Świata stan psychiczny
czwartek, 30 czerwca 2005
Najtrudniejszy pierwszy krok
Dzies, w czasie case-conference, kiedy to dyskutowane sa tzw trudne przypadki pacjentow zabralam glos. pierwszy raz publicznie, po angielsku i na dodatek wyglaszajac zupelnie inna teorie i proponujac leczenie, o jakim oni zapomnieli. zapomnieli rowniez, ze takie 'stare' leczenie bywa skuteczne. uf.. pewnie byalm czerwona- na szczescie bylo ciemno. wywolalam dalsza dyskusje, ale nie bardzo rozumialam, co do mnie mowili. pewnie zrobilam mnostwo bledow Ale i tak ejstem z siebie dumna. potem to juz pestka- mowic do pacjentow, co zrezsta zaczelam robic dzis popoludniu. ;) p.s a glupi angielksi bank znow przyslal mi ksiazeczki czekowe zamiast porzadnej karty do bankomatu! nie bede tego dziadostwa uzywac, bo nie mam zamiaru tlumaczyc sie za kazdym razem z innego podpisu dlatego, ze mnie dzis reka boli albo nie boli. co to to nie! gorzej, ze konto wciaz puste i konczy sie kasa, ktora dali mi na pcoizatek a obiecanej zaliczki nie widac. TP przyjezdza w sobotre w nocy- bez taksowki nie da rady. Chyba jak zwykle poczekam na cud. ja tam wierze w cuda :)
19:56, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
środa, 29 czerwca 2005
Przypadek

Kolega po fachu zazyczyl sobie od firmy farmaceutycznej sprzet dvd DO DOMU. Dostal.
Oczywiscei, pod warunkiem zapisywania Ich Leku pacjentom.


bez komentarza.

19:51, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (10) »
wtorek, 28 czerwca 2005
Notka wyjasniajaca:
Od czasu do czasu bede wklejac notki robione tradycyjnym sposobem, tj dlugopisem na papierze (pamietacie taki sposob zapisywania przemyslen? ;)
notatki beda opatrzone datami, zeby bylo wiadomo, o co chodzi
:)
13:46, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
ocena postepow jezykowych
Dzien pierwszy i drugi:
rozumienie staffu mowiacego angielskim-angielskim: 80-85%
rozumienie staffu mowiacego lokalnym narzeczem: 60-70%
rozumienie pacjentow: 30-50%
mowienie: 40-50%

po tygodniu:
rozumienie staffu mowiacego angielskim-angielskim: 90-100%
rozumienie staffu mowiacego lokalnym narzeczem: 70-80%
rozumienie pacjentow: 50-70%
mowienie: 60-80%
13:44, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (3) »
Moj sasiad

Ledwie podjechalismy z dyrektorem pod moj nowy domek- z sasiedniego wyszedl jakis facet. Z wielkim usmiechem na twarzy, mamrotal cos, co - z komunikacji niewerbalnej- odczytalam jako przywitanie. Dyr smial sie, ze mam milych sasiadow. Ja mialam raczej wrazenie, ze facet jest cokolwiek psychiatryczny.. heh. Juz pisalam jak probowalam przemknac sie niepostrzezenie wracajac z pracy- i ze nie udalo mi sie to.
wczoraj znow na mnie polowal- widzialam, ze stoi przy oknie (mam semi-detached house, wlasnie sasiadujacy z tym dziwakiem). chcialam szybko wsliznac sie do swojego domku. katem oka widzialam, zew wychodzi, ale ufff.. udalo mi sie umknac. slyszalam tylko,ze cos mowi.
A jego ogrod! ma w ogrodku strety plastikowych workow, takich jak do smeici, pelnych ...ziemi. ziemie wykopuje z wielkiej dziury na srodku ogrodu. Wczoraj wydawalo mi sie, ze workow przybylo... boje sie, ze pewnego dnia zobacze, ze z jednego z workow wystaje ...stopa...
;)

10:03, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 27 czerwca 2005
Owoce
25.06.05

Znalazlam dzis greenmarket, na ktorym bylo nawet jedno stoisko z owocami& warzywami, czyli rzeczona tytulowa zielenina. Kupilam truskawki I czeresnie w sladowych ilosciach (po ½ funta, czyli jakies cwierc kilo- glupio mi bylo brac podwojne porcje ;))
Uprzejmie donosze, ze czeresnie smakowaly czeresniami I zezarlam je jednym tchem- jakas pani z sasiedniej lawki przygladala mi sie badawczo- macie pomysl, dlaczego? ;)  Czeresnie byly nieumyte, mam nadzieje, ze nie umre od tego.
Co do truskawek: donioslam je do domu. Wygladaly przeslicznie: niezaduze, czerwone, zdrowe. I tak naturalnie wygladaly, zadna tam odmiana wielkiej holenderskiej bezsmakowej.. nie, nie! Umylam je zatem iii.. zasiadlam do smakowania moich ukochanych owocow…
Chyba pierwszy raz w zyciu nie udalo mi sie zjesc truskawek. Z ciezkim sercem wyrzucilam je. Teraz szukam okresleniua na ich smak. I nie zgadzam sie z mjones, Brittany ii boidajze autor-ka, ze to byl smak ziemniaczany. W Polsce ziemniaki nie sa takie kwaskowate
;)
12:24, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (8) »
Pytanie geograficzne
25.06.05
21.50

