Świata stan psychiczny
piątek, 30 czerwca 2006
British holidays
Jest taka reklama w TV, nawet nie pamiętam czyja (towarzystwa ubezpieczeniowego? a może biura podróży?); zaczyna się zdaniem, że jak tylko zaświeci trochę słońca, brytyjczycy tłumnie rozpoczynają słynne brytyjskie wakacje.
I potem następują obrazki setek brytoli machających kijkami na polu golfowym, setek zapełniających plaże a potem tłumnie wbiegajacych do wody.
I nagle zachodzi słońce i zaczyna padać.
Takie to brytyjskie wakacje.
Ale tubylcy to twardzi ludzie, zaprawieni w bojach z pogodą:



20:17, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (8) »
środa, 28 czerwca 2006
Ma się ten talent
Po zebraniu M zaoferowała, że mnie podrzuci na stację metra.
Kiedy zatrzymała samochód, zapytała, czy wiem, gdzie jesteśmy.
- Oczywiscie, ze wiem. - odpowiedziałam dumna, ze wiem; byłyśmy w centrum, przy deptaku.
- Do you live locally?
Zapewniłam ją, że mieszkam tu od roku i doskonale znam okolicę.
Wysiadłam z samochodu i ruszyłam przed siebie.
Po chwili samochód M zaczął mnie mijac. W środku ona machała mi ręką, pokazując, że powinnam iśc w drugą stronę.
A zatem wróciłam.
Wróciłam dokładnie do miejsca, w którym M zatrzymała samochód.
Tam właśnie zaczynała się krótka uliczka, którą zamykał widoczny z daleka wielki napis na żółtym tle: METRO.

Ma sie ten rzadki dar orientacji w przestrzeni, c'nie?

;)
21:04, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (9) »
Good news
- Hallo, It's me - odezwał się w słuchawce miły głos koleżanki z piętra, która będzie niedługo moją prawie sąsiadką 'just around the corner'- Chciałam ci powiedzieć, że na twoim nowym domu już wisi tabliczka 'Sale agreed'. Jesteś już blisko.
- Dzięki za dobre wieści.

Najtrudniejsze jest to, że teraz wszystko dzieje się bez mojego udziału i trudno mi to nawet obserwować (przecież nie będę codziennie dzwonić do solicitora i pytać, czy już dostali wyniki tych ichnich 'searches').
Nerwowo czekam na finał.
TP znów składuje kartony pod stołem w kuchni.
08:35, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
niedziela, 25 czerwca 2006
Sitting on the fence
Terapia systemowa spodobała mi się, bo zakłada, że wszyscy mają rację.
Że kazdy z uczestników sytuacji/systemu ma swoje święte i nienaruszalne prawo do przedstawienia 'swojej wersji zdarzeń'.
Każdy ma racje. A terapueta musi zostać neutralny.
Bo każdy ma prawo do swojej interpretacji i nie ma sensu dyskusja: czyja wersja zdarzeń jest prawdziwa.
I nie ma sensu dyskutowanie o uczuciach: 'Bo ty mnie obraziłes- ależ ja nie chciałem cię obrazic -ale obraziłes!- ale nie chciałem..' et da capo al fine...
Spodobała mi się także, bo z troską pochyla się nad całym systemem i sposobem jego funkcjonowania, odmawiajac skupiania się na tzw objawach. Szczególnie dlatego, ze często osoby chore psychicznie, podobnie jak dzieci - jako najsłabsze ogniwa systemów są 'delegowane' do prezentowania objawów - najprosciej mówiac jak u Berne'a (inny, obok Ericksona moj 'idol'): "w tej rodzinie nie bylo innego wyboru jak tylko zwariować'.
Uwazam, ze jak naprawiac to to, co zepsute a nie to, co widać - trudniejsze, ale lepsze efekty.
A wszystko bez interpretowania, bez oceniania, bez zajmowania stanowiska.

I podobają mi sie w niej interwencje (zwłaszcza te paradoksalne) i to, jak często powtarzamy schematy rodzinne i to, że często 'widać jak na dłoni' co i jak w danym systemie rodzinnym.
Ale często 'to' jest głęboko ukryte.
I dlatego własnie wybieram sie na kurs, celem pogłębienia spojrzenia.
Po roku 'zapierania się' wracam do swojej drugiej pasji - ide na uniwerek dokonczyc kształcenie w terapii systemowej.

Teraz to dopiero mi głowa spuchnie od tego 'siedzenia na płocie':



;)


23:33, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (7) »
czwartek, 22 czerwca 2006
Only in Britain
Z maila otrzymanego od L, rodowitej brytyjki:


Being British is about driving in a German car to an Irish pub for a Belgian beer, then travelling home, grabbing an Indian curry or a Turkish kebab on the way, to sit on Swedish furniture and watch American shows on a Japanese TV.
And the most British thing of all?  Suspicion of anything foreign.
 
Only in Britain... can a pizza get to your house faster than an ambulance.
Only in Britain... do supermarkets make sick people walk all the way to the back of the shop to get their prescriptions - while healthy people can buy cigarettes at the front.
 Only in Britain... do people order double cheeseburgers, large fries and a DIET coke.
 
