Świata stan psychiczny
piątek, 30 września 2005
Odwaga cywilna

albo jak kto woli: umiejetnosci managerskie.

Znaczy sie: powiedzialam mojej (wciaz niestety) aktualnej sekretarce, zeby na przyszlosc moje listy przepisywalam 'straight away', czyli najpozniej na nastepny dzien.
Podyktowalam jeszcze raz tamte dwa cholerne listy z ubieglej srody, ktore ona zgubila. Jednemu z pacjentow dalam leki na 2 tygodnie, proszac GP, zeby kontynuowal. Niewiele czasu z tych 2 tygodni zostalo.

- I cannot accept such delay in taping my letters - usilowalam powiedziec, ale z tych nerw wyszlo mi niegramatycznie.
W kazdym razie chyba zrozumiala powage mojego wystapienia- wygladala na przerazona.

Teraz siedzimy kazda w swoim biurze i komunikujemy sie za pomoca kartek

;)

13:49, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (7) »
Z ciekawostek lokalnych : kobiety a wiek
albo: cos jest w tym powietrzu?


Wlasnie okazalo sie, ze sie pomylilam kolejny raz w ocenie wieku Angielki.
Lu ma 36 lat, nie 28, na ktore wyglada.
A. ma 40 a nie 32.
Moja poprzednia sekretarka miala co najmniej 25, nie 18 - jak mi sie wydawalo.
O 70-letnich pacjentkach wygladajacych jak 50-latki nie wspomne.
Przyslowia wiele mowia o narodzie, ktory je tworzy.
Angole mowia: wear one's age well = dobrze nosic swoj wiek, czyli mlodo wygladac jak na swoje lata.

Moze i ja sie jeszcze zalapie?

;)
11:59, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
National hobby
ps. do stania w kolejkach.


- Stanie w kolejkach to nasze narodowe hobby. W innych krajach wygrywa ten, kto jest szybszy i silniejszy - tu: ten, kto wcześniej wstaje'
[F, rodowita wyspiarka, niegdyś z Highlands]

;)
08:17, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 29 września 2005
Zwariowałam
idę robić pierogi ruskie. Na jutrzejszy obiad. Twarozek odkryty cudem w supermarkecie. Wałek do ciasta wyrwany jako ostatni z wystawy.
TP wraca jutro.
Zwariowała baba!
;)
19:27, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (7) »
Moja przyszla sekretarka
Pojawila sie rano, punktualnie- tak jak byla umowiona.
Przyniosla duzy kalendarz.
30 minut cierpliwie tlumaczyla mi zasady dzialania nowego systemu umawiania pacjentow: ze jest po to, zeby sie wizyty nie dublowaly, i zeby wynajdowac tych pacjentow, ktorzy nie przychodza i ich zwalniac, i zeby mozna bylo szybko 'namierzyc' dokumentacje, itd, itp.
Szybciutko zarzadzila, ze pacjentow bede przyjmowac tylko w poniedzialki rano (w miejscu, ktorego nie lubie), srode do 15.30 oraz w piatek rano. Powiedziala, ze to Ona bedzie mi umawiac wszystkich pacjentow, ja wcale nie musze dotykac kalendarza.
Zapytala, kiedy i gdzie sobie zycze przyjmowac nowych pacjentow, wziela pod uwage, ze potrzebuje na to 1h 15 min - zanotowala, obiecala, ze nowi beda tylko rano.
Zapisala starannie, ze pacjenci maja byc umawiani co 30 minut.
Powiedziala, ze 'urgent' to jest 'urgent' a nie 'follow-up', i w czasie 'urgent clinic' (ustalilam, ze to bedzie w poniedzialek i piatek popoludniu) mam przyjmowac WYLACZNIE pilnych i naglych pacjentow. Zostawila mi troche czasu na 'paper work' oraz - na moja prosbe- uzwglednila 'lunch break'.

Dlugo nie moglam zrozumiec, o co jej chodzi.
Otoz chodzi jej o to, zeby wprowadzic porzadek do mojego artystycznego planu pracy oraz ograniczyc moje mozliwosci przepracowania sie.

Super!!

Szkoda, ze to wciaz moja PRZYSZLA sekretarka.
Przyszla wiec i poszla.
Obie zyczylysmy sobie, zeby wrocila jak najszybciej.



ps. nie, jeszcze nie gadalam z L - aktualna sekretarka; w ogole nie mam ochoty dzis z nia gadac.
14:21, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (1) »
samochoduuuuuu
mi potrzeba.
Natychmiast.
Mam dosc czekania na taksowke szpitalna. Dosc tego, ze taksowkarzom zdarza sie odjechac, nie czekajac na mnie, jesli zdarzy mi sie nie byc, kiedy oni racza sie pojawic.
Nie chce juz rozgladac sie nerwowo na stacjach i w wagonach metra, czy aby nie ma tu gdzies kogos z moich pacjentow.
Nie chce mi sie juz dzwigac toreb, wole je wozic w bagazniku.
Znudzilo mi sie odpowiadanie kolegom z zespolu na pytanie: 'Jedziemy twoim czy moim?' - 'Twoim. Ja nie mam samochodu'.

