Świata stan psychiczny
sobota, 30 lipca 2005
Nostalgicznie się zrobiło
Już trzeci dzień pada.
Na morzu mgła. Z plaży nie widać boi na pirsie.
Buczki mgłowe buczą dzień i noc.
Nawet ptaki-brzydaki przestały się wydzierać i smętnie chowają się za kominami.
Kominy dymią - znak, że tubylcy włączyli ogrzewanie.
My na razie dogrzewamy się naszym elektryczno-węglowym kominkiem.
Ludzie mówią, że zwykle lato wygląda tu 'only slightly better'.
To dlatego kierowcy taksówek szpitalnych i panie z centrali telefonicznej od 10 lat jezdżą na wakacje na Ibizę?
brrr... nie ma nic nudniejszego niz leżenie plackiem na plaży i chlapanie się w ciepławym morzu.
Ciekawe, czy za kilka miesięcy zmienię zdanie?
;)
09:53, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
piątek, 29 lipca 2005
Judging by appearances
Przyszedl mlody facet w trzyczesciowym garniturze. Jasnym (brrrr... niecierpie jasnych garniturow). Gladko ogolony, krociutko obciety, wypachniony, rumiany, dobrze odzywiony. Okaz zdrowia. Wygladal jak sprzedawca-domokrazca klasy 2 (reprezentanci medyczni zwykle wygladaja lepiej, tzn maja ciemne garnitury). Upieral sie, ze byl na dzis umowiony.
Pacjent?
Nie.
Przyszedl obmierzyc moj gabinet, poniewaz beda wymieniac sufit.
I obmierzyl.


Never jugde people by appearances!

;)
11:58, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (5) »
Jedna wojne mniej
Wczoraj IRA oglosila koniec zbrojnych wystapien. Teraz beda sie bawic w dyplomacje.
Madre posuniecie: zamiast tracic sily w domowych walkach, bedzie mozna skupic sie na swietej wojnie brytyjczykow i europejczykow w ogole- wojnie o swiety spokoj i wolnosc we wlasnym kraju.
Wojnie ze swieta wojna islamu.
09:50, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 lipca 2005
Very good news

Po wczorajszym zmartwieniu, ze pieniadze wychodza szybciej niz przyszly i ze pewnie ich zabraknie, jako ze TP wybiera sie w daleka podroz i potrzebuje 'troche funciaszkow' na bilet lotniczy (ha, jedyne 380 GBP) i 'czasem jakies piwko' - dobre wiesci od rana. Sekretarka przyniosla wielce utajniony payslip.
Okazalo sie, ze pomylilam sie w obliczeniach kasy naleznej mi za czas przepracowany w czerwcu.
Dyrektor pomylil sie w szacowaniu moich miesiecznych zarobkow netto.
Krotko mowiac: wg tej magicznej karteczki na moje konto powinno wplynac dodatkowe
3000
GBP.
HUUUUUUUUURAAAAAAAAA!!!


ps chyba nalezy nam sie jakies dobre winko dzis wieczorem, c'nie?
;)

12:51, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (6) »
Junior doctors majá klopoty?

W dzisiejszym Metrze przeczytalam, ze junior doctors maja klopoty ze znalezieniem 'training post'. Hmm... a tak wychwalalam brytyjski system szkolenia lekarzy..
Otoz, okazalo sie, ze w zwiazku z duzym zapotrzebowaniem na wykwalifikowana kadre lekarska, zwiekszono nabor na studia medyczne. Poza tym pojawilo sie mnostwo aplikacji na stanowiska SHO od zagranicznych lekarzy (pewnie znow Polacy gora ;-)). A oni... nie zwiekszyli liczby miejsc szkoleniowych.
ha!
Teraz mlodzi brytyjscy lekarze, ktorym nie udalo sie zalapac na prace od sierpnia beda bezrobotni.
A moze nawet wyjada do innych krajow konczyc edukacje.
I karta sie odwrocila
;)

11:11, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
English weather?
Oj, ciężko mi się wstaje od kilku dni, i nie wyskakuję już z łóżka przed budzikiem.
Znacznie nasiliły mi się tendencje do nienakładania make-up'u i teraz codzienne negocjacje w tej sprawie trwają dłuzej. Ale ponieważ postanowiłam, ze odpuszczam sobie TYLKO w piątki (i weekendy) - czekam cierpliwie na piątek. Dziś omal nie potłukłam buleteczek z perfumami, jak odkładałam puder na półkę.
Strasznie grzebię się przy robieniu sobie śniadania, dobrze, że trafiam masłem w chleb, a nie np - w odpicowaną białą bluzkę.
Dwa kubki kawy przestały wystarczać.
Nie trafiam w klawisze na klawiaturze komputera.
To co to tej pory było poranną powtórką słówek, rozrosło się na popolunie i wieczór. Nowe słówka? Nie mieszczą się w głowie...
Wieczorem zasypiam na kanapie i nie można mnie dobudzić.
Starzeję się czy to tylko efekt english weather?
Bo tak jakoś ponuro i zimno od kilku dni...
08:24, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
środa, 27 lipca 2005
I hope he won't come

