Świata stan psychiczny
środa, 29 lipca 2009
W szalenstwie jest metoda

Albo: Faking it.


Wbrew obiegowym opiniom, prawdziwa choroba psychiczna, nawet ta najbardziej szalona i na pozor bezsensowna uklada sie w sensowna ukladanke. Generalnie jest tak, ze wszystkie elementy pasuja do siebie i 'make sens'.

W swietle tej teorii facet twierdzacy, ze jest Kapitanem Kirk'iem ze Star Trek porwanym ze statku, nie rozpoznajacym swojej najblizszej rodziny, walczacy z Klingons'ami, twierdzacy ze porusza sie w innej czasoprzestrzeni i zachowujacy sie zgodnie ze swoimi wierzeniami, nawet jesli od wielu lat ma rozpoznana schizofrenie - to nie ona jest tu zrodlem aktualnych zjawisk.

Choroba psychiczna nadal wiaze sie ze stygma, takze tutaj - choc jest to znacznie mniej nasilone niz w Polsce. Dlatego ludzie, ktory decyduja sie na udawanie choroby psychicznej musza miec bardzo silna motywacje.
Owa motywacja jest wazna takze dla zdezorientowanego i/lub podejrzewajacego cos personelu - trzeba wiedziec, o co chodzi, zeby wiedziec co jest grane.
W Polsce bylo to latwe - zwykle chodzilo o pieniadze (renta, bardzo dobra renta bo trudna do udowodnienia ze udawana - nie ma przeciez obiektywnych sposobow stwierdzenia, ze ktos nie ma choroby psychicznej) lub unikniecie odpowiedzialnosci prawnej. W UK tez ludzie czesto probuja zagrac karta choroby psychicznej wierzac, ze to 'get out of jail card'

Ale czasem manipulacja jest tak subtelna, ze nie widac jej nawet po zwykle pomocna w takich przypadkach lupa rozmowy z rodzina i analizy rozszerzonego zakresu prawdopodobnych wtornych zyskow. ktos kto ma duzo pieniedzy, szczesliwe zycie, udane malzenstwo i brak jakichkolwiek problemow prawnych wydaje sie nie meic powodow do tego, by fundowac sobie dlugi pobyt w szpitalu i wielokrotne zmiany lekow. Dopiero podsluchanie fragmentu rozmowy z innym pacjentem moze naprowadzic nas na slad 'secondary gains', ktore sprawiaja, ze dziwaczne objawy nie odpowiadajace na typowe leczenie nabieraja sensu.

Udawanie choroby psychicznej, nawet jesli jest to czesto wystepujaca i najczesciej wybierana do udawania (bo chyba najlatwiejsza) depresja, wymaga bowiem pewnej wiedzy i umiejetnosci aktorskich. Odgrywanie roli chorego najczesciej ogranicza sie do publicznosci personelu; ale personel nie jest glupi i zdaje sobie sprawe, ba - widzi! ze takowi pacjenci zachowuja sie normalnie kiedy mysla, ze nie sa przez personel obserwowani.
Ci lepsi aktorzy-amatorzy najczesciej 'wpadaja' na braku wiedzy (zbyt wiele elementow tej ukladanki nie pasuje do siebie).
Prawdziwe schody zaczynaja sie, kiedy ktos ma oba elementy: i wiedze, jak to powinno wygladac i umiejetnosci odegrania.

Przyznaje, ze ulzylo mi, kiedy Pani A po poltora roku intensywnego leczenia bez zadnych skutkow,  ze zmianami w stanie psychicznym bez zadnego zwiazku z leczeniem ani z naturalnym przebiegiem choroby, diagnoza nie pozostawiajaca zadnych watpliwosci i wieloma podobnymi epizodami w przeszlosci, przyznala sie, ze tym razem udawala. Tym bardziej, ze od pewnego czasu zaczelo byc jasne, ze choroba do czegos jej sluzy. Doskonale rozumiem, czemu tak zrobila i uwazam, ze tak naprawde nie mogla wszystkiego udawac, bo nie jest zawodowa aktorka, a przyczyna udawania sama w sobie jest wystarczajaca, by sprawic, ze zdrowy czlowiek moze sie poczuc tak, jak ona.
Wstydzi sie tego bardzo, czuje sie winna, ze zabrala nam tyle czasu i energii. Boi sie, bo tak sie w tym wszystkim zaplatala, ze przyznanie sie do udawania moze kosztowac ja doklanie to, czego chciala uniknac udajac chorobe.

Kombinujemy, jak jej pomoc wyjsc z tego blednego kola z twarza.

23:04, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
piątek, 10 lipca 2009
Najpierw powoli jak żółw ociężale

czyli Chuffed to bits

Ubiegly tydzien uplynal mi na poszukiwanian Alternatywnego Wyjscia z Tunelu. Wyslalam chyba z 50 mailii - juz za sama umiejetnosc networkingowania powinni mnie przyjac! Ale ledwie odnalazlam Alternatywna Nisze w Biznesie (dla zainteresowanych: management consultancy), okazalo sie, ze w tej chwili nie moge w nia wskoczyc, chocby z najprostszego powodu, ze znaczaca wiekszosc firm konsultingowych ma siedziby w Londynie. A ja do Londynu sie nie przeprowadze za zadne pieniadze.
Plan B ucieczki obejmuje jednak zamieszaknie w Stolicy Kraju, wiec wszystko jescze przede mna. Poki co, trzeba zacisnac zeby i cierpiec.

Niestety, ostatnich kilka dni pelnych wrazen w stylu brygada antyterrorystyczna z psami a karabin maszynowy w bagazniku czy tez smierc w podejrzanych okolicznosciach 'ze wspomaganiem' cierpienia moje nasilily.
Dla oslody wczoraj kolejny moj artykul przyjela do druku tutejsza gazeta lekarska. a dzis - New Scientist. To juz moj drugi tekscik opublikowany w NS (w ciagu niecalych 2 miesiecy). Tekscik maly, kasa tez niewielka, ale za to magazyn jest publikowany na calym swiecie.

Juhu-hu! Trzy kroki blizej wymarzonej pracy science writer.
Niech no ja sie rozpedze!


;-)

22:10, formaprzetrwalnikowa , Digging the escape tunnel
Link Komentarze (8) »