Niestety, dzis jeszcze pojade metrem. Jutro pewnie tez.
I pewnie przez caly nastepny miesiac, bo te cholerne podroze do Polski kosztowaly nas kupe kasy.

Ale co powiedzialam 'hospital transport centre', kiedy okazalo sie, ze ich 'straight away' oznaczalo 30 minut mojego czekania - to moje!
Calujcie psa w nos! Metrem se pojade.

;)
14:09, formaprzetrwalnikowa
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 września 2005
Moja nowa sekretarka - cd
Moja nowa sekretarka wygrała dziś konkurs na Sekretarską_Dupę_Wołową_Z_Uszami sezonu lato-jesień 2005.
I wolałabym, żeby na dzisiejszym wyczynie jest aspiracje do podobnej nagrody w skali roku tudzież zycia (mojego) skończyły się.
Zgubiła kasetę z 'dictation' z całego dnia. Przy czym jeden z listów na tej kasecie był trudny i długi, a inny jeszcze dłuższy i skomplikowany dyplomatycznie. Kaseta była z zeszłej środy, co jest dowodem na szybkość, z jaką L. przepisuje moje listy.

Congratulations, L!

;>


ps. wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!
18:57, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (9) »
Nagrobek

Po ostatniej wczorajszej pacjentce wyszłam tak zmasakrowana, jak dawno się nie czułam.
I po cholerę mi ta empatia? Fakt, że łatwiej zrozumieć pacjenta i postawić diagnozę, zwłaszcza kiedy pacjent mówi w obcym języku. Usłyszałam też (komplement?), że jestem jedynym do tej pory lekarzem, który jej słuchał.

Ale jak tak dalej pójdzie, następnym komplementem będzie:
Umarła młodo jako najlepszy specjalista w hrabstwie.

;)

08:17, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 26 września 2005
Z ciekawostek lokalnych: stanie w kolejkach

Grzeczne stanie w kolejkach jest chyba jednym ze sportów narodowych Angoli.
Jak wiadomo, Angole słyną z walki fair, a zatem karnie w ogonku stoją, czekając na swoją kolej.
Już kilka razy w ostatniej chwili zorientowałam się, że nie należy w czasie lunchu w stylu szwedzkiego stołu podchodzić do potraw wg własnego widzimisię - jest KOLEJKA.
Przystanki angielskie są tak zbudowane, ze sprzyjają ustawianiu się w karny ogonek - mają tylko jedno wąskie wyjscie - takie akurat na jedną osobę- i autobus podjezdza tak, ze drzwi wejsciowe znajdują się naprzeciw owego otworu w sciance przystanku.

Dziś wkurzyłam się niemożliwie, jako że w czasie przerwy na lunch wybrałam się do mojego głupiego banku (wysłali mi kartę kredytowa razem z PINem do POLSKI!! oraz nadal wysyłają mi tam korespondencję. Przy czym część korespondencji przychodzi tutaj), zeby raz na zawsze skonczyc z tą korespondencją na juz nie mój adres.
W banku, przy customer service szybciutko utworzyła się kolejka. Byłam na początku tejże. W kazdym razie tak mi się wydawało. Otóz, okazało się, że poza kolejką istnieje jeszcze lista. i ta Lista jest świetsza niż kolejka, świetsza niż mój czas i moje późniejsze stosunki z bankiem (przypomninam, ile zarabiam!). Nieważne, ze zajęłoby to tylko chwilę.

- It's not fair for other people on the list - powiedziała mi ta sama głupia cipa, która wciskała mi, że cyfry nie mogą być 'password' oraz ta sama, któr wpisała moj polski adres jako korespondencyjny) - Please, wait..
- I won't wait! I have no time to waist for trifles! - powiedziałam niegrzecznie i wyszłam.
A niech sie w ucho ugryzą! Jreszcze jeden taki numer i zmieniam bank.
Swięta kolejka i granie fair, angolska ich mać!

Kwestię adresu załatwiłam przez telefon - zajętło mi to minutę. szkoda, że wcześniej na to nie wpadłam.

19:13, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (9) »
niedziela, 25 września 2005
Siedzę
Siedzę
popijam letnią herbatę
godzina pewnie już późna
nie wiem - nie widzę - prawa powieka chyba
mi troche opadła
na oko Będzie już północ?
czytam
piszę?
'Spać byś lepiej poszła,
Kobieto!'

Dzis w sypalni znów czeka na mnie
pojedynczy sen
Do piątku daleko Może jeszcze trochę po -
siedzę?
00:44, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5