Świata stan psychiczny
środa, 23 lutego 2011
Wsi spokojna, wsi wesola

Najpierw tsunami, potem trzesienie ziemi w Christchurch, potem szalony front atmosferyczny i grozba ogromnego cyklonu, teraz kolejne trzesienie ziemi, znow w Christchurch. I kto to mi powiedzial, ze w NZ jest spokojnie i nic sie nie dzieje?
Nie pamietam.
Nie pamietam rowniez, dlaczego uwierzylam w sielankowe opisy przyrody i lagodnego klimatu i nigdy nie doczytalam o trzesieniach ziemi, spiacych wulkanach, cyklonach, powodziach i tsunami.

My jestesmy bezpieczni. Jak slusznie Witek zauwazyl Auckland daleko od epicentrum.
Kto to slyszal, zeby miasto na zlaczu plyt tektonicznych budowac? Nawet, jesli ma w nazwie Zbawce Swiata...



zdjecie: wikipedia (creative commons)


My jestesmy bezpieczni, nasi znajomi, ktorzy niedawno sie z Auckland na Pd wyspe wyprowadzili tez. olezanki mama zrezygonowala z podrozy po wyspie polundiowej, mi tez sie reka zawahala przed siegnieciem po broszure, by zaplanowac lot na South Island w kweitniu.
Chyba sobie ejdnak Christchurch podarujemy. Polecimy prosto do Queenstown.


Serdecznie dziekuje za troske - maile i pytania na blogu.

08:44, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Komentarze (8) »
piątek, 24 grudnia 2010
I zeby na swiatecznym stole nie zabraklo truskawek

albo: So this is Christmas?


Jak wygladaja swieta tutaj?
A prosze bardzo: oto swiateczna kula wystawiona na skwerku w Devonport (eleganckie przedmiescie Auckland) po to 'by przyniesc radosc tym, ktorzy nigdy nie swietowali magii Bozego Narodzenia w stylu polkuli polnocnej' (cytat z lokalnej gazety).

snow globe

Nie weszlismy do srodka, bo kolejka dluga, balwan ze styropianu, zwaly sniegu na dole to poduszki z pierzem, a ponoc prawdziwy snieg byl wyrzucany przez rure na gorze w ilosciach zaledwie zauwazalnych co kilkadziesiat sekund.
Phi!

Dekoraci swiatecznych na miescie jak na lekarstwo. W pracy nikt nie pytal o prezenty, tylko czy gdzies wyjezdzam. Niezdrowa komercyjna atmosferka tak typowa dla UK jeszcze tu nie dotarla. Nie ma tu rowniez rownie niezdrowej ambicji wystawiania szopek najwiekszych w Europie (a moze i na swiecie),  zamartwiania sie, ze na swiatecznych kartkach niewlasciwe motywy czy tez zastanawiania sie nad losem karpia.

Lokalna telewizja matrwi sie, czy w te swieta wystarczy dla wszystkich truskawek, bo plantacje zniszczyla susza i ulewne deszcze.

http://tvnz.co.nz/national-news/strawberry-shortage-in-run-up-christmas-3982980/video



Nie wiem jak inni Aucklandczycy, ale ja sobie swoich swiatecznych truskawek odebrac nie pozwole.






Wesolych swiat!

10:54, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 20 grudnia 2010
...troche zimy troche lata...

Czyli: Sticky Auckland Summer is back!


Wizytujaca nas francuska znajoma z UK wlasnie pojechala na lotnisko. Samolot z jakiegos dziwacznego powodu odlatuje o 23.59.  Trzymamy kciuki za to, by jakies lotnisko w Europie bylo otwarte, zeby jej samolot mogl wyladowac. Po 25 godzinach lotu i 36 godzinach spedzonych w podrozy juz jest czlowiekowi wszystko jedno gdzie w Europie laduje, byleby jakos do domu dotrzec. Nie jest zle - poki co lotniska w Amsterdamie i Paryzu sa otwarte. Gorzej z tymi, co przylatuja albo wylatuja z Heathrow...