Dlaczego tu o 22.00 (23.00 czasu polskiego) jest wciaz jasno na zewnatrz a sloncu daleko do zachodu? Rano dzien zaczyna sie tez wczesniej niz w Polsce- o 4.00 jest juz jasno- wczesniej nie sprawdzalam ;)
Czy to wplyw bliskosci bieguna polnocnego, czyli lokalna odmiana dnia polarnego?
Dzizas! A ja nie moge spac jak jest jasno! I co, mam sie tak meczyc do zimy?

p.s. Uprzedzajac pytania ciekawskich: nie, bialych niedzwiedzi nie widzialam. Ale niewykluczone, ze wylaza zima
;)
12:15, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
sobota, 25 czerwca 2005
Przerazenie, paranoja
i inne smiertelne choroby.

Umre na ktoras z nich- od wczoraj mam takie podejrzenia.
Przeraza mnie prawie wszystko a najbardziej koniecznosc kontaktowania sie z tubylcami, badz to osobiscie, badz przez telefon (przez telefon jeszcze gorzej, bo gorzej slychac).
Boszsz.. wczoraj zalozylam konto w banku i nie mam pojecia co podpisalam. Na szczescie moj przezyczliwy Dyrektor pojechal ze mna i w odpowiednich chwilach kiwal glowa na 'tak, warto' lub probowal dyplomatycznie ostrzec mnie przed naciaganiem bakowym. w ostatecznosci skorzystal z chwili nieobecnosci malorozgarnietej urzedniczki ('Where is your visa?'- 'I don't need a visa, I'm a UE citizen'- 'I must check it'; oraz: 'Should I have a password?'- 'No, you have your pass number?'- 'It a password?'- 'No, passnumber..'), zeby mi powiedziec, ze cos chca mi wcisnac. Uff... Fajnie, ze byl.
Przy wynajmie mieszkania pomagaly mi sekretarki dyrektora- nawet pokazaly mi, gdzie sa liczniki i jak obslugiwac alarm...
Szkoda, ze sama musze zadzwonic do 'gas and electricity' zeby powiedziec, ze ja juz tam mieszkam...
A sasiedzi.. boszszprzenajswietszy.., po wczorajszym powitaniu normalnie boje sie wracac do domu... Ledwie podjechalismy z Dyrem i moimi klamotami pdo moj domek, juz ktos podszedl z usmiechem od ucha do ucha, zeby sie przywitrac. Dyr powiedzial, ze mam milego sasiada... mnie sie wydal dziwny, taki jakis wscibski (tylko nie bardzo zrozumialam, o co mnie pytal...) i natarczywy... A moze byl tylko zyczliwy? Wracajac wieczorem z zakupow usilowalam przemknac sie niezauwazona do siebie. Droga wydawala sie 'czysta', ale w ostatniej chwili zostalam zaatakowana przez sasiada z drugiej strony. Nie mam pojecia o co mnie pytal w tym lokalnym narzeczu - usmiechnelam sie blado i niepewnie i szybciutko weszlam do domu...
Przeraz mnie, ze nie rozumie, co do mnie mowia tubylcy: maja koszmarny kacent, babula pod nosem i jakos tak patrza, jakby oczekiwali natychmiastowej odpowiedzi... Mam nadzieje, ze za 1-2 tygodnie bede ich rozumiec. Ba, moja sekretarka ma zaczac umawiac mi pacjentow- to tak gwoli przypomnienia, ze przyjechalam tu pracowac...
;)

Co do drugiej smeirtelnej choroby wypowiem sie moze innym razem, bo raz ze moj czas w bibliotece sie konczy a dwa, ze wstyd...
;)

pozdrowienia z NLC. i dzieki za trzymanie kciukow
:)
14:26, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (7) »
czwartek, 23 czerwca 2005
Zyje, zyje i kwitne
krociutka notka, po to, by dac znac, ze zyje i mam sie dobrze.
jutro wprowadzam sie do slicznego, malutkiego, typowo angielskiego domku. adapter do wtyczek kupiony.
Szkoda, ze nie maja adapterow do tych idiotycznych rozdzielnych kranow.
A, mam juz swoje biuro, sekretarke, komputer i prawdopodobnie firmowa komorke. internet w pracy maja mi podlaczyc jutro. po podlaczeniu- wiecej informacji.
Do przeczytania pozniej
20:10, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 20 czerwca 2005
Strawberry jam czyli ku wielkiej przygodzie
Pomyslałam, że swietnym upominkiem dla Dyrektora i jego zony bedzie własnoręcznie przeze mnie wysmażona konfitura z truskawek, z prawdziwych, słodkich, pachnących, polskich truskawek. I jeszcze kawałek sernika kupiony w cukierni gdzies po drodze do wawy.
Plecak spakowany. Torba tez.
Dwa kartony ubrań i ksiazek leżą przygotowane do wysłania pocztą.
leć ku swej Wielkiej Przygodzie, o , formo!

:)


p.s. Blog chwilowo nieczynny  z powodu nieobecności.
22:57, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5