Only in Britain... do banks leave both doors open and chain the pens to the counters.
 Only in Britain... do we leave cars worth thousands of pounds on the drive and lock our junk and cheap lawn mower in the garage.
 Only in Britain... do we use answering machines to screen calls and then have call waiting so we won't miss a  call from someone we didn't want to talk to in the first place.
 Only in Britain... are there disabled parking places in front of a skating rink.

;)
22:38, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (6) »
środa, 21 czerwca 2006
Roczek
dzis minął jak przyjechałam.

Tak było w przeddzien wylotu:
http://formaprzetrwalnikowa.blox.pl/2005/06/Strawberry-jam-czyli-ku-wielkiej-przygodzie.html

jak jest teraz - wiadomo.

I powiem tak: tak właśnie myślałam, że po roku będę kupować dom; że prawdopodobnie znów zabiore się za naukę czegoś nowego (się kluje, kluje) i generalnie w piórka jeszcze bardziej porosnę ;)
Nie podejrzewałam tylko, ze przez tę emigrację stanę się w czerwcu '06 jedną z najczęsciej cytowanych osób.
Dziwne uczucie: słyszeć po raz kolejny te moje nieszczesne (wybrane przez GW z całego tekstu) ostatnie zdanie artykułu -że nie wracam do kaczystanu -  dziś np cytowane w czasie debaty GW i TVN.
Debata, jak to debata - dużo szumu, kłótnia o liczby, nic konkretnego.

Ciekawe, czy mi dziś blizej do Pulitzera niż przed rokiem?
;)
20:52, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (12) »
Społeczeństwo usługowe

'I have just started my own small business hiring out wedding chair covers.
I am looking to get hold of public liability insurance for my company which I believe I will need.
The problem I have found is that the business I run does not come under the standard categories which means I can’t get the insurance.
Does anyone know which company would insure me and my type of business?'

[znalezione na forum portalu poświęconego własnemu biznesowi]


Biznes się chyba kręci, skoro gośc pyta o ubezpieczenie...

To jest właśnie społeczeństwo wysoko wyspecjalizowanych usług - o którym pozwoliłam sobie napisać w artykule.

08:26, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 czerwca 2006
Kto z kim przestaje?
Skrzynka głosowa TP nadal recytuje jego głosem: 'Remember, my english is still poor; please, speak slowly'. Jego koledzy z pracy wiedzą o tym i starają się mówić tak, zeby zrozumiał.

Dzis przyszedł do niego jeden ze współpracowników, młody Tubylec.
- Hi, do you know how to say 'rich' in a different way?
- Maybe 'wealthy'?
- Oh, thanks, that's the word!


Mili ludzie - mówi o swoich kolegach, ale chyba sie trochę znudził tą pracą

;)
22:14, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
Realia emigracji lekarskiej
przedstawia Gazeta lekarska w cyklu artykulow pisanych przez szefa jednej z brytyjskich agencji rekrutacyjnych:
http://www.gazetalekarska.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2006/n200604/n20060407
http://www.gazetalekarska.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2006/n200605/n20060511
http://www.gazetalekarska.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2006/n200606/n20060610

Radze chetnym do wyjazdu przeczytac, zeby nie bylo, ze wszystkim jest tak kolorowojak mnie.
Jeden ze znajomych lekarzy skomentowal po pol roku pracy tutaj: 'Bylo bardzo ciezko, jest ciezko', ale juz nie chcial wejsc w szczegoly, dlaczego tak ciezko.
14:19, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 19 czerwca 2006
Ptasie trele

Tydzien temu, nad ranem obudził mnie dziwny dzwięk. Brzmiało to jak gadająca zabawka, której wyczerpuje sie bateria.
Pomyślałam, że ktoś z sąsiadów zostawił po szalonej imprezie na zewnątrz takie cudo, co to mówi 'G'd nite' [good night]
Skrzeczało strasznie, ale sie chyba w koncu bateria wyczerpała, bo jakoś czknęło i umilkło.
Następnego ranka odezwało się znowu: TP powiedział, ze to ptak.
Ptak??
Nigdy nie słyszałam tak obrzydliwie skrzeczącego ptaka! Przy nim nawet mewi krzyk jest miłym dla ucha śpiewem!
Miałam nadzieję, ze to takie póznowiosenne wabienie partnerki (która dałaby sie na to złapać??).
Niestety, ptaszydło koncertuje na okrągło, z krótkimi przerwami na odswiezenie skrzeku.
Co gorsza, TP odkrył, że dzwiek ten przeokropny dobiega ze strony ejdnego z sąsaidów-tego, który ma w ogrodzie drewianią ptaszarnię. Wielbiciel ptaków, ptasia jego mać!
W związku z czym umarła nadzieja, ze sie skrzekacz wyniesie.
Noce teraz nie dośc, ze białe, to jeszcze zaskrzeczane.

TP wymyślił, zeby zrobić procę, wg projektu w guardianie - niestety, zabrakło nam kilku podstawowych składników.
Kupno broni palnej trwa zbyt długo.
Ja zaproponowałam otrucie, względnie zgłoszenie do lokalnych stróżów antyhałasowych (przyjezdzają i jesli hałąs przekracza jakis dopuszczalny poziom- wlepiają karę).
Ale TP powiedział, ze najlepiej bedzie pokonać ptaszydło 'na fionę'.
Ptasim trelem.
Koloraturowym.

Ale ja juz tak dawno nie spiewałam...
Moze wiec lepiej pocwiczę broń wroga :
G'd niiiiite!

;)

22:33, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3