Europa zakopana pod sniegiem, a  tu zapowiadaja najbardziej gorace lato dziesieciolecia.
Przetrwalam juz najbardziej deszczowa zime 'since records began' i powiadam wam takich deszczy to ja w swoim zyciu nie widzialam i nie slyszalam (pisalam juz o scianie wody lejacej sie z okapow? a o deszczu bebniacym o dachowkowy dach tak glosno, ze nie bylo slychac, co druga osoba w pokoju mowi?).
Problem ze Sticky Auckland Summer polega nie na wysokich temperaturach, tylko na wysokiej wilgotnosci, ktora sprawia, ze pocenie sie nie jest efektywnym sposobem oddawania ciepla. Pot zostaje na skorze pod postacia lepkiej substancji (stad nazwa).

Dzis wilgotnosc siegala prawie 100%, krotkotrwaly deszcz nie przynosil ulgi.
Jest 22.40. Wilgotnosc nadal powyzej 90% Bigos odwalajacy swiateczna atmosfere studzi (?) sie na balkonie.

Ze spacjalnym pozdorowieniem dla tych, ktorzy zamierzaja spedzic Swietna na Polwyspie Coromandel:

[Cathedral Cove]



[Whitianga port]



Szczesliwej podrozy i do zobaczenia po tej stronie oceanu :)

10:51, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Komentarze (4) »
sobota, 13 listopada 2010
Listopad czyli maj

albo: How do you know it's X-mas?


Wypelnianie i zbieranie papierow aplikacyjnych na Permanent Residency zajelo nam trzy miesiace. Wyslalismy we czwartek.

Odetchnelismy z ulga (mala, bo teraz jeszcze trzeba, zeby zaakceptowali bez zadnych cudakow).
Pogoda sie jakby lepsza zrobila i pada juz z rzadka. Na swietego Banka Holideja (Swieto Pracy przeniesione z maja) wybralismy sie wiec po slonce na polnoc - do Whangarei.
Slonce bylo, i owszem. A poza tym duzo zielonych pagorkow, krow, owiec i plaz.

Whangarei - Ocean Beach

[Whangarei Heads, Ocean Beach]

Czy wy tez macie wrazenie, ze ciagle fotografuje to samo?


Tymczasem w naszym miescie przyszly swieta. W centrach handlowych kroluja choinki i dekoracje swiateczne.
Sasiad z lewej zapalil dzis x-mas lights na balkonie.
U sasiada z prawej zakwitl kasztan.

xmas lights


Pzryzwyczajenie sie do takich widokow zajmie mi jeszcze pewnie wiele lat.

Merry bloomin' X-mas everyone!


;-)

07:55, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 października 2010
Jaki kraj takie city

czyli welcome to New Zealand v.4


Pralka (nowa na gwarancji) nadal nienaprawiona. Tydzien 7. Podobno pan technik ma przyjsc jutro przed poludniem. Trzy formalne skargi i sprawe w sadzie, oraz dwie rozmowy negocjacyjne z szefem Customer Services pozniej. Ciekawa jestem, kiedy oddadza te $150 dolarow jako rekompensate za jezdzenie do publicznych pralni, zlozenie wniosku w sadzie i wynajem pralki. 
Nowa pralke se kupimy, jak bedziemy wyposazac dom*.


Pogoda sie poprawila - teraz leje+wieje juz tylko 2-3 dni w tygodniu. Jesli sie wypada w tygodniu udaje nam sie nawet pojsc gdzies polazic w weekend.
Jak np do Tawharanui regional park

Tawharanui park 1


Tawharanui 2

Prawde mowiac znudzily mi sie pejzaze plazowo-buszowe.

Postanowilismy sie wreszcie wybrac gdzies poza Auckland, Jako, ze moj pierwszy wybor bezludnej wyspy na 2 tygodnie z roznych powodow nie wchodzil w rachube, pozwolilam TP wybrac kierunek. No to jedziemy do Whangarei.
Z dotychczas podsluchanych fragmentow rozmow wynika, ze 'they've gone to/come from Whangarei' ma wydzwiek 'na zadupie'. Pozyjemy zobaczymy.



Tymczasem na mojej top-liscie lokalnych nazw, zdetronizowawszy Rainbow's End, kroluje wlasnie odkryte najmniejsze miasto (city) w Nowej Zelandii: Upper Hutt City.
Jaka chatka kraj, takie city.


