Świata stan psychiczny
wtorek, 31 lipca 2007
Aż po horyzontu kres...

Towarzyszka weekendowej Wielkiej Przyprawy Fotograficznej na Północ - Hallie wykazała się ogromną wyrozumiałością dla moich driving, parking & navigating skills (mój Pierwszy Prawdziwy Pasażer!), cierpliwością dla tzw charakterku oraz pogodą ducha w zetknięciu z 'ordnung_muss_sein' i 'I'm ready 5 minutes before'.
W zamian została wynagrodzona ładną pogodą i urokliwym światłem.
Ja także z tego skorzystałam i pstrykałam, pstrykałam, pstrykałam... aż po horyzontu kres.


A tak było na Holy Island o wschodzie słońca:



tak o zachodzie:




A to plaża u stóp Bamburgh castle (Northumberland) w samo południe:



Mój Brat mówi, żebym zabrała się za fotografowanie ludzi, ale jak tu porzucić krajobrazy, kiedy właśnie zaczęły mi wychodzić?


:)

17:54, formaprzetrwalnikowa , Podróże małe i duże
Link Komentarze (13) »
sobota, 14 lipca 2007
Przygody Dobrego Króla, Zielarki, Wojownika i Wielkiej Matki
Kurs z Inspirational Leadership w pełnym rozkwicie.
Wczorajsze warsztaty oparte na szekspirowskim Henryku V odbyły się pod hasłem eksplorowania swoich przywódczych potencjałów i umiejętnego ich wykorzystywania.
Prowadzący warsztaty były reżyser teatralny opowiedział nam o stylach przywódczego charakteru - tym razem według archetypów.
I tak Dobry Król to ktoś, kto stawia wymierne cele, chwali za sukcesy i docenia wysiłki, informuje, pochyla się nad szczególami, jest wyważony, precyzyjny, metodyczny, analityczny, logiczny i praktyczny.

Zielarka to osoba wizjonerska, powodująca zmiany, entuzjastyczna, pełna wyobraźni, barwnie opowiadajaca, kreatywna, łatwo adaptująca się, ożywiona, zainspirowana, dynamiczna i lubiąca eksperymentować.

Wojownik jest kompetycyjny, inspirujący, perswazyjny, ma silną wolę, zaufanie do siebie, potrafi stawiać wyzwania i odpowiadać na nie, nie boi się konfrontacji, motywuje siebie i innych, jest skupiony na wykonaniu zadania, zaszczepia w ludziach wiarę, że można, pobudza do walki.

Wielka Matka to osoba wspierająca, opiekuńcza, chętnie niosąca pomoc, reagująca na potrzeby innych, gościnna, ciepła, zachęcająca, empatyczna, zrelaksowana, słuchająca, wzbudzająca zaufanie, wspierająca rozwój innych.

Potem prowadzący wyjaśnił nam, że każdy z nas ma w sobie dominujący styl i ten, który najmniej lubi. Nie ma styli dobrych i złych, są tylko mniej lub bardziej odpowiednie do sytuacji.
Każdy styl jest użyteczny w inny sposób i do innych zadań. Ważne jest, by mieć swiadomośc, który jest naszym preferowanym, a który byłby najlepszy do zastosowania w danej sytuacji. Ważne jest także, by nie ograniczać się do jednego - dwóch stylów; by rozpoznawszy niedostatki, pozwolić sobie na rozwój.

A potem zaprosił nas do zabawy: wykonaliśmy kilka ćwiczeń, by poczuć, jak czujemy się w rolach wymagających użycia poszczególnych stylów.

A potem była przerwa.
Przy kawie i ciasteczku kolega zapytał mnie, jak udało mi się zwolnić tylu pacjentów i nie mieć zalewu ponownych skierowań.
Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem i po chwili wahania postanowiłam potraktować to jako żart:
- Oh, just a little bit less of the Great Mother and a bit more of the Warrior - powiedziałam z uśmiechem, zastanawiając się, czy te zajęcia nie powinny być uzupełnione kursem nauki wyciagania z nich wniosków...


:-/
13:53, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
wtorek, 03 lipca 2007
Potwory w białych kitlach
czyli: zbiorowa paranoja


Nie myślcie, że nie interesuję się losami pielęgniarek głodujacych na ulicach warszawy ani strajkiem lekarzy. Interesuję się, po cichu, żeby nie być posądzona o 'polityczną akcję'.
Martwi mnie eskalacja protestu i to, do czego może doprowadzić. Wyobrażam sobie, że koledzy, którzy tak jak ja przysięgali, że przede wszystkim nie będą szkodzić pacjentom muszą być bardzo zdeterminowani brakiem rezultatów. Specyficzny odzewu rządu, którego przedstawiciele ostatnio wszędzie widzą twarze szatanów, już mnie nie bawi obserwowaniem, kiedy zostaną spełnione warunki leczenia psychiatrycznego wbrew woli w trybie ostrym.
Czułam, że tak będzie.