Przerwa na lunch. Bloga cisza, slychac tylko szemranie wentylatora i chrupanie salaty. salate chrupie JA. Nikt nie grzebie w moim kompie, nikt nie przeklada mi papierow na biurku, nikt sie nie wtraca w moje decyzje terapeutyczne ani w sposoby badania pacjentow. Nikt nie daje rad, jak unikac nadmiaru pracy...There is no other doctor in MY office.
uff...
To byl pracowity ranek: trzech pacjentow, jeszcze jakies zaleglosci z wczoraj, bo nie moglam sie skupic, kiedy on siedzial obok.
Wszystko zrobione: notatki, dictations, porzadek na biurku, porzadek w kalendarzu.
Na popoludnie mam umowionych dwoch pacjentow, w tym jednego nowego. Sporo pracy, tym bardziej, ze chce wyjsc troche wczesniej, zeby z TP pojechac popatrzec na Tall Ships.
Moj zastepca nie pojawil sie do tej pory i...
I hope he won't come
.



p.s. a ze cisza dobra na pisanie bloga, wiec bloga
;)

14:26, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (3) »
Junior doctors
Junior doctors, czyli SHO (senior house officer - starszy domowy oficer ;-)), czli po polsku młodsi asystenci, robiący specjalizację, zmieniają się tu co 6 miesięcy. Idea jest taka, żeby mogli zdobyć doświadczenie niezbedne do pracy. Zmieniają oddziały, czasem szpitale, czasem wyjeżdżają gdzieś daleko. Tam, gdzie pracują, dyżurują - mają swoje 'rotas'. Wszystko zgodnie z planem. Tak zostało postanowione i już! nie wiem, kto im płaci i czy są różnice między poszczególnymi szpitalami - ale pieniądze dostają i mogą spokojnie zrobić wszystkie wymagane 'trainings' (ktore w Polsce nazywa się stażami). Wszystko spokojnie, naturalnie, bez proszenia ordynatora o łaskę pozwolenia wyjazdu na staż, bez czekania w kolejce, bo inni koledzy też by chcieli (lub muszą) na staż, bez martwienia się, że będąc na stażu w innym mieście, wypadaja z grafiku dyżurów i nie dorobią do kiepskiej pensyjki. Szpital zapewnia im zakwaterowanie na czas takiego stażu (nie wiem, jak z płatnosciami, ale nawet jeśli płacą, to o wiele mniej niż za wynajęcie mieszkania w mieście), posiłki mogą wykupić sobie w szpitalnej kantynie.
KAżdy junior doctor ma przydzielonego konsultanta, który się nim opiekuje, nadzooruje jego pracę i NAPRAWDĘ uczy (przynajmniej u nas tak jest- widziałam już kilka takich sytuacji - choćby opisywane już przeze mnie cotygodniowe konferencje 'przypadkowe': to własnie SHO pod nazorem konsultanta przygotowują przypadek, czasem przynoszą też wyszperaną w sieci lub bibliotece literaturę na dany temat, przygotowują się według wskazówek opiekuna)
Fajnie, nie?

Wczoraj dyrektor powiedział, że 'one of new junior doctors' bedzie przypisany do sektora, w ktorym pracuję -znaczy się: będę miała swojego SHO. Co prawda tylko na trzy sesje tygodniowo, ale będzie. Nie wiem, czy się cieszyć, zwłaszcza w kontekscie moich wczorajszych doswiadczen z nadużyciem mojej przestrzeni (ale juniorowi mogę wyznaczyć granice już na początku)...
;)






* Tak, tak, wiem, że istnieje żeńskie imię Minnie
;)
08:09, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 26 lipca 2005
Ze słabości Formy
(hyhy, mam takie, serio!) ;)

Powiedziałam TP, że muszę jeszcze 'odwalić' codzienną porcję angielskiego w supermemo. Zwykle powtarzam słowka rano, przed pracą, ale dziś zbyt byłam zajęta wysyłaniem pieniędzy na moje polskie konto przez moneybookers.
TP z cięzkim westchnieniem zwolnił mi miejsce przy kompie.
Teraz siedzę, popijam herbatę, podjadam ciasteczka (jedyne zjadliwe rasy 'digestive') i zamiast rozszerzać słownictwo, czytam zaprzyjaznione blogi, zywo je komentujac, przeglądam Gazetę i może nawet włączę GG
Ech. Wczoraj przez klepanie w komputer odpuściłam sobie wieczorną gimnastykę.
Ale kiedy, do jasnej anielki!, mam zerować głowę?
A poza tym, trochę biernej rozrywki też mi się należy.
O!



p.s. Drodzy Czytelnicy, nie liczcie jednak na to, ze ta rubryka się rozrośnie. Co to, to nie! Trzeba trzymać formę. I kreować pozytywny wizerunek siebie samej
;)
21:42, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (3) »
uuuu...
Wygladalo jak nadzoo(uuuu)r! a ja tego nie luuubie!
Podczas przyjmowania jednego z dzisiejszych pacjentów bez zapytania Zastepcy o zdanie, zaproponowalam pacjentowi lek - wyjasnilam pacjentowi dlaczego i po co. Pacjent zgodzil sie. Wypisalam wiec recepte.
A tu ni z tego niz  owego Zastepca, zaczal mnie odpytywac z dawek i dawkowania.
No wiecie panstwo! wypraszam sobie!

wkurzylam sie. i dobrze, ze juz sobie poszedl, bo myslalam, ze sie go nie pozbede z mojego w koncu gabientu, z moejgo biurka i grzebiacego bez mojej zgody w moim komputerze, w dodatku: zalogowana bylam ja - mogl mnie zapytac, czy moze uzyc kompa i ZALOGOWAC SIE NA SWOJE KONTO
Prawda?
14:42, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6