Świata stan psychiczny
czwartek, 21 października 2010
Jaki kraj takie city

czyli welcome to New Zealand v.4


Pralka (nowa na gwarancji) nadal nienaprawiona. Tydzien 7. Podobno pan technik ma przyjsc jutro przed poludniem. Trzy formalne skargi i sprawe w sadzie, oraz dwie rozmowy negocjacyjne z szefem Customer Services pozniej. Ciekawa jestem, kiedy oddadza te $150 dolarow jako rekompensate za jezdzenie do publicznych pralni, zlozenie wniosku w sadzie i wynajem pralki. 
Nowa pralke se kupimy, jak bedziemy wyposazac dom*.


Pogoda sie poprawila - teraz leje+wieje juz tylko 2-3 dni w tygodniu. Jesli sie wypada w tygodniu udaje nam sie nawet pojsc gdzies polazic w weekend.
Jak np do Tawharanui regional park

Tawharanui park 1


Tawharanui 2

Prawde mowiac znudzily mi sie pejzaze plazowo-buszowe.

Postanowilismy sie wreszcie wybrac gdzies poza Auckland, Jako, ze moj pierwszy wybor bezludnej wyspy na 2 tygodnie z roznych powodow nie wchodzil w rachube, pozwolilam TP wybrac kierunek. No to jedziemy do Whangarei.
Z dotychczas podsluchanych fragmentow rozmow wynika, ze 'they've gone to/come from Whangarei' ma wydzwiek 'na zadupie'. Pozyjemy zobaczymy.



Tymczasem na mojej top-liscie lokalnych nazw, zdetronizowawszy Rainbow's End, kroluje wlasnie odkryte najmniejsze miasto (city) w Nowej Zelandii: Upper Hutt City.
Jaka chatka kraj, takie city.


;)















* jak se go wybudujemy, jak dostaniemy kredyt, jak dostaniemy rezydenture i oidlozymy kase. jednym slowem: heheheehehheeh, czyli jak to moja babcia mowila 'Jak beda dwie niedziele w kupie'.

12:30, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Komentarze (9) »
czwartek, 14 października 2010
Odcinanie kotwicy

czyli: going, going.... (3 months later) gone!


Nareszcie.
Dom sprzedany.
By-by home, sweet home. Dobrze sie mi w nim mieszkalo, ale posiadanie niezamieszkanego domu na drugim koncu swiata jest koszmarem.

Dlugi i bolesny proces zakonczyl sie w nocy z wtorku na srode. Ostatnie 3 tygodnie byly szczegolnie bolesne, bo naznaczone cowieczornym siedzeniem na telefonie do polnocy i popedzaniem solicitorow, uladzaniem kupca i agencji nieruchomosci.
Solicitorzy do dupy, mimo rekomendacji na forach internetowych. Ich ostatni trik to oskarzanie mojego banku o opieszalosc i opoznienie transakcji.
Ha, nie wiedzieli, ze moj jeden telefon do banku = wlasnie wyslalismy im fax. HSBC Premier jak zwykle do uslug (uk, bo nowozelandzki gowniany).

Kotwica odcieta. Juz nie bedzie comiesiecznego martwienia sie, o kurs kiwidolara wzgledem funta (strasznie spadl tej zimy) i z czego zaplacimy rate kredytu za dom. Ten etap zycia mamy (prawie) zakonczony.
Teraz tylko trzeba sie bedzie martwic o splacenie 15,000 funtow dlugu, zalatwic pozakanczanie licznikow_ubezpieczen_council tax.
I mozna zaczac zbierac kase na badania medyczne niezbedne do residency.

O nadal nienaprawionej, po 6 tygodniach czekania i trzech formalnych skargach pralce na gwaracji (customer services - new zealand style) napisze jak wygramy sprawe w sadzie konsumenckim.

Za trzymanie kciukow serecznie dziekuje i ide pisac robic research.

09:18, formaprzetrwalnikowa , home, sweet home
Link Komentarze (3) »
piątek, 08 października 2010
Pomoc lekarska potrzebna od zaraz

tzw Research


Mr Pretender and Dead Princess utkneli w rozdziale 15, w ktorym Glowny Bohater zostaje lekarzem stazysta - aktywista. Jest grudzien 2004, ja mam zacmienie mozgu ('bo nie ten, bo nie ten juz wiek'), a google wyrzuca mi tylko zarchiwizowane artykuly z gazeta.pl, wiec se moge poczytac naglowki.

Help!

Potrzebuje informacji z pierwszej reki nt protestow lekarzy stazystow dot. LEPu, dyskusji nt unijnej ustawy o uznawaniu kwalifikacji i zarobkow rzeczonych stazystow w roku 2004, w Polsce.

Odpowiedzi bardzo mile widziane pod postem, albo na priva.

11:20, formaprzetrwalnikowa
Link Komentarze (5) »