;)















* jak se go wybudujemy, jak dostaniemy kredyt, jak dostaniemy rezydenture i oidlozymy kase. jednym slowem: heheheehehheeh, czyli jak to moja babcia mowila 'Jak beda dwie niedziele w kupie'.

12:30, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Komentarze (9) »
niedziela, 05 września 2010
A No-Go zone

albo: Z Basni O Krainie Mlekiem i Miodem Plynacej.


Na wstepie mego listu pozdrawiam Was bardzo serdecznie. Zyjemy.

Trzesienie ziemi dotarlo do nas tylko w wiadomosciach, tak zalanych informacjami o efektach 7,1 w skali Richtera, ze katastrofa samolotu na Fox Glacier zginela w nawale gruzu sypiacego sie w Christchurch.
Trzesienie ziemi spowodowalo ogromne szkody w budynkach, sieciach elektrycznych i telefonicznych, wywolalo powodzie. Na szczescie nie ma ofiar smiertelnych.
W katastrofie samolotowej zginelo 9 osob - wybrali sie poskakac ze spadochronow, a.k.a. ponurkowac w niebie (skydiving).

Ironia losu. Rzeczy na niebie i ziemi, o ktorych nie snilo sie filozofom.
Miejsce akcji - South Island, najpiekniesze miejsce na ziemi.


Tymczasem w Auckland kolejny weekend dobiega konca. Zamknieta autostrada, ktora na niemal 2 dni zatrzymala miasto podobno ma byc otwarta przed zaplanowanym terminem. Szpitale, otrzasnawszy sie z wielotygodniowego strajku pracownikow laboratoriow, podobno jakos sobie radza ze strajkiem radiografow.
Tymczasem straszyzna lekarska wszelkich specjalnosci w calym regionie probuje latac dziury powstale po naglej odmowie brania nadgodzin przez mlodziez. Po obnizeniu stawek registrarzy wszystkich stopni wypieli sie na zarzady health boards a my obudzilismy sie z reka w nocniku kombinujac, jak tu jeden konsultant ma zrobic robote dwoch registrarow, swoja i jeszcze sie nastepnego ranka na oddziale pojawic.
Problem w tym, ze akcja, choc wyglada na zorganizowana nie jest oficjalna, wiec nie mozna wprowadzic 'stanu wyjatkowego', ani zaczac negocjacji.

I nawet sie poskarzyc nie moge, bo przeciez mnie ostrzegano; 'It's like Britain, but 30 years ago.'
Hm, raczej 40 lat temu. Zdecydowanie przed porzadkami pani Thacher.


No i gdziez ta Kraina Mlekiem i Miodem plynaca?

10:42, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Komentarze (4) »
niedziela, 09 maja 2010
Druga strona medalu

czyli: Things are much more relaxed here part 2


Miejsce akcji: Gabinet Dr Obcej
Wystepuja: Kiwi_Z_Krwi_I_Kosci, Dr Obca

KZKIK: Dzwonila zona pacjenta X i prosila o wydanie zaswiadczenia do banku - chce zeby mezowi zamknieto dostep do wspolnego konta.
Dr Obca (myslac, ze sie przeslyszala): Co?
KZKIK: (powtarza jak wyzej).
Dr Obca: A pan X to jakies pieniadze przehulal, bo ja nic o tym nie wiem?
KZKIK (zaskoczony): Zona nic nie wspomniala.
Dr Obca (niby do siebie, ale sprawda reakcje KZKIK): Zona pacjenta prosi o zamkniecie mu dostepu do konta, na ktore wplywaja jego pieniadze, mimo pan X nie wydal zadnych pieniedzy.
KZKIK (jakby z wahaniem): Moze zona sie boi, ze wyda. W koncu jest chory psychicznie.
Dr Obca (bierze dwa glebsze oddechy, zastanawiajac jak zareagowac): Owszem, jest chory psychicznie, ale to nie znaczy ze nie ma (capacity) do decydowania o wlasnych finansach.
KZKIK (zagubiony): Ja nic nie wiem, zona prosila. Ja wiem, ze czasem inni lekarze pisza takie zaswiadczenia...
Dr Obca (udaje, ze nie osuwa sie na krzesle): Ale ja nie, chyba ze zadada tego ode mnie jakis prawnik.
KZKIK (mrugajac): A dlaczego?
Dr Obca (osuwajac sie na krzesle): Poniewaz wydanie takiego zaswiadczenia, po pierwsze lamie prawo pacjenta do prywatnosci, po drugie jest najzwyczajniej w swiecie nielegalne.
KZKIK: A! Nie przyszlo mi to do glowy.
Dr Obca: A!

