przejdą mi przez gardło słowa: 'Wiesz, wyjeżdżam do Wielkiej Brytanii, nie mam tam zadnej pracy, będę na utrzymaniu własnej baby..'
Taaa.. ta męska duma.. ;)

Mój przyszły dyrektor jeszcze się nie odezwał, GMC tez nie, ale oni tam mieli dzis bank holiday, wiec może jutro.

Jutro- ciąg dalszy pożegnań ze znajomymi. Zostały mi jeszcze trzy osoby.

21:29, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 maja 2005
Dyplom
Przyszedł dziś przedpołudniową poczta, oczywiscie, w godzinach, w których normalnych ludzi nie powinno byc w domu (Zawsze listy polecone przychodza w godzinach, w których nie ma mnie w domu a kiedy raz listonosz zastał mnie, był zdziwiony, ze jestem...). Odebralam go dopiero wieczorem. Jest. Nareszcie.
Wygląda jak dyplom za zajęcie trzeciego miejsca w lokalnym konkursie recytatorskim- trzeciego, bo nawet nie jest kolorowy.
Jest. Czekałam na niego miesiąc.
Mój dyplom specjalisty. Wart 70000GBP rocznie.
Uff...
W poniedziałek Izba Lekarska i polowanie za zaswiadczenie o zgodnosci mojej specjalizacji z europejskimi normami. Czas oczekiwania: 1 tydzień.
Oswojony tłumacz przysiegły już przygotowany do akcji wklepywania w posiadane w kompie dokumenty mojego nazwiska i specjalizacji. Tłumaczenie będzie wiec od ręki.
Mogę sie zmobilizowac do wyjazdu w ciągu tygodnia.
Tylko co Trust na to?

A tak, by the way, napisał do mnie dziś mój przyszły szef- ot tak, zeby podtrzymac kontakt. Odpowiedziałam mu, że z mojej strony nie ma już zadnych przeszkód, za troche wiecej niż tydzień mogę być u nich. Zapytałam, jak to wyglada z ich strony.
Zobaczymy, co odpowie.
19:56, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (6) »
czwartek, 26 maja 2005
Wątpliwości

Myślący człowiek chyba nigdy nie jest pozbawiony wątpliwości co do słusznosci dokonywanych wyborów. A moze sie mylę?
Sama już nie wiem, co jest właściwe.
Jedno wiem: nie mam sił na jakąkolwiek zmianę.
czekam
.

15:17, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (3) »
'Ludzie listy piszą..'
podnosząc mnie na duchu i utwierdzając w przekonaniu, że ta decyzja jest najlepsza, że już blisko koniec moich mąk, że nie żałują swoich, podobnych decyzji... dzięki :)

a mnie marazm dopada. czekam na odpowiedź z gmc, sprawdzam połączenia z londynu do newcastle, bo wymysliłam, ze  ten cholerny 'identity check' w gmc można by załatwic razem z rejestracją jako specialist, przy okazji przejazdu przez londyn.
Czekam na odpowiedz z Trustu- w sprawie mieszkania.
Czekam na papier z centrum egzaminacyjnego w Łodzi.
Czekam az mi przejdzie to paskudne zapalenie zatok.

Czekanie mnie zabija.
08:27, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (7) »
środa, 25 maja 2005
Wiara czyni cuda
już mi tylko to hasło zostało... im blizej, tym wiecej trudności.
dziś okazało się, ze musze sie osobiscie stawic w GMC przy rejestracji jako specjalista, bo wprowadzili checking (podobno, jak zwykle: Polak potrafi, 'rejestrował się jeden, pieciu jeździło do pracy'- jak mi napisał jeden z 'współbraci w trudzie' na forum Gazety.
Dzwoniłam do izby lekarskiej, zeby sprawdzic, czy rzeczywiscie potrzebuję papieru od nich, poza certyfikatem specjalisty. Pani z izby powiedziała, ze 'owszem, tak'. Procedura wydania takiego zaswiaczenia rozpoczyna się złozeniem podania, trwa około tygodnia i, oczywiscie jest uzależniona od posiadania przeze mnie legendarnego zaswiadczenia o posiadaniu specjalizacji...

Co do wiary: dzięki Wam, o moi Czytelnicy (ci stali i ci, ujawniajacy się właśnie) za wiare we mnie...

Wiara czyni cuda...
16:46, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 maja 2005
the closer, the harder
czy jak to tam powiedziec.
W każdym razie niewiesoło mi: nadal nie mam pojecia kiedy wyjeżdzam. nadal nie mam swojego kwitu od specjalizacji, angole tkwią w oparach ichniej biurokracji, a jeszcze sie dowiedziałam, ze sam kwit od specjalizacji nie wystarczy- trzeba miec zaswiadczenie z lokalnej izby lekarskiej, ze mam specjalizacje. uch!

w kazdym razie od dzis jestem na urlopie, na razie płatnym. od 1.06.- bezpłatny. TP dzis złozył wymówienie, termin- miesięczny. mam nadzieje, ze wszystko się ułozy w czasie 2 - góra 3 tygodni. bo jak nie..
:x
13:28, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 23 maja 2005
Ostatni dzień w pracy?
Teoretycznie szef podpisał mi urlop od wtorku do końca miesiaca. Teoretycznie ide dzis ostatni raz do TEJ pracy.
W piątek panie w kadrach powiedziały mi, żebym 'na wszelki wypadek' wzieła obiegówkę i już teraz rozliczyła sie ze szpitalem. Na wszelki wypadek niepowrotu.
Ludzie mają swoją historię mojego wyjazdu- sa przekonani, że jadę tam do pracy i że nie wrócę, zgodnie z prawdą, ale niezgodnie z głoszoną przeze mnie historyjką. Nieważne. Ale korygują, podkreślając, że jadę 'jako osoba towarzysząca'.

Dzis pozabieram z mojego gabinetu rózne drobiazgi, których troche sie nazbierało przez tych ponad 5 lat, kiedy tu pracuję: obrazy ze ścian, ksiązki, drobiazgi... TP mówi, żebym zabrała też kolekcje zwierzątek - maskotek, które aktualnie leżą w szafie, bo nie mozna ich 'wystawić': dwie szmaciane biedronki, takiż miś (cała trójka ręcznie robiona, prezent od pacjentki; miś przypomina misia Jasia Fasoli), plastikowo-futerkowa mysz uratowana z czelusci pieca, kurczaki wielkanocne na płocie, kurczak wielkanocny piszczący, i.. oj.. nie pamiętam. Wszystko tak brzydkie, że ładne.
A, i mój dyplom za zdobycie wyróznienia w konkursie literackim- oczywiscie, SCHOWANY w biurku- po co ludzie mają gadać, że marzy mi się Nobel literacki..
Trochę opustoszeje ten gabinet.
Ciekawe, jak Młodsza Koleżanka zareaguje na to. Moze wreszcie ją ruszy? Bo do tej pory wygląda jakgdyby nigdy nic sie nie działo. A może ona sie cieszy, ze wyjeżdzam? Niby jest mi wszystko jedno, ale nie jest. chciałabym , zeby ludziom było przykro, że odchodzę...
Time will tell.
06:10, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3