Każdy protest może być przedstawiony na co najmniej trzy sposoby:
1. informacyjny, 2. popierający i 3.potępiający protestujących. Kwestia doboru argumentów, ba - czasem tylko kwestia umiejętnego żonglowania tymiż samymi argumentami.
To się nazywa zarzadzanie informacją, czyli manipulacja.
Żeby nie było, że jestem jednostronna, oto tekścik podesłany przez któregoś z kolegów -lekarzy na emigranckim forum:
http://blog. rp.pl/blog/ 2007/07/02/ cezary-gmyz- primum-non- nocere/


Ale przyznaję, że dziś martwi mnie inna nagonka. W ciągu ostatnich kilku dni sporo się wydarzyło na wyspie, zaczynając od wybuchu samochodu na lotnisku w Glasgow. Potem były kolejne wybuchy i 'kontrolowane eksplozje' podejrzanych samochodów w Londynie i Glasgow. BBC własnie podało, że terminal na Heathrow zamknięty z powodu podejrzanego pakunku, został ponownie otwarty.
Zatrzymano do tej pory 8 osób podejrzanych o powiązania z tymi wydarzeniami.
Wszystkie były w jakiś sposób powiązane z NHS, tzn pracowały jakiś czas, jako lekarze, studenci czy technicy.
http://news.bbc.co.uk/1/hi/uk/6265500.stm

GMC zaklina się, że przed rejestracją sprawdzają dokładnie, kogo rejestrują. Podobnie 'robust checks' przeprowadza NHS zanim daną osobę zatrudni.
Problem polega na tym, ze ten kraj przez wiele lat polegał na sile roboczej z innych krajów, głownie byłych kolonii, do takiego stopnia, że aktywna rekrutacja w krajach ubogich została zakazana, żeby nie powodować brain drain.
Ostatnia batalia o wprowadzenie obowiazkowych wiz dla lekarzy spoza UE, jak równiez to, że to my mamy pierwszenstwo w otrzymaniu pracy do spółki z nierozwiązaną kwestią kontraktów SAS, na których pracuje wielu z lekarzy z Indii, Pakistanu czy RPA przebywa zaogniła relacje.

Oczywiscie, najnowsze wydarzenia zaostrzyły kontrole, którymn poddawani są - zgadnijcie, kto? - ano młodzi ludzie o tzw (political corectness) azjatyckim wyglądzie.
A ponieważ wszyscy aresztowani są szanowanymi członkami szanowanej profesji, tutejszemu społeczenstwu kompletnie 'sypnęła się' teoria, że to głownie młodzi, bezrobotni mułzumanie skłaniają się ku ekstremizmowi.

Lekarze - mułzumanie martwią się, że to wpłynie negatywnie na ogólny wizerunek ich braci w wierze i profesji.
Prawdę mówiąc, jeśli zatrzymanym medykom zostanie udowodniona wina, może to mieć wpływ na całą lekarską brać.

However, if any doctor is charged in connection with the attempted car bombings, it may have a consequence for the medical profession:
http://news.bbc.co.uk/1/hi/health/6264236.stm

Jutro muszę jechać do pracy metrem - na pewno będę się nerwowo oglądać za dziwnymi torbami i podejrzanymi pasażerami, jak to było po zamachach w londynie w 2005r.
Moi pacjenci ani koledzy jeszcze ze mną nie rozmawiali o ostatnich wydarzeniach, ale kto wie, ilu z nich pomyslało sobie: a ta doktórka ze  śmiesznym akcentem, to ona na pewno z polski? na pewno uczciwa jest i bomby w samochodzie nie wozi?...
Tak się rodzi zbiorowa paranoja


:-/
22:41, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 02 lipca 2007
Floodland
Pada. Od kilku tygodni pada i pada, z przerwami na słonce, z przerwami na niepadanie, z przerwami na ulewę.
Kraina pastwisk, uregulowanych rzek i miliarda małych domków z wybetonowanymi podjazdami spływa wodą.

W ubiegłym roku bbc pokazała film wyjaśniający, dlaczego wyspa nie jest przygotowana na zwiększone opady związane z ociepleniem klimatu i te nieszczęsne podjaździki i hektary wyasfaltowanych parkingów zostały też napiętnowane.

Woda nie ma jak spływać w głąb ziemi, więc spływa po jej powierzchni do kanalizacji. Albo do rzek
A jak już się tak nie mieści, wtedy wychodzi na ulice.

Alarmy powodziowe ogłoszono już w wielu miejscach. W nie tak odległym Yorkshire woda przyczyniła się do śmierci 4 osób.
Nie przelewki, że tak zażartuję z wisielczym humorem.

TP powiedział, że mieszkamy na górce, więc rzeka po nas nie przyjdzie, nie zapuka nam do drzwi głuchym kap-kap-kap...
Ale kiedy w sobotę wieczorem usłyszałam głuche bul-bul-bul wydostające się z wc na parterze miny nam zrzedły...
Jakoś myśląc o powodzi, myśli się automatycznie o występujących z brzegów rzekach, a nie o przepełnionej deszczówką kanalizacji.
TP jako osoba mająca doswiadczenie we wznoszeniu umocnień przeciwpowodziowych (efekt mieszkania w pobliżu kapryśnej rzeki), zarządził akcję oprózniania łazienki z gratów, wynoszenia cennych przedmiotów na piętro i układania 'wałów' z ręczników i szmat pod drzwiami na korytarz.

W nocy z soboty na niedzielę i całą neidzielę sprawdzaliśmy co kilka godzin stan wody w muszli klozetowej.
Uff, na szczęście opadł.
Mam nadzieję, ze niski stan się utrzyma, bo na dziś znó zapowiadali deszcze a ja idę do pracy i nie chciałabym po powrocie zanucić za Sisters of Mercy:

And her hallway
Moves
Like the ocean
Moves
And her hallway
Moves
Like the sea
Like the sea


;-)
09:12, formaprzetrwalnikowa , home, sweet home
Link Komentarze (3) »