(KZKIK wychodzi. Dr Obca porzuca mysl skonsultowania swojej decyzji z innymi kolegami po fachu i zamiera w gescie wyrywania sobie wlosow z glowy)

[kurtyna]



11:55, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Komentarze (9) »
czwartek, 06 maja 2010
Things are much more relaxed here

czyli: Welcome to New Zealand moments v.2


Rzeczy, ktore mnie to najbardziej zaskakuja, nie powinny mnie zaskakiwac, poniewaz zostalam przed nimi ostrzezona. Podpadaja one pod dwie kategorie:
1/ it's like England but 20-30 years ago
2/ Things are much more relaxed here.

Typowy przyklad 2/ obejmuje:


Miejsce akcji: sala uzywana do posiedzen sadu w/s przyjec wbrew woli;

Udzial biora:
Sedzia (do ktorego nalezy sie zwracac Your Honor);
Pani Z Dlugopisem (ktora wyglada jak sekretarka/stenotypistka, ale nic nei robi do ostatnich minut przesluchania),
Dobrotliwa Starsza Pani (ktora okazuje sie byc ochroniarzem),
Wozny Sadowy (ubrany w szorty, tzw bahamska koszule i klapki na gole stopy)
Pacjent
Adwokat Pacjenta
Dr Przerazona po raz pierwszy wnioskujaca o kontynuacje leczenia wbrew woli

Akt 1.
Sedzia, i obie Panie siedza przy stole.
Wchodzi: PAcjent, Adwokat, Lekarka i Wozny. Siadaja.

Sedzia: ZAczynam przesluchanie... w sprawie... Obecni: Pacjent, Adwokat, Dr Przerazona... A kto jest dzisiaj second health professional (inna osoba z zespolu leczacego pacjenta popierajaca wniosek o leczenie wbrew woli)?
Wozny (rozglada sie niepewnie po sali) Eee... chyba nikt nie przyszedl. Pojde kogos poszukac.
(Wychodzi Wozny).

[cisza]


Akt 2.
(Wchodzi Wozny, za nim idzie Pielegniarz)
Pielegniarz siada.
Sedzia: Nazwisko?
Pielegniarz: Pielegniarz.
Sedzia: Czy opiekowal sie pan Pacjentem w czasie jego pobytu w szpitalu?
Pielegniarz (niepewnie): eee, chyba nie.
Sedzia (Do Woznego): Czy moze pan przyprowadzic kogos kto sie opiekowal pacjentem?
Wozny: Sprobuje kogos zlapac.

(Wychodzi Wozny)

[cisza]


Akt 3.
(Wchodzi Wozny, za nim Pielegniarka)

Pielegniarka (szczesliwie sie sklada) zna pacjenta

[Nastepuje Przesluchanie]


Sedzia: Niniejszym oglaszam...
Wozny (wstaje i wychodzi)
Pani Z Dlugopisem: zapisuje na kartce godzine.
Sedzia (konczac oglaszanie wyroku): Dziekuje.
Adwokat (wstaje) thank you, Your Honor.

[Dr Przerazona, Pielegniarka, Pacjent, Adwokat wychodza]



[kurtyna]



A najbardziej zadziwia mnie fakt, ze nikt nawet tego nie skomentowal.

12:29, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 kwietnia 2010
ANZAC Day

czyli: Dzien Zwyciestwa?


25 kwietnia to po tej stronie swiata ANZAC (Australia and New Zealand Army Corps) Day - dzien pamieci, po tych ktorzy zgineli w czasie Pierwszej Wojny Swiatowej w Gallipoli (Turcja).
Taki troche nasz Dizen Zwyciestwa, z tym ze wience pod pomnikami sa po zrobione po angielsku - z papierowych/plastikowych makow ktore sa symbolem pamieci (jak nasze Czewrone Maki na Monte Cassino).

My takze postanowilismy swieto narodowe obejsc w tradycyjny sposob, czyli na wycieczce, a co nam tam - do Waitakare Ranges.
Ale tak jak wczoraj pokonal nas deszcz, dzis zwyciestwo nad nami odnioslo lenistwo i lakomstwo, by w te piekna kwietniowa niedziele usiasc sobie na balkonie z filizanka kawy/kieliszkiem wina i tradycyjnym ANZAC biscuit.

ANZAC biscuit juz stal sie naszym ulubionym lokalnym przysmakiem.
Dla zainteresowanych lasuchow uzyty przeze mnie przepis:

150g bialej maki
150g platkow owsianych
100g cukru (lub wiecej jesli wolicie)
100- 150g roztopionego masla
1-2 lyzki Golden Syrup (cukier trzcinowy rozpuszczony w wodzie, smakuje troche jak ciemny miod)
1-2 lyzki wody
1 lyzeczka proszku do pieczenia
(mozna dodac 100g suszonego kokosa/wiorkow kokosowych)

Rozgrzac piec do 180C, blaszke natluscic i/lub wylozyc papierem do pieczenia. Sypkie produkty wymieszac w jednym naczyniu; w drugim rozpuscic maslo, dodac Syrop (miod), przestudzic. Wymieszac sypkie z plynnymi. Wykladac lyzka na blaszke. Piec ok 20-30 minut albo az beda zlociste. Wystudzic (ha! trudna sprawa... przy moim lakomstwie).
Smacznego!

Swietnie smakuja w sloneczne ANZACowe popoludnie na balkonie:

ANZAC biscuits


06:05, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 marca 2010
Rownowaga pracowo-zyciowa

z cyklu: Welcome to New Zealand moments - part 1


Trzeci tydzien uplynal mi na probie zorganizowania zebrania w sprawie 'zarzadzania ryzykiem' u pewniej bardzo ryzykownej i wywolujacej niesamowite emocje pacjentki.
Mimo tego, ze tak naprawde nie jestem jej lekarzem wychodze na osobe, ktorej najbardziej na tym zalezy - bylam gotowa przyjsc na zebranie nawet w dniu, w ktorym z rozpiski powinnam byc w innym miejscu i zajmowac sie czym innym.
No bo PAni A nie pracuje w poniedzialki i srody, a we czwartek tylko rano. Pani B nie pracuje we wtorki i srody, managerstwo moze tylko w poniedzialki i czwartk popoludniu, a ja w poniedzialki zagoniona jestem jak zabity swiniak.

Czujecie klimat?

Wiele osob wyjezdzajacych do NZ jako glowny powod podaje poszukiwanie lepszej work-life balance. Kiedys zapytalam na forum co to dla roznych ludzi oznacza, bo mnie sie kojarzy glownie z praca na czesc etetu. Wyobrazcie sobie, ze nikt nie napisal, ze to 'flexible working hours'! W zwiazku z czym pomyslalam, ze to pewnie trudno o cos takiego - w koncu wszyscy powtarzali, ze NZ to jak UK, ale 30 lat temu, czyli jeszcze przed epoka 'flexible hours'.

W chwili, kiedy po raz drugi odbilam sie od czyjejs sekretarki glosowej informujacej mnei radosnie, ze Dr X pracuje tylko na czesc etatu i zeby sporobowac kiedy indziej, zaklelam soczyscie.
Kiedy sie okazalo, ze jest to zjawisko tak powszechne, ze nie moge wykonywac swojej pracy, przeklelam wszyskich, ktorzy kiedykolwiek wpadli na ten swietny pomysl, zjawisko to ochrzcilam 'Welcome to New Zealand moment no 1' i postanowilam tez przejsc na pol etatu, jak juz sie odbije od dna.

Poki co poprosilam, zeby mi moje dwie polowki etatu (szpital i przychodnia) zamienili an jeden porzadny w szpitalu.
I zaraz po tym, jak mi sie derekcja na to zgodzila wybralam sie w poszukiwaniu wlasnej work-life balance do Shakespear Park:
Szkoda, ze mi zabawe troche zepsula daleka od idealnej przejrzystosc powietrza, niezauwazone wczesniej paprochy na lustrze i kable:




09:38, formaprzetrwalnikowa , The World Upside Down
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2